PARTNERZY PORTALU
  • Partner portalu: EY
  • Partner portalu: EY

Handlowy chat: Przed nami czas "nowej normalności" z wirusem w tle

Autor: MW, dlahandlu.pl 3 kwietnia 2020 14:42

Handlowy chat: Przed nami czas "nowej normalności" z wirusem w tle W "Handlowym chacie" Grzegorz Łaptaś, partner w zespole Strategy&Operations, PwC

Od miesiąca żyjemy w zupełnie nowej rzeczywistości, którą trudno było przewidzieć i się do niej przygotować. Koronawirus zmienił właściwie wszystko w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Handel w ostatnich latach rósł w siłę za sprawą korzystnej koniunktury i zwyżkującej konsumpcji. Ale to już historia. Jak przedstawia się w tym szczególnym okresie sytuacja branży spożywczej i odzieżowej? Jakie wyzywania staną przed detalistami, kiedy pandemia się skończy? Na te pytania odpowiedział Grzegorz Łaptaś, partner w zespole Strategy&Operations, PwC.

Koronawirus szybko i w dużym stopniu zmienia handel w Polsce. - Krótkoterminowo bardzo pozytywny wpływ zobaczyły sieci spożywcze, kiedy pierwsza fala niepokoju, czy wręcz paniki, sprawiła, że ludzie pobiegli do sklepów, żeby zrobić zapasy. Wiele sieci odnotowało wówczas wzrosty o 30-50 proc., zwłaszcza w kategoriach produktów tzw. pierwszej potrzeby. Ale to trwało bardzo krótko. To, że żyjemy w izolacji nie sprawi, że nagle zaczniemy więcej jeść. Zakupowy szał oznacza mniejszą sprzedaż w kolejnych okresach. Najbardziej dotknięci są oczywiście ci, którzy nie handlują wcale. Czyli sieci, które są zlokalizowane głównie, albo wyłącznie, w centrach handlowych. Myślę przede wszystkim o branży modowej, elektronice, mediach. Sytuacja jest bardzo poważna – mówi Grzegorz Łaptaś, partner w zespole Strategy&Operations, PwC.



Pomimo obiektywnych trudności, branża FMCG prężnie działa. Czy można wskazać, które formaty najbardziej „zyskały” w obecnej sytuacji?

- Musimy sobie jasno powiedzieć, że w obecnej sytuacji nie ma wygranych – tracą wszyscy. Jedni bardziej, drudzy mniej. Ale tracą. W samej branży FMCG w trudniejszej sytuacji są sklepy wielkopowierzchniowe, hipermarkety zlokalizowane w galeriach handlowych. Tracą też formaty najmniejsze, umożliwiające szybkie, wygodne zakupy po drodze – ludzie pozostają w domach, nie ma więc okazji zakupowych, dokonujemy mniej zakupów impulsowych. W najlepszej sytuacji są średnie formaty, czyli supermarkety i dyskonty. Często są to obiekty wolnostojące lub placówki zlokalizowane w budynkach mieszkalnych czy mniejszych pawilonach handlowych. Ale od 1 kwietnia mamy znowu trochę inną rzeczywistość. Pojawiły się kolejne obostrzenia, regulujące m.in. liczbę klientów, którzy mogą przebywać w sklepie w tym samym czasie. W ich następstwie tworzą się dalsze zaburzenia w działalności operacyjnej sklepów – tłumaczy ekspert.

Polacy spędzają czas głównie w domu, a co za tym idzie, także w sieci. Czy branża e-commerce jest beneficjentem obecnej sytuacji? – W krótkim okresie na pewno tak. E-handel zyskuje w czasie zamknięcia galerii handlowych i przedłużającej się izolacji. Odnotowujemy wzrosty sprzedaży w tym kanale. W zależności od sprzedawcy i oferty są to wzrosty od 30 do nawet 300 proc. Po prostu głównie w internecie robimy teraz zakupy. Ale w perspektywie około 1,5 roku spowolnienie gospodarcze wpłynie na zasobność naszych portfeli. Jako konsumenci będziemy mieli mniej pieniędzy, a więc będziemy oszczędzać i ograniczać wydatki tam, gdzie się da. Fala wzrostowa w e-commerce będzie wygasać – uważa nasz rozmówca.

Jakie są prognozy dla sektora modowego, który musiał całkowicie zamknąć stacjonarny handel?
– Niestety, są one bardzo pesymistyczne. Choć sklepy zamknięto, w krótkim terminie wszystkie koszty przedsiębiorców są kosztami stałymi. To, że nie ma handlu wcale nie znaczy, że zapasy sobie bezpiecznie leżą w magazynach i czekają na lepsze czasy. Jest to wydatek, który został poniesiony, częściowo sfinansowany i w dalszych miesiącach dalej będzie finansowany, bo towary są już w drodze i nie można ich zatrzymać. W związku z tym branża modowa w marcu i kwietniu funkcjonuje niemalże pełną parą. Natomiast po stronie sprzedaży i po stronie wpływów nie funkcjonuje prawie w ogóle, co oznacza, że powstaje potężna luka gotówkowa. Ten niedobór gotówki już w najbliższych miesiącach, czyli kwietniu i maju, na dosyć szeroką skalę spowoduje, że firmy staną się niewypłacalne. W praktyce nie będą miały pieniędzy, aby zapłacić swoim pracownikom – wyjaśnia ekspert. 

– Widzimy, że są uruchamiane programy wspierające przedsiębiorców, z których branża odzieżowa również może korzystać, czyli np. dofinansowanie do pracowników, którzy są tymczasowo odsunięci od pracy. Jednak według naszych wyliczeń jest to zaledwie znikoma część tego zastrzyku gotówkowego, którego branża potrzebuje i będzie potrzebować tak długo, jak sklepy będą zamknięte. A także później, bo w dniu, w którym obostrzenia na handel zostaną zniesione, trudno się spodziewać, że konsumenci masowo ruszą do centrów handlowych. Będziemy mieli wtedy do czynienia ze stanem, który nazywamy „nową normalnością”: sklepy będą otwarte, ale wirus wciąż będzie z nami. Do momentu znalezienia skutecznej terapii czy wręcz szczepionki, która mogłaby zakończyć tę epidemię, niechęć i lęk pozostanie. Nie wiemy też w jakiej formie będzie wycofywany ten zakaz – czy będzie to normalne otwarcie sklepów, czy też podtrzymane zostaną pewne obostrzenia, np. na liczbę klientów czy godziny otwarcia. W tej nowej normalności wpływy nadal będą ograniczone. W perspektywie średnioterminowej, kilkumiesięcznej czy kwartalnej, po stronie kosztowej będą możliwe jakieś dostosowania, ale nie łudźmy się – niedobór gotówki w branży modowej jest bardzo duży. Realnie rzecz biorąc, bez jakiejś interwencji z zewnątrz ta branża sobie po prostu nie poradzi. A wraz z nią kłopoty będą mieć branże powiązane. Jak wiemy, centra handlowe przede wszystkim żyją modą, ponad 80 proc. wszystkich wizyt jest napędzanych chęcią zrobienia zakupów odzieżowych. Widmo upadłości i zamknięć sieci modowych będzie bardzo niekorzystne dla galerii handlowych, a także dla sektora bankowego, który finansuje nieruchomości – tłumaczy Grzegorz Łaptaś.

Więcej o sytuacji sektora odzieżowego w raporcie PwC

Czy jest nadzieja, że odrobimy te straty? – Wszystko co złe, kiedyś się kończy. Jest to nie tylko nadzieja, ale wręcz pewność. Ja taką pewność mam, ale mam też pewność, że nie odrobimy tego w perspektywie tygodni czy miesięcy. Mówimy raczej o perspektywie co najmniej dwóch lat, kiedy wszystko wróci do normalności, jaką znaliśmy wcześniej – ocenia nasz rozmówca.

Czy realna jest wizja powrotu wirusa w niedalekiej przyszłości i powtórki z obecnego kryzysu? – Nic dwa razy się nie zdarza! Na to, co teraz się dzieje nikt nie był przygotowany. Mówię o nas jako o ludziach, ale myślę też o przedsiębiorcach i rządach. Gdyby takie zagrożenie epidemiologiczne miało się powtórzyć w bliskiej przyszłości to pewnie na bardzo wczesnym etapie zostanie ono rozpoznane, a przeciwdziałanie takim zdarzeniom będzie dużo skuteczniejsze – podsumowuje ekspert PwC.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WYBRANE DLA CIEBIE






BĄDŹ NA BIEŻĄCO


OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 5471
Ilość aktualnych ofert: 446307

POLECANE OFERTY

Ilość aktualnych ofert: 397 692

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.