Reklama
Partner portalu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Food Show 2017: Rynek pracy w gastronomii

Podczas debaty pt. Rynek pracy w gastronomii rozmawiano o problemach z jakimi borykają się restauratorzy, a także o bolączkach obsługi gości. Z jednej strony, dużym problemem jest brak rąk do pracy, a z drugiej młodzi ludzie są często wykorzystywani i traktowani nie uczciwie.
Reklama

Agata Hagno, prezes, DPM Sp. z o.o. zabrała głos jako pierwsza. Zwróciła uwagę, że jakość osób obsługujących mocno kuleje i jest na ogólnie niskim poziomie. - Obserwujemy trend, iż coraz więcej punktów gastronomicznych szuka pracowników ze wschodu, gdyż Polacy nie chcą pracować w gastronomi. Praca kelnera jest postrzegana wyłącznie jako zajęcie sezonowe lub dorywcze. Z drugiej strony nie można się temu dziwić, gdyż często obserwujemy wyzysk ze strony pracodawców. Ostatnio we Wrocławiu słyszałam, o przypadku, że restaurator zatrudniał wyłącznie na czas próbny, za który nie płacił, po czym zwalniał zatrudnione osoby i przyjmował kolejne. To zniechęca do szukania i podejmowania pracy w tym sektorze – mówiła Agata Hagno.

Na podobny problem zwrócił uwagę Piotr Borecki, wiceprezes Stowarzyszenia Kelnerów Polskich. - Taki wyzysk jest nagminny. Właściciele restauracji oszczędzają na obsłudze, często w ogólnie nie płacąc pensji, a całym wynagrodzeniem mają być napiwki. O ile w wielkich miastach napiwki są atrakcyjne, o tyle w mniejszych ciężko utrzymać się tylko z nich – mówił Piotr Borecki. Jego zdaniem, trend jest bardzo niekorzystny – zawód kelnera jest nie atrakcyjny, - Nie ma właściwej edukacji. Kelner to nie tylko człowiek, który przynosi jedzenie do stolika, to także specjalista w dziedzinie handlu i doradztwa. Musi być wszechstronnie wykształcony. Trzeba się znać na doradztwie kulinarnym, na winach i znać języki obce. To naprawdę ciężki zawód. Pracuje się w weekendy, niedziele i święta – wskazuje wiceprezes Stowarzyszenia Kelnerów Polskich. W ocenie Stowarzyszenia, 30 proc. fachowców wyjechała za granicę, część zmieniła branżę. - Kto może to rezygnuje z tego zawodu. Nasze stowarzyszenie stara się to zmienić. Jeśli obecny trend się nadal utrzyma, to możemy dojść do sytuacji, w której w ogóle już nie będzie obsługi – obawia się Piotr Borecki.

Do edukacji nawiązał Adrian Feliks – Szef kuchni, Właściciel, SPOON Adrian Feliks – Kelner jest przedstawicielem handlowym kucharza. Poziom edukacji jest na bardzo niskim poziomie. Mam doświadczenie zdobyte za granicą, gdyż gotowania uczyłem się w Belgii, to nasze szkoły gastronomiczne są w tyle 20 lat za zachodnimi. Na trzydzieści osób, które kształcą się w zawodzie kucharza, zaledwie dwie chcą to naprawdę robić, a tylko jedna coś osiągnie. Pozostałe są tam z przypadku. Z drugiej strony człowiek po szkole chce od razu zarabiać 3,5 tysiąca i mieć wolne weekendy – to nie są realistyczne oczekiwania. Najpierw pokaż co umiesz – mówił Adrian Feliks. Dodał, że w zawodzie kucharza trzeba się stale kształcić, w przeciwnym razie wszyscy będziemy jeść tylko w fastfoodach.

Do problemu kard, odniósł się Bolo Kruszewski, współtwórca, Vigo App. – Nie ma rąk do pracy w gastronomii, ale ciągle powstają nowe lokale. Trwa stała i permanentna rekrutacja – trudny proces. Osiem na dziesięć zaproszonych osób nie przychodzi w ogóle na rozmowę rekrutacyjną. Młodzi ludzie mają złe nastawienie do gastronomii – ubolewa Bolo Kruszewski. Natomiast Jerzy Weindich – Współwłaściciel Firmy, Weindich Sp.J., Prezes, Śląski Cech Gastronomii, mówił o postrzeganiu pracy w szeroko rozumianej gastronomii. – Musimy się starać zmienić postrzeganie zawodu kelnera i w ogóle pracy w gastronomii. Dziś kucharz to wykształcona i inteligentna osoba, to twórca posiłku, który nadaje mu charakter – mówił prezes Śląskiego Cechu Gastronomii. - Poruszony już został temat edukacji, ale chciałbym dodać, że potrzebna jest edukacja dualna – taka, która odbywałaby się zarówno w szkole jak i w zakładzie po około 2-3 tygodnie na zmianę. W Polsce położono zbyt duży nacisk na studia. Po co iść na studia wyższe, skoro absolwenci albo nic nie umieją lub nie dają sobie rady. Potem muszą wracać na różne kursu i szukać nowego zawodu. Ewentualnie jadą na zmywak na zachód.

Trzeba promować kulturę gościnności i dobrego smaku – uważa Jerzy Weindich.

Całość na portalspozywczy.pl

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum