Reklama

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

FRSiH: Future Foods to rzucenie wyzwania obecnemu modelowi biznesowemu

Co będzie masową żywnością w przyszłości? Czy żywność ekologiczna i funkcjonalna będzie tym co dziś określamy pojęciem Future Foods? I czy polskie przedsiębiorstwa mają szanse wejść do grona liderów innowacji w branży spożywczej na rynku europejskim i światowym? Na te pytania próbowali odnaleźć odpowiedź uczestnicy debaty  "FUTURE FOODS. Polska „Doliną Krzemową” branży spożywczej", która zainaugurowała XII Forum Rynku Spożywczego i Handlu 2019.
Reklama

FUTURE = EKO?

Bartosz Urbaniak, szef bankowości Agro BNP Paribas na Europę Środkowo – Wschodnią i Afrykę, BNP Paribas Bank Polska oceniał, że rynek żywności wyprodukowanej według ścisłych reguł ekologicznych będzie się rozwijał, ale tego typu produkty pozostaną w Polsce droższym luksusem. – W skali świata żywność będzie musiała być produkowana bardzo wydajnie i niskoemisyjnie –w miarę możliwości w obiegu zamkniętym, przy jak najniższej emisji gazów i jak najmniejszym śladzie węglowym związanym z transportem, ale też tak, by dało się nią obdzielić jak najwięcej ludzi. Badania pokazują, że co siódma osoba na świecie latami nie dojada i ta grupa rośnie szybciej niż tych, którzy się przejadają – mówił Bartosz Urbaniak.

Zgadzał się z nim Kacper Nosarzewski, futurolog, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Studiów nad Przyszłością, partner 4CF. - W obrębie modelu rolnictwa ekologicznego nie ma obecnie rozwiązań, które odpowiedzą na wyzwania, o których mówił Pan Urbaniak. Jeśli na świecie przybyłoby 1,5 mld osób jak prognozuje ONZ, wyżywienie ludności stanie pod znakiem zapytania – mówił futurolog.

Adam Mokrysz, prezes Mokate SA przyznał, że rynek żywności funkcjonalnej w UE jest wart już 117 mld euro, podczas gdy w Polsce to ok. 3,7 mld euro.

- Na pewno jest wzrost, ale na warunki polskie to dalej nisza i nikt nie wie jak będzie to wyglądało w przyszłości. Obecnie na rynku dominują wciąż tradycyjne produkty. Konsumenci poszukują funkcji i wartości dodanej w żywności. Widać to po półkach sklepowych. Kiedyś była to tylko jedna półka, teraz nierzadko jest to już kilka alejek. Półki się powiększają, ale nie jest to zbieżne z rotacją tego typu produktów - dodał.

Prezes Mokate wskazał, że spółka także wprowadza na rynek produkty funkcjonalne, w szczególności w kategorii herbat.

- Na pewno ten rynek znajduje się w trendzie wzrostowym, ale należy uważnie patrzeć jak będzie się rozwijał. Obecnie w Polsce jest to wciąż mały, niszowy rynek. Za dwie trzecie rynku żywności funkcjonalnej odpowiada Europa Zachodnia. Dla konsumenta tego rodzaju produktów ważny jest przede wszystkim smak, ale i przystępna cena. Siła nabywcza Polaków rośnie, ale wciąż szukamy najlepszej relacji ceny do jakości. Jeżeli produkty funkcjonalne mają być masowe, nie mogą być 2-3 razy droższe niż standardowe - podsumował.

Tymczasem Łukasz Gębka, prezes Farmy Świętokrzyskiej przekonywał, ze to właśnie produkty ekologiczne mogą stanowić żywność przyszłości. - Wydajność w przypadku produkcji ekologicznej nie jest mniejsza niż rolnictwa tradycyjnego, nawet jest większa niż oczywiście przy spełnieniu odpowiednich warunków. Problemem nie jest tyle wielkość plonów, ale to, ze trzeba zaangażować większa liczbę osób – mówił Łukasz Gębka.

- Myślę, że żywność ekologiczna jest motorem naszej gospodarki, bo jako jedyna dziedzina rozwija się w tempie dwucyfrowym - rynek produktów ekologicznych ma wartość około 1 mld zł i od lat rośnie o około 20 proc. rocznie – dodał.

Zauważył, że 50 proc. Polaków ma nadwagę. - Jako społeczeństwo tyjemy z głodu, ponieważ spożywamy pokarm niskowartościowy. Jest to bardzo duży problem społeczny i ekonomiczny naszego kraju. Dlatego przyszłością jest żywność ekologiczna - mówił prezes Farmy Świętokrzyskiej.

Zdaniem Małgorzaty Chudzik, członka zarządu Dan Cake Polonia, nawyki żywieniowe się zmieniają, Polacy chcą być zdrowi i spożywać zdrowa i nieprzetworzoną żywność. Jednak wciąż nie jest to zjawisko masowe. - Mam nadzieje, ze jako Polacy zachowamy zdrowy rozsądek. Obserwujemy preferencje naszych konsumentów. Jednym z naszych produktów jest mufinka wegańska, ale jak się okazuje, ona nie sprzedaje się w Polsce prawie wcale, za to bardzo dobrze sprzedaje się w Niemczech – mówiła przedstawicielka firmy Dan Cake.

Jak tłumaczyła, Dan Cake produkuje chleb i ciasta ze zdrowych i naturalnych surowców. - Nie decydujemy się na surowce modyfikowane i przetworzone. Myślę, że nasza branża będzie ewoluować w tym kierunku. Oczywiście bacznie przypatrujemy się trendom, widzimy, ze  Polak przeciętny je coraz mniej pieczywa, to wiąże się z rosnąca świadomością i tym, że każdy Polak chce być zdrowy. Na te pytania musimy sobie odpowiedzieć - zaznaczyła.

Dlatego Dan Cake myśli o wprowadzaniu innowacji. Na czym będą one polegały? – Na pewno Dan Cake nie będzie eksperymentował z recepturami. Nie wynajdziemy prochu. Myślimy natomiast nad funkcjonalnymi dodatkami, nad wypiekiem bio, jednak musimy wziąć pod uwagę, ale byłby on bardzo trudny i bardzo drogi – mówiła Małgorzata Chudzik.

Żywność zaawansowana

Barbara Wielgos, dyrektor ds. produktów farmaceutycznych w Olimp Laboratories Sp. z o.o. oceniała, że żywnością przyszłości można nazwać bardzo zaawansowane produkty spożywcze typu superfoods. – Mamy projekt, którego nazwa brzmi podobnie jak tytuł tej sesji: Future Foods 4.0. Projekt ten jest dofinansowany z programu operacyjnego inteligentny rozwój, jego wartość jest szacowana na ok. 150 mln zł, czego jako duże przedsiębiorstwo pozyskaliśmy spore dofinansowanie, bo ponad 60 mln zł. Chcąc wyprzedzać oczekiwania rynku postanowiliśmy poszerzyć naszą działalność w zakresie żywności funkcjonalnej, dlatego główny cel projekty zakłada opracowanie innowacyjnych technik, w wyniku których powstanie nowa linia żywności funkcjonalnej. Technologie te maja pomóc wydłużyć żywotność produktu, a także dodając mu cechy prozdrowotne, cechy funkcjonalne – tłumaczyła Barbara Wielgos.

- Uzupełnieniem projektu będzie wprowadzenie inteligentnych, proekologicznych opakowań, które będą wchodziły w interakcję z konsumentem, co jest nowością na skalę kraju i nie tylko. Nasze badania będą prowadzone m.in. na modelu sztucznego układu pokarmowego, a na podstawie tych prac będziemy chcieli uzyskać efekt kontrolowanego podawania i uwalniania bioaktywnych komponentów do naszego organizmu. Będą prowadzone również badania kliniczne z udziałem ludzi. To wszystko będzie miało na celu wprowadzeniem nowej kategorii produktów żywności funkcjonalnej, w postaci batonów, o cechach prozdrowotnych opowiadających przede wszystkim na problem nadwagi i otyłości – dodała.

Jej zdaniem, ten rynek jest bardzo perspektywiczny. – Dokładnie prześledziliśmy rynek żywności prozdrowotnej i funkcjonalnej. Wartość sprzedaży batonów energetycznych w 2015 roku wyniosła 11,5 mld dol., z czego połowa to rynek amerykański. Do 2020 wartość ta wzrośnie o kilkadziesiąt proc. Dlatego myślimy, ze z tym projektem świetnie wpisujemy się w ten trend – mówiła Barbara Wielgos.

Zdaniem Adama Mokrysza, każda kategoria potrzebuje innowacji. Trzeba zaskakiwać konsumenta, co jest stałym procesem. - Innowacja jest kluczowa aby budować przewagi konkurencyjne. Gracze potrafią zaskakiwać smakami, dodatkami, np. do kawy. Z kolei klienci lubia być zaskakiwani, szczególnie tzw. millenialsi, którzy nie są obarczeni nawykami, lubią eksperymentować, pić kawę na zimno, przemieszczają się i przywożą różne nowinki ze świata – mówił prezes Mokate.

- Praca nad innowacją w firmie jest kluczowa, daje przewagi w perspektywie czasu, ale trzeba też pracować nad tzw. core biznesem - dodał.

Z kolei Łukasz Gębka podkreślił, że ważne jest, abyśmy odpowiedzialnie wybierali codziennie produkty, które spożywamy. - Pestycydy używane są w rolnictwie zaledwie od kilkudziesięciu lat. W dawnych czasach ich nie stosowano, dlatego uważam, że obecnie innowacyjność polega na tym, aby produkować żywność bez użycia tych substancji - zauważył.

Przypomniał, że w ostatnich latach nastąpiły zmiany w piramidzie żywieniowej i obecnie podstawą - oprócz aktywności fizycznej -  są świeże owoce i warzywa. - Uważam więc, że w przyszłości popularne staną się produkty wytwarzane tak, jak w dawnych czasach, że konsumenci będą kupować coraz więcej żywności mało przetworzonej i ekologicznej – bez pestycydów - przewidywał.

Przyszłość i ryzykiem, i bezpieczną przestrzenią

Jak mówił ekspert z BNP Paribas Bank Polska, firmy produkujące żywność starają się wyróżnić swój produkt jakimś przekazem, opowieścią. – Jakość produktów w Polsce jest bardzo wysoka. Z drugiej strony, trudno jest odróżnić od siebie produkty, np. jeden serek od drugiego. Dlatego firmy starają się dołożyć do tego co produkują przekaz, jakąś opowieść. Taka opowieścią może być np. superfood, ekologia – mówił Bartosz Urbaniak.

- My zapewne nie będziemy mieli takiej dobrej opowieści marketingowej na temat żywności jak np. Francuzi, bo oni opowiadają tę historię od stu kilkudziesięciu lat. Dlatego my możemy dotrzeć do globalnego konsumenta poprzez historię opartą o nowoczesność i technologię. Pokazać w naukowo uzasadniony sposób, że nasz produkt jest warty uwagi – dodał.

Zdaniem Bartosza Urbaniaka, spośród polskich firm spożywczych wkrótce może wyłonić się kilka takich, które które będą miały znaczenie na świecie. - Polskie przedsiębiorstwa są już na tyle silne, ze takie dwa - trzy przedsiębiorstwa będą już za kilka lat istnieć. Polska jest już na tyle duża i dorosła, że może sobie na to pozwolić – powiedział ekspert BNP Paribas.

Jednak, zdaniem Kacpra Nosarzewskiego, pójście w kierunku produktów przyszłości może wymagać ryzykownych kroków. - Niedawno skończyłem projekt dla szwajcarsko-niemieckiego koncernu odzieżowego. Firma zastanawiała się jak osiągnąć to, co dla ich branży jest najtrudniejsze, czyli zrównoważony rozwój. Pod tym względem jest to branża trudna – niewolnictwo, zatrucie środowiska, marnowanie materiału, przemiał starych kolekcji itd. Oni doszli do wniosku, że musza zacząć piłować gałąź na której siedzą, czyli muszą zacząć podnosić świadomość konsumentów w zakresie tego, jak bardzo zła jest „zła odzież”, żeby namawiać na przechodzenie na inny styl życia, by mniej kupować, raczej wypożyczać ubrania. Okazuje się, że nie wystarczy robić więcej tego co robimy teraz, nie wystarczy nadrabiać np. jakimś ceretyfikatem jakości. Trzeba czasem zarzucić te kotwice trochę dalej, rzucając wyzwanie obecnemu modelowi biznesowemu – mówił Kacper Nosarzewski.

- Słowo „przyszłość” w tym modelu daje nam jeszcze jedną szansę. Przyszłość jest bezpieczną przestrzenią, gdzie można rozmawiać o tym, co jest możliwe. Dlatego nie tyle powinniśmy wskazywać co konkretnie będzie Future Foods, ale zapraszać do rozmowy z różnymi interesariuszami, z konsumentami, regulatorami, dostawcami, dystrybutorami, czy producentami opakowań, aby poszukać różnych możliwych odpowiedzi na to pytanie. Ci, którzy to robią szybciej rosną, więcej inwestują bo jeśli taką rozmowę przeprowadzi się właściwie, przy udziale także ekspertów, to okaże się, że future foods się opłaca, a inwestycja w nią zwraca – podsumował futurolog.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum