Reklama

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Bartosz Urbaniak: Reguł nowej ekonomii dopiero musimy się nauczyć

O nastrojach w branży spożywczej i długofalowych efektach gospodarczych pandemii z Bartoszem Urbaniakiem, szefem Bankowości Agro BNP Paribas na Europę Środkowo-Wschonią i Afrykę.
Reklama

W jakich nastrojach sektor spożywczy wkracza w czwarty kwartał tego nietypowego roku?
Nazwałbym go nastrojem rozprężenia. Część przedsiębiorców przygotowuje firmy na ewentualny drugi lockdown, ale większości managerów wydaje się on mało prawdopodobny. Pandemia spadła w rankingu problemów do tej samej kategorii co ptasia grypa, ASF, Brexit, czyli zjawisk, które są już z nami od dłuższego czasu i wiemy co oznaczają. Pewien szok poznawczy utrzymuje się jeszcze w logistyce transportowej, gdzie wybrzmiewa echo braku kontenerów do transportu towarów z początku epidemii. Reszta branży spożywczej „oswoiła” już zjawisko epidemii i związanych z tym zaburzeń. Teraz na 1. miejsce na liście najgorętszych dyskusji wśród spożywców zajęła kwestia „5 dla zwierząt”.
A która z branż w Pana opinii wyszła z pandemii najbardziej poturbowana?
Bez dwóch zdań - mięsna. Z danych wynika bowiem, że nasz eksport w I półroczu 2020 r. wzrósł o 6-7 proc. w zależności od wyliczeń, a jednocześnie eksport mięsa zanotował spadek o 4 proc. W przypadku samego drobiu mówimy o spadku wartościowym o ok. 1 mld zł. Wynika to z faktu, że głównymi odbiorcami polskiego drobiu w eksporcie jest europejski kanał HoReCa, który był zamknięty najdłużej.
Czy Pana zdaniem przedsiębiorcy wykorzystali ten czas na zmiany w firmach, np. większą cyfryzację?
Powiedziałbym, że nikomu nie został dany komfort traktowania przestoju jako momentu na usprawnianie działalności na przyszłość. Był to raczej czas walki na dwóch frontach: konieczności prowadzenia produkcji, często na zwiększonych obrotach oraz zarządzania kryzysowego związanego z pracą zdalną, nowymi procedurami sanitarnymi i logistyką. I zgodnie z tym co często powtarzam, okazało się, że zarządzanie kryzysowe to coś co polscy managerowie, zwłaszcza starszego pokolenia, mają we krwi. Zdali więc ten egzamin bardzo dobrze. Bardzo szybko udało im się przekierować strumienie eksportowe z zamkniętych rynków Europy Zachodniej np. na Bliski Wschód. Wymagało to dużej elastyczności, bo mięso eksportowane na tamte rynki, musi być przygotowane zgodnie z procedurami „halal”. Ta szansa w bliskiej perspektywie znowu może zostać utracona, wraz z przyjęciem ustawy o ochronie zwierząt.
A czy widzi Pan jakieś trwałe efekty zmian w firmach, ich filozofii działania?
Na pewno nie był to czas zmarnowany. Jako przykład mogę powiedzieć, że w jednej z firm właściciel zamiast z własnego ogrodu pisać e-maile zagrzewające ludzi do bardziej wytężonej pracy, zjawił się o świcie w stroju roboczym i stanął w hali produkcyjnej razem z innymi. Dzięki temu zyskał o wiele głębszy wgląd w procesy, które od jakiegoś czasu były już dla niego tylko liczbami. Zaowocowało to kilkoma racjonalnymi pomysłami na usprawnienia produkcyjne, nie wspominając o piku wydajności pracowników. Takie przykłady można by mnożyć. Generalnie był to czas wsłuchiwania się w głos rozsądku, który w lepszych czasach jest nieco lekceważony. Z tego względu część inwestycji zmieniła swój kierunek i zamiast zakupu nowej linii produkcyjnej, przedsiębiorcy decydowali się na zakup jedynie kluczowego elementu lub nowej maszyny. W średnim okresie te pragmatyczne decyzje przyniosą efekty w postaci efektywniejszego zarządzania kosztami.
A gdyby miał Pan oceniać efekty pandemii w perspektywie długofalowej?
Tutaj moja prognoza musiałaby zahaczyć o kilka zjawisk spoza branży spożywczej i dotknąć podstaw ekonomii.
Proszę bardzo.
W tym kontekście widzę ogólne uśpienie i chęć zamknięcia oczu na problemy, które nie znikną tylko dlatego, że nie będziemy o nich mówili. Mam tu na myśli zarówno zachowania konsumentów, którzy zgodnie z badaniami chcą żyć tak jak wcześniej, czyli nie chcą zmieniać swoich nawyków zakupowych. Co najwyżej decydują się kupować zdrowsze produkty, a w pozostałym zakresie chcą szybko wrócić do tego co było. Pytanie czy będzie ich na to stać, skoro wiele elementów tej układanki, którą nazywaliśmy współczesną ekonomią przestaje istnieć. Mam na myśli takie sektory jak lotnictwo, masowa turystyka i masowe imprezy. Te sektory zatrudniały tysiące ludzi, którzy albo są jeszcze na jakimś postojowym albo już stracili pracę. Lansowany model tzw. obywatela świata, który na weekend może wyskoczyć na drugi koniec Europy, aby się zresetować i skorzystać z uroków, które oferuje kultura masowa: targi, wystawy, przedstawienia, koncerty, został zamrożony. Jaki model go zastąpi: rozrywka tylko dla elit, a dostęp online dla reszty? Tego nie wiemy. To się dopiero wykuwa. Na naszych oczach. Z tego powodu uważam, że bierzemy udział w eksperymencie ekonomicznym, który nigdy dotychczas nie miał miejsca i którego efektów nie umiemy jeszcze przewidzieć. Jedną z dyskusji, która na pewno wróci ze zdwojoną siłą będzie dotyczyła szans młodego pokolenia na rynku pracy, opcji wprowadzenia dochodu gwarantowanego, czy innego ustabilizowania ich sytuacji.
Proszę zauważyć, że Polska wypłaciła w różnych formach pomocy covidowej ok. 80 mld zł, Unia Europejska zamierza na ten cel przeznaczyć ok. biliona euro, zaś banki centralne zalewają rynek pieniędzmi. Oznacza to, że działamy według nowych reguł, których stara ekonomia, czyli ta z lutego br., nie znała. Proszę sobie przypomnieć, że niedawno wydatki państwa na poziomie 5 mld zł, czyli koszt programu 500 plus, był uważany za rozdawnictwo na niespotykaną skalę. Teraz w pół roku na rynek trafiło interwencyjnie 80 mld zł. Co to oznacza dla „bieżącej” teraźniejszości i najbliższej przyszłości w sensie ekonomicznym? Odpowiedź na to pytanie to odpowiedź o reguły nowej ekonomii, której dopiero musimy się nauczyć. Póki co wszyscy wolimy jednak zaklinać rzeczywistość, niż stawać przed pytaniami bez odpowiedzi. Na podstawie modeli z przeszłości staramy się prognozować przyszłość, czyli mierzyć moc silników siłą pociągową koni. To za mało, żeby zrozumieć z czym się mierzymy. Jedno jest pewne na wielu płaszczyznach świata sprzed pandemii już nie ma.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum