Reklama
Partner portalu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Euler Hermes: Rentowność w handlu spadła o połowę

Stopniowe zwiększanie się liczby niewypłacalności w handlu potwierdza negatywne czynniki koniunktury. Co prawda widoczny jest duży obrót handlu, ale przy jednoczesnym spadku jego rentowności r/r o połowę – wynika z raportu Euler Hermes. Firma ta zakłada w tym roku 13% wzrost liczby niewypłacalności w Polsce oraz kolejne 10% w przyszłym roku – co razem oznacza 24% wzrost niewypłacalności w porównaniu 2021 do 2019.
Reklama

Jak podaje Euler Hermes, po 8 miesiącach br. liczba niewypłacalności polskich firm opublikowanych w oficjalnych źródłach (Monitorach Sądowych i Gospodarczych) osiągnęła rekordowy poziom – 722 przedsiębiorstw, tj. o 10% więcej niż przed rokiem i najwięcej w obecnej dekadzie. W lipcu i w sierpniu odnotowano z kolei dwa najwyższe odczyty liczby niewypłacalności – odpowiednio 131 i 111.

- Bezpieczne branże to mit. Wzrost liczby niewypłacalności występuje wprawdzie na różnych etapach, ale we wszystkich branżach – czytamy w raporcie Euler Hermes. Zdaniem przedstawicieli firmy, w lipcu i sierpniu widoczne były odłożone w czasie orzeczenia i publikacje niewypłacalności. Niestety jest to początek trendu stałego wzrostu ich liczby.

Rekordowa w ostatnim dziesięcioleciu (a i od początku millenium) jest także liczba niewypłacalności w przemyśle (196 firm w ciągu pierwszych 8 miesięcy) i w usługach (analogicznie 238 firm).

Ryzyko w podziale na województwa bez większych zaskoczeń – najwyższe wzrosty generalnie w regionach o największej ponadregionalnej, także eksportowej aktywności – m.in. na Dolnym Śląsku, Mazowszu, Śląsku ale też na Warmii i Mazurach czy na Pomorzu Zachodnim.

W okresie marzec–maj liczba niewypłacalności była mniejsza niż przed rokiem, pomimo zamknięcia dużej części gospodarki, spadku zamówień i sprzedaży w kraju i za granicą. Było tak głównie z przyczyn formalnych oraz – co również było bardzo istotne – publicznych programów wsparcia przedsiębiorstw. Do firm trafiło wówczas bezpośrednio kilkadziesiąt miliardów złotych na ich konta, plus wsparcie w postaci gwarancji BGK oraz zwolnień i odroczeń ZUS, podatkowych, na utrzymanie miejsc pracy etc. Niestety, po chwilowym zastoju w trakcie lockdownu skala niewypłacalności powróciła ze zdwojoną siłą.

– Środki pomocowe nie były w stanie pokryć wszystkich kosztów stałych, zobowiązań np. kredytowych czy leasingowych – stąd mimo wszystko wiele firm kwalifikowało się do ogłoszenia niewypłacalności czy działań restrukturyzacyjnych, chociażby z powodu braku perspektyw na poprawę w najbliższym czasie – ocenia Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes odpowiedzialny za ocenę ryzyka. – Odbicie popytu konsumenckiego nie jest stałe, w niektórych branżach jedynie rekompensujące odłożone zakupy – spada dynamika popytu w kraju i za granicą, co przekłada się m.in. na wyniki przemysłu i sektora usług – dodaje.

Scenariusz Euler Hermes zakłada w tym roku 13% wzrost liczby niewypłacalności w Polsce (i kolejne 10% w przyszłym roku – co razem da 24% wzrost niewypłacalności w porównaniu 2021 do 2019). Za wzrostem liczby niewypłacalności w Polsce przemawiają liczne czynniki ekonomiczne. Oprócz popytu zwalniającego po początkowym odreagowywaniu także wygaszanie programów pomocowych (i wymóg zwracania części środków czy uregulowania odroczonych zobowiązań), a nawet zapowiedzi nowych obciążeń podatkowych (lub powrotu do starych – m.in. w handlu). Od strony formalnej niewypłacalnościom sprzyjać będzie nowy tryb postępowania restrukturyzacyjnego, nie tylko znacznie uproszczonego, ale także wyjętego de facto spod kontroli sądów.

Wzrost liczby niewypłacalności po 8 miesiącach miał miejsce przed wszystkim w usługach (+41% r/r), transporcie (+27%) i w produkcji przemysłowej (+15%. Budownictwo, które jako jedyny sektor na tak szeroką skalę nie doświadczyło zamknięcia gospodarki, mimo wszystko doświadcza spowolnienia, m.in. za sprawą wstrzymania nowych inwestycji. Niewypłacalności, których jest w budownictwie mniej niż w 2019, z miesiąca na miesiąc rosną – jeszcze przed miesiącem różnica wynosiła -17% r/r, obecnie jest to -13% od początku roku.

- Także handel nie może być uważany za bezpieczną przystań – odbicie w popycie konsumenckim będzie jeszcze zmienne, a nie jednoznacznie rosnące, także w kategorii dóbr trwałych jak meble czy elektronika. O jego spowolnieniu świadczyć może już sierpniowy wzrost liczby niewypłacalnych hurtowni (18), zdecydowanie więcej niż przed rokiem (10). Ponadto wysoka sprzedaż nie oznacza automatycznie równie imponującego wzrostu zysków, co wynika m.in. z niższej rentowności handlu: zaostrzającej się konkurencji cenowej (efekt wzrostu sprzedaży online jak i powrotu konsumentów do prymatu ceny, a niekoniecznie np. funkcjonalności czy designu), wyższych kosztów (nie tylko wymogi sanitarne, ale też m.in. transport – często koszt sprzedawcy online) i jednak wspomnianego spadku popytu, krótkotrwałości jego odbicia, przynajmniej w niektórych kategoriach – czytamy w raporcie.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum