Reklama
Partner serwisu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Ekspert: Repolonizacja sektora poprzez zakaz handlu w niedziele? To absurd ekonomiczny

Repolonizacja handlu w Polsce to absurd. Rodzimy sektor potrzebuje nowoczesnych i silnych kapitałowo organizacji handlowych, a w naszym kraju organizacje takie są w rękach zagranicznych inwestorów. Polski handel wykorzystał swoje możliwości do maksimum, tworząc silne sieci franczyzowe – mówi Maria Andrzej Faliński, niezależny ekspert, w rozmowie z dlahandlu.pl.
Reklama

Niedawno pojawiły się opinie, iż nowa regulacja dotycząca ograniczenia handlu w niedziele to sposób na repolonizację handlu w Polsce. Ustawa ma bowiem uderzyć głównie w sieci handlowe będące w rękach zagranicznych inwestorów.

- Trudno powstrzymać emocje konfrontując się z tezą, że niedzielny zakaz, czy ograniczenie handlu to repolonizacja. Jest to absurd – przynajmniej ekonomiczny. Przede wszystkim Polska jest krajem, który grubo ponad połowę swego PKB generuje w kraju i potrzebuje nowoczesnych, silnych kapitałowo organizacji handlowych – a te są po prostu zagraniczne i takimi pozostaną w znaczącej części – ocenia Maria Andrzej Faliński.

- Handel rodzimy wykorzystał swoje możliwości do maksimum wykazując się zdolnością do stworzenia silnych sieci integrujących ogromną ilość handlu kupieckiego, z wykorzystaniem franczyzy stworzył gigantyczne sieci handlowe i chwała mu za to. Mamy dwie „nogi” silnego sektora handlu: krajową i zagraniczną, tyle tylko, że ta zagraniczna jest nowocześniejsza – i tyle, reszta to są ideologie – dodaje.

Jak tłumaczy, polski biznes sięgnął po bardzo tanie osiąganie efektu skali i dzięki temu stanął do konkurencji z kapitałem zagranicznym, jednak bez tego kapitału nowoczesny handel w Polsce nie rozwinąłby się. - Przecież nawet znakomicie funkcjonujące systemy sklepów kupieckich sięgnęły po możliwości organizacyjne i finansowe firm zagranicznych. Integrowanie się w silne organizmy wprawdzie jest tańsze we franczyzie, ale nie aż tak tanie, by nie potrzebować potencjału integracyjno-zakupowego w wielkiej skali, dostępnego w znacznej części w firmach z kapitałem zagranicznym. Dlatego największym integratorem polskich firm jest Eurocash, radzi sobie Carrefour i inni. I tak pewnie jeszcze długo pozostanie, co nie znaczy, że dla innych firm polskich i zagranicznych zabraknie miejsca – tłumaczy ekspert. 

Jego zdaniem, pozytywny wpływ ograniczenia handlu w niedziele na małe, polskie firmy handlowe będzie raczej ograniczony. Taka opinię przedstawiają między innymi politycy i część środowiska kupieckiego.

- To jest miraż, bajka. Po pierwsze, niezależne sklepy kupieckie to nie więcej niż 15 proc. rynku, a zintegrowane niecałe 30 proc. Po drugie, które to małe polskie sklepy, niezależne i zintegrowane, doświadczą dobra „repolonizacji”? Raczej nie te w 1000 galerii handlowych, a jest ich tam około 35 tys., może więcej, co w ogólnej liczbie około 90 tys. sklepów poniżej 300 mkw. daje potężny procent. Może sklepy specjalistyczne, wyłączone w ustawie – piekarnie, lodziarnie, cukiernie? Może, ale zapis, że handlować może tylko właściciel - osoba fizyczna i to bezpośrednio stawia pod pręgierzem sklepy w rękach spółek publicznych i prywatnych. Po zastanowieniu się otrzymamy stosunkowo niewielką grupę sklepów osiedlowych i specjalistycznych, a i to tylko przez pierwszych kilka miesięcy. Więc nie oszukujmy się, że jest to dobre dla kupiectwa jako takiego – nie jest – stwierdza Faliński.

- Podsumowując – nie ma przesłanek do marzeń o takich repolonizacjach. Podobnie jak nie ma – chyba że w drodze przewrotu – możności rozwijania kraju bez zewnętrznych inwestycji, które do Polski coś ostatnio się nie kwapią - dodaje.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (9)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum