Reklama

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Gobarto: Lockdown będzie samoistnie następował

Po I półroczu trudno mówić o znaczącym wpływie pandemii na wyniki spółki Gobarto, tym niemniej w ostatnich miesiącach zarząd zwrócił uwagę na niebezpieczeństwa, która rysują się w przyszłości, w tym możliwość oddziaływania kryzysu gospodarczego na popyt na wieprzowinę, rosnące bezrobocie czy opóźnienia w łańcuchu dostaw.  Czy spółka odczuwa różnicę pomiędzy sytuacją z wiosny a obecną? - Działamy na rynku lokalnym. To o tyle łatwiejsza sytuacja, że otwarte bądź zamknięte granice nie mają dla naszej dystrybucji szczególnego znaczenia - mówiła Katarzyna Nowak, dyrektor działu logistyki i sprzedaży detalicznej w Gobarto S.A. podczas debaty „Krótkie łańcuchy dostaw – zmiana, która przedefiniuje logistykę“, która odbyła się w ramach Internetowego Forum Rynku Spożywczego i Handlu.
Reklama

– Największym zagrożeniem dla naszej działalności w czasie epidemii koronawirusa jest brak pracowników – przy dużej skali zachorowań nie będziemy mieli osób, które obsłużą naszych klientów detalicznych, a jest to 8 tysięcy sklepów, do których towar musi dojechać do godziny 10 rano.  Ponadto nasi klienci nie są przyzwyczajeni do pracy w trybie online, więc zamówienia często trzeba przygotować w nocy, mamy na to niewiele czasu. Braki kadrowe to w naszym przypadku największe zagrożenie: jeśli nie będzie pracowników, ciąg logistyczny nie zostanie zachowany, nie będzie też dobrych wyników dla firmy. Wdrożyliśmy oczywiście szereg działań zapobiegawczych już w trakcie pierwszej fali, funkcjonujemy w reżimie sanitarnym, to się sprawdza. Ale skutki drugiej fali pandemii dopiero zobaczymy w najbliższych miesiącach - oceniła przedstawicielka spółki Gobarto.

Zdaniem Katarzyny Nowak, trudno w tej chwili o prognozy dla sektora, ale sytuacja nie napawa optymizmem. – Przypomnijmy: w tej chwili na kwarantannie przebywa już 500 tys. osób – to ludzie, którzy robią głównie zakupy pierwszej potrzeby, nie kupują oczami, a więc wydają mniej. Nie wiemy, co dalej z gospodarką, pracownicy obawiają się utraty pracy. Popyt będzie malał i maleje od pierwszej fali. Spadają ceny mięsa czerwonego i drobiu. To już 17 proc. różnicy na cenach zakupu od stycznia do października – nawet przy utrzymaniu tej samej ilości sprzedażowej, zyski będą spadały. To z kolei będzie się wiązało z ograniczeniem etatów lub zmniejszeniem wynagrodzeń. Robimy wszystko, żeby do tego nie dopuścić, ale działania handlowe nakierowane na wyższą sprzedaż są dzisiaj trudne do realizacji. Ten lockdown będzie samoistnie następował - uważa Katarzyna Nowak.

 

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum