Reklama
Partner serwisu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Kupujemy mniej dóbr luksusowych. To zwiastun kolejnego kryzysu?

Inflacja nie oszczędza żadnej branży i jej skutki wyraźnie dotykają również sektora TSL. Obecnie możemy zaobserwować wyraźny spadek zapotrzebowania na transport dóbr luksusowych. Czy to zwiastun dużego kryzysu?
Reklama

Zegarki luksusowe w przeciągu ostatnich dwóch lat osiągały rekordowe wzrosty cen, co wiązało się z postępującą nadpodażą pieniądza. Obecne załamanie cen na wtórnym rynku luksusowych zegarków nie jest tylko efektem inflacji i idącego za nią spadku siły nabywczej. To znak recesji, z którą zmagają się światowe gospodarki.

- Rosnące stopy procentowe, zwiastuny powrotu pandemii i wojna źle wpływają na nastroje konsumentów – teraz mało kto chce inwestować w ekskluzywne dobra, każdy natomiast stara się ograniczyć wydatki, bowiem powoli podstawowe artykuły zaczynają być towarem luksusowym. Co więcej, obecnie często oczekuje się od banków centralnych, że te podniosą kluczowe stopy procentowe i tym samym ograniczą masowe zakupy towarów luksusowych, a także nieruchomości w celu ograniczenia wysokiej inflacji. W efekcie tych wszystkich czynników zarówno konsumenci, jak i inwestorzy zaczęli odwracać się od towarów, takich jak wspomniane wyżej zegarki. Brak zapotrzebowania na dobra wiąże się z brakiem zapotrzebowania na transport, co zawsze jest pierwszym wskaźnikiem nadchodzącego kryzysu - mówi Katarzyna Syta, prezes zarządu KAES Logistics.

Nie tylko dobra luksusowe. Będzie recesja?

Kryzys dosięgnął nie tylko rynku towarów luksusowych, ale ogółem producentów różnych dóbr, w tym również polskich, co oczywiście stanowi to bardzo złą informację dla branży TSL. Producenci, podobnie jak inni konsumenci, również ograniczyli swoje zakupy - popyt na środki produkcji zanotował znaczący spadek, a firmy zdecydowały się wykorzystywać posiadane już produkty. Niestety podobna sytuacja ma miejsce nie tylko w Polsce – tożsame scenariusze możemy zaobserwować w Niemczech, czy innych krajach Unii Europejskiej, jak chociażby Francja, Włochy, czy Belgia. Liczba nowych zamówień, w szczególności tych eksportowych zdecydowanie zmalała w ostatnich miesiącach, co jest oczywiście skutkiem wojny na Ukrainie i olbrzymiej inflacji.  

- Producenci są wyraźnie zaniepokojeni spadkiem popytu na dobra wśród konsumentów, a nastrojów nie poprawia wspomniana wcześniej sytuacja z towarami luksusowymi. Ludzie nie chcą już kupować, czemu trudno się dziwić. Obserwowany spadek aktywności w sektorach przemysłowych w Polsce, Niemczech i głównych krajach strefy euro oraz nieustępująca inflacja, negatywnie odbiją się na wydatkach i konsumpcji, a to najprawdopodobniej przełoży się na jeszcze większy spadek zapotrzebowania na transport. Jeśli ta sytuacja utrzyma się dłużej, może to zniwelować problemy związane z brakiem kierowców, jednak to jedynie pozorne rozwiązanie, bowiem wszystkie te symptomy sprowadzają się do wyraźnego spowolnienia gospodarczego. Warto się zastanowić czy czerwcowy spadek zapotrzebowania na transport, to jedynie chwilowe zjawisko, czy już znak prawdziwej recesji - zastanawia się Katarzyna Syta.

 

 

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum