Reklama
Partner portalu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Handlowy chat: Koronawirus cofnie handel o dekadę, czyli czeka nas powrót do value for money

Obecna sytuacja związana z pandemią koronawirusa może cofnąć branżę handlu detalicznego nawet o dekadę. Niższy dochód rozporządzalny gospodarstw domowych wymusi zmianę zachowań konsumenckich. Na zakupach będziemy szukać niskich cen, oferty value for money. Będziemy robić rzadsze, bardziej przemyślane zakupy wybierając towary w dużych, zbiorczych opakowaniach - prognozuje Maciej Bazyl, Manager OC&C Strategy Consultants.
Reklama

- Koronawirus zostanie z nami na dłużej i przez najbliższe lata handel będzie musiał do niego współistnieć. W ciągu najbliższych trzech lat wyróżniłbym dwa najistotniejsze trendy w handlu. Po pierwsze na pewno będziemy mieli do czynienia z bardzo dużymi wahaniami, zarówno w dostępności produktów, jak i w cenach. Będzie to w dużej mierze wynikało z okresowych blokad w poszczególnych krajach. Już teraz mamy do czynienia z zamknięciem granic większości krajów, co ma gigantyczne konsekwencje dla łańcucha dostaw - podkreśla Maciej Bazyl.

Zdaniem eksperta w najbliższej przyszłości niektóre łańcuchy dostaw mogą zostać przerwane i będziemy mieli do czynienia z chwilowym niedoborem, bądź nadmiarem produktów, które są wytwarzane na rynku polskim, a z różnych powodów nie mogą zostać eksportowane. Dobrym przykładem w tym zakresie jest branża kwiaciarska. - Polska eksportuje duże ilości kwiatów na Zachód. Obecnie nie mamy takiej możliwości, dlatego organizowane są dość popularne akcje w social mediach, które zachęcają do kupna kwiatów po znacznie niższych cenach, niż w kwiaciarni - mówi nasz rozmówca.

- Jeśli chodzi o ceny, będziemy mieli do czynienia w niektórych kategoriach z ich nagłym wzrostem, a w innych z nagłym spadkiem. Szczególnie będzie to widoczne w branży odzieżowej. Gdy sklepy zostaną otwarte, będą organizować duże wyprzedaże kolekcji wiosenno-letnich - wyjaśnia Maciej Bazyl i dodaje, że ceny produktów importowanych z zagranicy mogą miejscami skokowo rosnąć.

- W perspektywie długoterminowej ograniczenia podażowe prawdopodobnie uda się w jakiś sposób rozwiązać, ale zostaną nam ograniczenia popytowe. Ten drugi czynnik zostanie z nami na lata. Mam na myśli znaczący spadek dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych w Polsce. Widzimy, że już bardzo wiele firm zareagowało na wirus dużą falą zwolnień czy też zmniejszeniem wymiaru czasu pracy. Dlatego też w handlu detalicznym w najbliższym czasie zobaczymy powrót do retoryki niskich cen. W zeszłym roku w naszej firmie opracowaliśmy raport, z którego wynikało, że polski konsument jest już na etapie radości z kupowania. Dochód rozporządzalny w większości gospodarstw domowych był na tyle wysoki, że Polacy mogli sobie pozwolić na zakupy dla przyjemności. Obecna sytuacja może cofnąć nas nawet o dekadę, jeśli chodzi o główne czynniki zakupowe. Wrócimy do poszukiwania niskich cen, oferty value for money - podsumowuje ekspert.

- Jednym z głównych czynników, który będzie kształtował handel detaliczny będzie właśnie powrót do poszukiwania w sklepach niskich cen. Poza tym zmieni się model zakupowy. Polacy bardzo często dokonywali zakupów. Średnie wartości zakupów były jednak zdecydowanie niższe, niż w krachach zachodniej Europy. Kupowaliśmy średnio 45 razy w miesiącu. W 60 proc. kupowaliśmy produkty potrzebne na kilka kolejnych dni, a tylko w 40 proc. robiliśmy duże zapasy na okres około tygodnia. Na Zachodzie wygląda to dokładnie odwrotnie - opisuje nasz rozmówca i dodaje, że obecna sytuacja bardzo zbliży nas w modelu zakupowym do społeczeństw zachodnich. - Będziemy po prostu robić rzadsze zakupy. Już teraz fizyczne ograniczenia wymusiły na Polakach inny model zakupowy. Robimy duże, zaplanowane zakupy. W przyszłości ten trend będzie podtrzymywany niższym dochodem rozporządzalnym. Na pewno będzie to miało wpływ na nasze decyzje zakupowe. Poza towarami tańszymi będziemy kupować produkty w największych opakowaniach, które w przeliczeniu na poszczególną sztukę są najtańsze - zaznacza Maciej Bazyl.

- Z pozostałych trendów konsumenckich, które zagoszczą w Polsce wymieniłbym częstsze gotowanie w domu. Już teraz widzimy braki w dostępie do drożdży piekarskich. Polacy zaczynają wypiekać pieczywo w domu. W ostatnich latach pozwalaliśmy sobie na coraz częstsze stołowanie się poza domem. W dużych aglomeracjach miejskich lunche "na mieście" stały się już rutyną. To na pewno się teraz zmieni - dodaje ekspert.

Ostatnim trendem konsumenckim będzie zmiana kanałów zakupowych. - Pierwsza zmiana to skokowy wzrost kanału on-line. W trzecim tygodniu marca 14 proc. produktów spożywczych Polacy kupowani właśnie w tym kanale. Jeszcze rok temu było to na poziomie jednego procenta. To gigantyczny wzrost zainteresowania zakupami on-line. Kolejnym kanałem, który może dużo zyskać są minimarkety. Ten segment rósł na polskim rynku bardzo szybko w ostatnich latach, a obecna sytuacja może ten wzrost jeszcze bardzie przyspieszyć. Duże skupiska ludzi, duże hipermarkety, na razie kojarzą się z zagrożeniem zdrowia. Sklepy o pow. 400-500 mkw. zlokalizowane na osiedlach bardzo zyskują na obecnej sytuacji. Również dyskonty ze względu na trend poszukiwania niskich cen będą wygrywały na rynku handlu detalicznego. Cała obecna sytuacja jeszcze bardziej przyspieszy trend zmniejszania się udziałów hipermarketów na rynku, którym pozostanie walka o klienta bardzo agresywnymi promocjami - zaznacza Maciej Bazyl.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (4)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum