Reklama
Partner serwisu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Ekspert: Unaradawianie produktów w sieciach handlowych to błąd

Unaradawianie produktów w sieciach handlowych to błąd, biorąc pod uwagę, że rynek europejski jest otwarty i następuje przepływ pieniędzy, towarów, oznaczeń. To prawda, że sieci sprzedają niepolskie produkty, ale z drugiej strony, wiele produktów wytworzonych w naszym kraju, pod markami własnymi sieci trafia na rynki całej Europy – mówi w rozmowie z serwisem dlahandlu.pl Maria Andrzej Faliński, niezależny ekspert.
Reklama

Dlaczego wiele sieci handlowych nie informuje na etykiecie, gdzie i przez kogo został wyprodukowany towar sprzedawany w sklepie?
Ten problem dotyczy marek własnych sprzedawanych w sieciach handlowych. Każda sieć ma swój system marek własnych i receptury ich produkcji. Jeżeli polska firma nie jest w stanie spełnić warunków sieci lub daje gorszą ofertę niż analogiczna firma na Węgrzech, Słowenii, w Niemczech, to sieć zamawia produkcję tam, bo firma jest transgraniczna.
Wśród wykonawców marki własnej istnieje konkurencja, tak jak wszędzie, a o tym kto zostanie wybrany rozstrzyga zamawiający, który ma cały system dostawców. To prawdopodobnie pierwsza z przyczyn powstrzymywania się zamawiającego przed podawaniem nazwy producenta na marce własnej.
Po drugie, w tej chwili sieci handlują jakością po korzystnej cenie i chcą, by cała sława spływała na nich a nie na producentów.
Jest jeszcze trzeci powód. Na rynkach eksportowych takie marki jak Auchan, Tesco, Lidl, Carrefour to marki znane i doceniane. Jeśli na opakowaniu produktu podamy nazwę producenta np. Żywiec, to nic nie powie konsumentowi z Wielkiej Brytanii, a nazwa np. „Golden Line” tak – konsument zna tą nazwę i wie czego się spodziewać po tym produkcie.

Z tego można wywnioskować, że dla polskich producentów sprzedaż pod marką własną sieci to także szansa by zaistnieć na rynku eksportowym?
Tak, jest to szansa dla polskich producentów by zaistnieć na zagranicznych rynkach, choć nie buduje to ich własnej marki. Sieci eksportują żywność o wartości ponad 10 mld zł. Samo Tesco to ponad 4 mld zł eksportu do Wielkiej Brytanii, Jeronimo eksportuje produkty za przynajmniej 1 mld zł do Portugalii – są to np. jabłka, przetwory, wędliny, niektóre sery, wódka w marce własnej, wyprodukowane w Polsce. Auchan dużo eksportuje na Węgry. Carrefour z jednej strony sprzedaje sery francuskie w Polsce ale jest też dużo polskich produktów sprzedawanych przez Carrefoura we Francji, a także w Hiszpanii i Portugalii.
Wynika to z tego, że sieć optymalizuje dostawę na dany rynek. Jeśli wędliny drobiowe dobrze schodzą w Hiszpanii czy Irlandii a najlepsza oferta jest z Polski to tam idą produkty z Polski pod marką własną. Ale jeśli najlepsze oliwki są z Portugalii, to nie bierze się polskiego producenta, który ma linię dostawy z Grecji tylko zamawia się 20 kontenerów z Portugalii.

Ile obecnie produktów polskich znajduje się w sieciach w naszym kraju?
Pamiętam badania sprzed 5 lat, które mówiły, że polskich produktów z kodem EAN 590 było ponad 80 proc. W tym były także soki pomarańczowe i czekolada, choć przecież ani pomarańcze, ani kakao nie rosną w Polsce.
Rynek rozwija się, sieci dyskontowe bardzo rozwinęły swoje asortymenty i udział produktów wytworzonych w kraju spada. Jeszcze kilka lat temu w Lidlu było około 60 proc. polskich produktów, a teraz jest ich około 20 proc., tych z polskim EAN. Jednak z drugiej strony, ile w markach własnych Lidla np. na Słowenii czy innych krajach jest polskich towarów, tego nie wiemy. To dotyczy także innych sieci.
Moim zdaniem, unaradawianie produkcji to błąd, biorąc pod uwagę, że rynek europejski jest otwarty i następuje przepływ pieniędzy, towarów, oznaczeń. Jak określić, czyj jest sok pomarańczowy lub czekolada, jeśli wszystko w tej czekoladzie jest importowane? Inny przykład - polskie wędliny są w większości produkowane z wieprzowiny, a ponad 50 proc. mięsa wieprzowego przerobionego w Polsce pochodzi z importu. Tak więc jest to polska produkcja czy nie?
Proszę zauważyć, że najbardziej obfite w zagraniczne towary są sieci polskie. Mistrzem była pod tym względem Alma, która miała 80 proc. produktów importowanych. Delikatesy typu Piotr i Paweł to czysto polska firma, która ma polski kapitał, ale na półce delikatesowej sprzedaje np. niemieckie wędliny. Jeśli kupię niemiecką szynkę w Piotrze i Pawle, to jestem mniejszym patriotą?

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (3)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum