Reklama
Partner serwisu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Inflacja, kredyty, płaca: Jakie leczenie proponuje rząd?

Ostatnie miesiące nie były dobre dla gospodarki. Inflacja rośnie, a siła nabywcza Polaków maleje. Rząd proponuje rozwiązania, które mają poprawić sytuację gospodarstw domowych, jednak jego działania wydają się chaotyczne. Czy czekają nas chude lata?
Reklama
  • Wskaźnik inflacji osiąga wartość dwucyfrową. Dla konsumentów szczególnie dotkliwy jest wzrost cen żywności, która w kwietniu, w ciągu jednego miesiąca podrożała o 4,4 proc., a rok do roku o niemal 13 proc.
  • Wojna na Ukrainie pogłębia niepewność i obawy o przyszły wzrost PKB. Rada Polityki Pieniężnej podnosi stopy procentowe. Przedsiębiorstwa hamują z inwestycjami.
  • Rząd próbuje zaradzić rosnącym kosztom kredytów oraz wysokiej inflacji. Jego działania przypominają jednak przeciąganie liny. Czy lina w końcu pęknie?

Inflacja i stopy

Inflacja CPI zwiększyła się w kwietniu do 12,4 proc. rok do roku 11 proc. w marcu – podał GUS. Głównym czynnikiem wpływającym na wzrost inflacji była wyższa dynamika cen w kategorii „żywność i napoje bezalkoholowe” - wyniosła ona 12,7 proc. w kwietniu wobec 9,2% w marcu. To najwyższa dynamika od lipca 2000 r.

W tej sytuacji nie dziwi, że Polacy z obawą patrzą w przyszłość. Jak wynika z badania NielsenIQ Shopper Trends 2022, 34 proc. martwi się o rosnące ceny produktów spożywczych, a 22 proc. o rosnące koszty mediów.

Marcin Czaplicki z SGH zauważa, że inflacja przyspiesza już od ubiegłego roku, a w niektórych kategoriach (w szczególności w ramach tak zwanej inflacji bazowej, głównie w usługach), wzrost inflacji odnotowujemy już od kilku lat. Pod koniec ubiegłego roku te tendencje zostały wzmocnione przez rosnące ceny energii, paliw i żywności. Wybuch wojny w Ukrainie dodatkowo wzmocnił presję cenową w tych kategoriach.

Nie spowalnia, a wręcz przyspiesza, wzrost cen w kategoriach bazowych. To głównie efekt nierównowag, które narastały w polskiej gospodarce od lat i były wzmacniane przez luźną politykę gospodarczą. W coraz większym stopniu inflacja w kategoriach bazowych jest podbijana, pośrednio, także przez rosnące ceny w kategoriach niebazowych, w szczególności energii i paliw, które są składowymi cen niektórych produktów, czy usług. Wiele zakładów usługowych podnosi ceny ze względu na rosnącą presję płacową ze strony pracowników. Można mówić o pojawianiu się niepokojących, pierwszych efektów tak zwanej drugiej rundy, gdy rosną oczekiwania inflacyjne, a wraz z nimi umacnia się także presja cenowa. To bardzo niebezpieczne zjawisko - mówi Marcin Czaplicki, adiunkt, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie, Kolegium Zarządzania i Finansów, Instytut Ryzyka i Rynków Finansowych, Zakład Bankowości i Bezpieczeństwa Systemu Finansowego.

Odpowiedzią na wysoką inflację jest podwyższanie, przez bank centralny, stóp procentowych. Ma to na celu ograniczenie konsumpcji (rosną raty kredytów, a więc gospodarstwa domowe dysponują niższym budżetem na wydatki), ale schładza też gospodarkę. Dostęp do kredytów staje się trudniejszy, więc przedsiębiorstwa ograniczają inwestycje.

Do października 2021 roku Rada Polityki Pieniężnej utrzymywała stopy procentowe na niskim poziomie 0,5 proc. Od tamtej pory nastąpiło 7 podwyżek stóp, które w sumie wzrosły do poziomu 5,25 proc.

Szybki wzrost stóp procentowych błyskawicznie podnosi koszty obsługi kredytu. Ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego policzyli, że wysokość raty typowego kredytu stanowi dziś ponad 45 proc. średniego wynagrodzenia na 2022 r. W efekcie, dziś dwukrotnie więcej kredytobiorców szuka w internecie informacji, jak obniżyć wysokość raty, porównując do października 2021 r.

Wakacje kredytowe na ratunek

Sytuacja nie byłaby tak zła, gdyby nie podwyżki cen energii, które miały miejsce na początku roku. Wojna w Ukrainie dolała oliwy do ognia. Restrykcje nakładane na Rosję i rosyjskie firmy doprowadziły do swego rodzaju „konfliktu energetycznego”. Rosja szantażuje zakręcaniem kurka z ropą i gazem, kraje Europy gorączkowo szukają nowych źródeł zasobów, a ceny paliw rosną.

Wszystko to powoduje, że wzrastają koszty utrzymania. Coraz mniej zostaje środków na podstawowe produkty, nie mówiąc o innych wydatkach, np. na sprzęt RTV AGD, wyjścia do restauracji, czy wyjazdy wakacyjne.

Aby uspokoić nastroje społeczne rząd zaproponował program wsparcia kredytobiorców. Zakłada on między innymi wakacje kredytowe, czyli możliwość czterokrotnego zawieszenia spłaty rat kredytów hipotecznych, przez dwa kolejne lata. A więc w sumie osiem razy.

Marcin Czaplicki z SGH wymienia efekty, jakie może przynieść program.

Na pewno części kredytobiorców, przede wszystkim tym, którzy zaciągali kredyt w latach 2020-2021 wakacje czy wsparcie z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców pomogą przetrwać przynajmniej część okresu wyższych stóp i rat odsetkowych. Wakacje kredytowe obejmą jednak wszystkich, a więc także tych, którzy takiej pomocy nie potrzebują – wystarczy, że się zgłoszą. Tych będzie zapewne dużo więcej. Podstawowym pytaniem jest to, ile osób skorzysta z programu i co zrobią ze środkami, których nie przeznaczą na opłacenie rat kredytowych. Przy obecnym kształcie proponowanych przepisów wydaje się, że skorzysta więcej osób niż zakłada rząd, a to z kolei będzie bardzo dużym obciążeniem dla banków, co może niekorzystnie wpłynąć na ich potencjał do udzielania kredytów, w szczególności dla przedsiębiorstw - mówi Marcin Czaplicki. 

Marcin Kujawski, ekonomista w Banku BNP Paribas zwraca uwagę, że z punktu widzenia gospodarki, istotne będzie, czy zaoszczędzone środki zostaną wydane na bieżącą konsumpcję, czy też zostaną zakumulowane np. w celu nadpłaty kredytu w późniejszym terminie. Podkreśla, że wakacje kredytowe jedynie zawieszają spłatę rat i wydłużają długość kredytu, a nie zwalniają z obowiązku spłaty.

W efekcie można zakładać, że wzrost wydatków konsumpcyjnych w wyniku wprowadzonych rozwiązań nie będzie bardzo silny. Jednocześnie należy podkreślić, że zmiany te ograniczają skuteczność zacieśniania polityki pieniężnej, a przez to mogą oddziaływać w kierunku dalszych podwyżek stóp procentowych - mówi Marcin Kujawski.

PKB do poprawy

Zaskoczeniem były dane GUS na temat produkcji przemysłowej, która co prawda wzrosła w kwietniu o 13 proc. rdr, ale poniżej oczekiwań rynku (+15,5 proc). Przyczyn może być wiele. Nie tylko wyższe koszty prowadzonej działalności (ceny energii dla przedsiębiorstw wzrosły znacznie silniej niż dla gospodarstw domowych), ale też niedobory surowców i półproduktów, których brak można tłumaczyć problemami w łańcuchach dostaw. Oznacza to, że firmy nie rozwijają się w takim tempie jak jeszcze kilka miesięcy temu.

Dane o PKB za pierwszy kwartał 2022 roku mogłyby sugerować, że sytuacja jest pod kontrolą. Jak podał GUS, Produkt Krajowy Brutto wzrósł w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku o 8,5 proc. To dobra wiadomość, ale analitycy studzą emocje. W całym roku PKB Polski nie będzie już tak wysoki, a w 2023 roku możemy spodziewać się silnego spowolnienia.

Prognozy wzrostu PKB na ten rok są różne. Komisja Europejska szacuje, że będzie to 2,7 proc., a Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) Paweł Borys uważa, ze wzrost PKB może sięgnąć w tym roku 4,5 proc.

Jak zauważa Marcin Czaplicki, nawet jeżeli przez kolejne kwartały 2022 roku PKB by nie rosło, to w całym 2022 roku gospodarka i tak by – w sumie – urosła o ponad 5 proc. Prognoza rocznego wzrostu PKB na poziomie 4,5 proc. w 2022 roku oznacza zatem jedno, że w kolejnych kwartałach zobaczymy raczej brak wzrostu, a być może nawet spadek.

Pracownicy chcą podwyżek

Rosnące ceny zwiększają presję ze strony pracowników na wzrost wynagrodzeń, przede wszystkim dlatego, że przy stabilnej płacy spada jej siła nabywcza – mówi Marcin Czaplicki z SGH. Jednocześnie rosnące wynagrodzenia, jeżeli ich wzrost jest szybszy niż zwiększenie produktywności pracowników, oznaczają kurczące się marże, a to prędzej czy później zmusza sprzedawców do podnoszenia cen.

Zgodnie z danymi GUS nominalna dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób zwiększyła się w kwietniu do 14,1 proc. rok do roku i była najwyższa od kwietnia 2000 r. wobec 12,4 proc. w marcu. Wyniki te są znacząco wyższe od konsensu rynkowego na poziomie 12,6 proc. 

Aktywność gospodarcza w Polsce pozostaje wysoka, co stwarza warunki sprzyjające negocjacjom płacowym. Pracodawcy borykają się z brakiem pracowników a przez to są bardziej skłonni, aby oferować wyższe zarobki. Jednocześnie rosnące koszty pracy i chęć ochrony marż może doprowadzić do dalszych podwyżek cen i nakręcania się spirali płacowo-cenowej - mówi Marcin Kujawski, ekonomista w Banku BNP Paribas.

Jego zdaniem, dynamika wynagrodzeń może w tym roku wyraźnie przekroczyć 10 proc. rok do roku, a przy takim tempie wzrostu płac należy oczekiwać, że inflacja bazowa (z wyłączeniem cen energii, paliw, żywności) będzie w najbliższych miesiącach kształtować się na poziomach oscylujących w granicach 8-10 proc.

Płaca minimalna dwukrotnie waloryzowana

W tej sytuacji dziwić może fakt, że rząd zapowiada dwukrotną podwyżkę płacy minimalnej w 2023 roku. Według planów rządu, minimalne wynagrodzenie od początku 2023 r. ma wzrosnąć do 3350 zł, a od lipca do 3500 zł. Obecnie wynosi ono 3010 zł.

Rosnąca pensja minimalna to wyzwanie dla części przedsiębiorstw. Powinny one sobie jednak, w większości, z nim poradzić w warunkach silnie rosnących cen. Problematyczne mogą być jednak skutki podwyżki dla presji cenowej – z jednej strony mogą podbić ceny w części usług, np. w hotelarstwie, gastronomii, szeroko pojętej administracji, z drugiej mogą działać po stronie popytowej, zwiększając popyt na towary – mówi Marcin Czaplicki.

A zatem ceny znów będą rosły. W efekcie, pracownicy znów zażądają podwyżek... Czy rozwinie się spirala płacowo-inflacyjna? Niektórzy analitycy uważają, że tak.

Na czym polega spirala płacowo-inflacyjna? Rosnące koszty pracy sprawiają, że przedsiębiorcy podnoszą ceny swoich produktów i usług. Droższe produkty to z kolei wyższe oczekiwania co do wynagrodzeń. I tak dalej, aż do utraty kontroli nad inflacją i gospodarką.

Czy grozi nam stagflacja?

Pojawiają się opinie, że nad polską gospodarką zawisło widmo stagflacji. To brak wzrostu gospodarczego przy utrzymującej się wysokiej inflacji.

Marcin Czaplicki z SGH ocenia, że nie można wykluczyć takiego scenariusza. Nie wykluczone też, że nastąpi spadek PKB w którymś z najbliższych kwartałów, a nawet w kilku.

Wydaje się jednak, że jeżeli się pojawi, to będzie to miało charakter przejściowy. Dwucyfrowa inflacja najprawdopodobniej pozostanie z nami jeszcze przez kolejne kwartały. W takich warunkach rzeczywiście niektórzy będą mogli doszukiwać się stagflacji. Ja potrzebowałbym do tego dłuższego okresu stagnacji wzrostu gospodarczego, a na to się raczej nie zanosi – oczywiście pod warunkiem, że nie doświadczymy kolejnego szoku na miarę pandemii, czy wojny za naszą granicą – mówi Marcin Czaplicki.

Marcin Kujawski z Banku BNP Paribas uważa, że scenariusz wysokiej inflacji i spowolnienia gospodarczego, a może nawet recesji, na pewno musi być brany pod uwagę i tak naprawdę w tym momencie powinien być scenariuszem bazowym.

Inflacja sama w sobie oddziałuje w kierunku zbilansowania popytu i podaży, więc siłą rzeczy musi negatywnie oddziaływać na koniunkturę. Dodatkowo znaczące podwyżki stóp procentowych powinny w perspektywie 3-6 kwartałów silniej wpłynąć na sytuację gospodarczą w Polsce. Czy scenariusz ten powinien być jednak nazywany stagflacją? Raczej nie. O stagflacji mówilibyśmy, jeśli trwale w perspektywie kilkuletniej borykalibyśmy się z niską dynamiką PKB i wysoką inflacją. Takiego obrotu sytuacji oczywiście wykluczyć nie można, ale na ten moment nie wydaje się on być wysoce prawdopodobny – mówi Marcin Kujawski.

Gospodarcza homeopatia

Niekiedy wzrostem cen obarcza się polski rząd i jego nieodpowiedzialne decyzje. Z pewnością jest to efekt wielu czynników, w tym sytuacji geopolitycznej na świecie. Jednak sposoby walki z inflacją wydają się nieprzemyślane – rząd proponuje nam leczenie choroby tym, co ją wywołuje. Ta gospodarcza homeopatia raczej nie wyjdzie nam na dobre.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum