Reklama
Partner serwisu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Ekspert o nowych przepisach: Eksperymenty w handlu wymagają ostrożności

W ostatnim okresie rynek handlu przechodzi swoiste „trzęsienie ziemi”, jeśli chodzi o ilość zmian w przepisach. Wśród nich można wymienić: ograniczenia handlu w niedziele i sprzedaży alkoholu, podatek od dużych nieruchomości, czyli tzw. „podatek galeryjny”, płatne foliówki, czy ustawę o przewadze kontraktowej. Zdaniem Agnieszki Górnickiej, prezes Inquiry, zmiany są wprowadzane zbyt szybko, na zasadzie uznaniowej i brak jednej spójnej wizji dla handlu.
Reklama

Ten rok obfituje w zmiany przepisów dotyczących handlu. Od początku roku wszedł w życie tzw. podatek galeryjny, wkrótce w dużym stopniu zostanie ograniczony handel w niedziele. Jeszcze w tym roku zostanie ograniczony handel alkoholem. Jakie zjawiska mogą wywołać te zmiany na rynku?

Zmian jest dużo i są różnego kalibru. Pamiętajmy, że handel jest jedną z najważniejszych gałęzi gospodarki i ogromnym pracodawcą. Co więcej, ma duży udział w tworzeniu dochodu narodowego. Jednym słowem to bardzo ważna część gospodarki i jakiekolwiek eksperymenty w tym segmencie wymagają ostrożności. To co się dzieje w handlu, ma zwykle daleko idące konsekwencje, gdyż duże zmiany zazwyczaj rozchodzą na inne branżach, bo przecież niemal każda branża w Polsce w jakimś stopniu od handlu zależy.

Brakuje mi w tym wszystkim jednej, spójnej wizji. Zmiany są wprowadzane na zasadzie uznaniowej i nie widać żadnej przemyślanej strategii dla sektora handlu. Nie ma pomysłów ani dyskusji nad tym, jaką rolę handel ma pełnić w Polsce.

Z drugiej strony, zmiany są wprowadzane bardzo szybko i „na kolanie”. Nie pozwala to firmom zaplanować swoich działań na dłuższy czas naprzód. Pół roku to zdecydowanie za mało – duże przedsiębiorstwa, takie jak sieci handlowe, planują  budżety w znacznie dłuższym horyzoncie czasu. Tymczasem wprowadzane są zmiany, które destabilizują działalność i generują nieprzewidziane koszty, bo każda zmiana w prawie wymaga dostosowania firmy, choćby systemów informatycznych.

Pojawia się zatem pytanie o zasadność tych zmian?

Co do zakazu handlu w niedziele, mam duże podejrzenia, że ma on podłoże ideologiczne, a główną motywacją nie jest wcale - jak deklarowano - troska o pracownika. Gdyby tak było, wystarczyłoby rozważyć wprowadzenie wyższych stawek za pracę w niedziele i wtedy każdy pracodawca mógłby zastanowić się, czy mu się opłaca utrzymywać sklep, czy nie.

Na dodatek w związku z szybkością wprowadzania zmian jest dużo niepewności, jakie obiekty  faktycznie będą mogły funkcjonować, a jakie nie. Niepewna jest też sytuacja centrów handlowych - w jakich okolicznościach mogą się otwierać? Jeśli zamiast centrum handlowego powiesimy szyld „centrum kultury i rozrywki” i zorganizujemy tam w niedzielę koncert, to co wtedy? A gastronomia? Takich wątpliwości jest wiele.

Nadal brakuje jasnych wytycznych, a zakaz ma wejść w życie lada moment. To jest największy problem, bo jeśli chodzi o biznes, najbardziej potrzebna on stabilność i przewidywalność przepisów. Jako przedsiębiorca  mogę potwierdzić, że nagłe zmiany stanowią poważny problem, którego wydaje się, że ustawodawca w ogóle nie bierze pod uwagę.

Która z tych zmian wydaje się najpoważniejsza?

Najpoważniejszą zmianą jest wprowadzenie podatku od centrów handlowych. Pytanie, czy w ogóle warto go wprowadzać? Łącznie z zakazem handlu w niedziele, podatek ten już spowodował spadek wycen nieruchomości. Tymczasem nieruchomości komercyjne są kupowane i sprzedawane, przy czym w ciągu roku jest co najmniej kilka dużych transakcji i wiele mniejszych. Od tych transakcji płaci się podatek  VAT. Spadek wycen  oznacza mniejsze wpływy z VATu i tu powstaje pytanie, jaki będzie ostateczny bilans tego przedsięwzięcia - na pewno nie będzie tak korzystny, jak się spodziewa ustawodawca.

Kolejny aspekt podatku galeryjnego to odbieranie inwestorom potencjalnego zysku z transakcji. To też będzie stanowić stratę dla całej gospodarki i dodatkowo obniża zaufanie do naszego kraju.

Jeśli chodzi o  ograniczenie handlu w niedziele, szczególnie w kontekście sieci handlowych,  tutaj byłabym spokojniejsza. Natura nie znosi próżni – jeśli nie będzie handlu w niedziele w sklepach stacjonarnych, handel przeniesie się do internetu. A jeśli nawet zostanie wprowadzone ograniczenie w handlu internetowym w Polsce, to firmy natychmiast zarejestrują spółki za granicą. Konsumenci nie zrezygnują z zakupów, a sieci sklepów nie zrezygnują z dochodów.

Kolejną sprawa są płatne foliówki. Wydaje się, że cena za torebkę jest niska, czy zatem te przepisy mają znaczenie dla handlu?

Opłaty za torebki foliowe mają dla konsumentów znaczenie psychologiczne. Proszę sobie przypomnieć historię z próbą wycofania monet jedno i dwugroszowych. Okazało się, że te grosze (których koszty produkcji przekraczają nominalną wartość) mają znaczenie dla konsumentów - jest dla nich ważne, czy dostaną grosz czy dwa jako resztę, czy też cena zostanie zaokrąglona. Cena 25 groszy za torebkę też ma takie znaczenie – a darmowa torebka nie ma żadnej wartości. Zresztą akurat w tym przypadku uważam, że taka decyzja była bardzo potrzebna. Torebki zanieczyszczają nasze środowisko, a można je napotkać wszędzie. Jeśli będą kosztować choćby 25 groszy, może przestaną się walać po lasach i łąkach, gdzie szpecą krajobraz i szkodzą zwierzętom. Moim zdaniem jest to konieczność, przy czym postulowałabym także obniżenie ceny trwalszych toreb, które mogą być wykorzystywane wielokrotnie.

Jednak punktu widzenia wpływu na handel skutki tego przepisu będą  raczej marginalne w porównaniu do innych zmian na rynku, które czekają nas wkrótce.  Sądzę, że dla sieci handlowych nie będzie to duża zmiana. Zwróćmy też uwagę, że sieci od dawna promują zachowania przyjazne środowisku, a teraz mają ku temu kolejną okazję.

Od ponad pół roku funkcjonują już przepisy tzw. ustawy o przewadze kontraktowej. Czy uważa Pani, że te regulacje były potrzebne?

O skutkach działania tej ustawy wypowiadał się ostatnio pan Mark Niechciał, prezes UOKIK . Na drobiazgową ocenę jest jeszcze za wcześnie, niewykluczone jednak, że uregulowała one  relacje między dostawcami a sieciami handlowymi przez samo swoje istnienie. Sieci rzeczywiście wymuszały dużo różnych opłat na dostawcach i potrafiły wykorzystywać swoją przewagę. Z drugiej strony sklepu przecież muszą coś sprzedawać i wraz z rozwojem handlu naturalne jest, że duzi dostawcy stają się ważnymi  partnerami dla dużych sieci. Dodatkowo pojawia się także inne zjawisko: sieci dostrzegły zainteresowanie konsumentów lokalnymi, niszowymi produktami. To powoduje, że sieci muszą rozmawiać w bardziej cywilizowany sposób również z mniejszymi dostawcami.  Myślę, że ten proces jest ważniejszy niż regulacje prawne, natomiast sama ustawa ma na pewno  efekt prewencyjny. Pewne niewłaściwe zachowania stają się niemożliwe i dobrze.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum