Reklama
Partner portalu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

PKO BP: Po zakończeniu pandemii sklepy spożywcze najszybciej odbiją

Sklepy spożywcze początkowo mogą odczuć bardzo wyraźny wzrost popytu, jednak z biegiem czasu (i ew. zacieśniania kwarantanny) ich obroty będą maleć – ocenia Marcin Czaplicki, ekonomista PKO BP. W momencie stabilizowania się sytuacji, sklepy spożywcze najszybciej odbiją – dodaje.
Reklama

Jego zdaniem, sklepy innego typu mogą się spotkać z malejącym zapotrzebowaniem na ich produkty, co będzie związane między innymi z potrzebą utworzenia bufora płynnościowego przez gospodarstwa domowe, a po normalizacji sytuacji i ustąpieniu epidemii mogą one obserwować wolniejszy powrót gospodarstw domowych do normalnego popytu.

- Na tym tle relatywnie lepiej mogą wypaść sklepy o rozwiniętych sieciach handlu internetowego (pod warunkiem umożliwienia dłuższego terminu dostawy) – mówi Marcin Czaplicki.

Jego zdaniem, na obecnym etapie prognozy dotyczące sytuacji gospodarczej można przedstawiać tylko w ramach analizy scenariuszowej, ponieważ determinanty poszczególnych scenariuszy nie należą do kompetencji ekonomistów, a epidemiologów. - Szacujemy, że w scenariuszu 0,5-2,5% zarażonej populacji wzrost PKB w 2020 mógłby być niższy o 0,4-0,8pp. od zakładanych przez nas 3,5%. Najostrzejszy scenariusz przewidujący zarażenie 40% populacji i liczne przypadki śmiertelne oznaczałby stagnację naszej gospodarki w 2020 – szacuje ekonomista PKO BP.

- Oczywiście spektrum scenariuszy determinuje reakcja ze strony władz (w szczególności fiskalnych), a także reakcja w Europie (szeroki stymulus fiskalny w UE pomógłby także Polsce). We wszystkich przypadkach zakładamy, że każdy zarażony przyczyni się do objęcia kwarantanną kolejnych 6 osób (w przypadku najbardziej pesymistycznego scenariusza 40% zarażonych kwarantanna objęłaby całą populację). Warto podkreślić, że ścieżka wzrostu prawdopodobnie będzie miała charakter V/U kształtny, to znaczy po spowolnieniu nastąpi odbicie wzrostu, którego szybkość będzie determinowana wcześniejszą długością pandemii - dodaje.

Szacuje on, że w krótkim okresie wpływ koronawirusa na tempo wzrostu cen będzie jednoznacznie dezinflacyjny – spadek cen ropy i w konsekwencji paliw nieznacznie obniży już marcową inflację oraz wyraźnie pociągnie w dół inflację w kwietniu. Podobny skutek mogą odnieść obniżki cen w niektórych branżach handlowych mające zachęcić klientów do zakupów.

- W dłuższej perspektywie konsekwencje epidemii będą zależały od jej długości i głębokości, w szczególności od tego jak szybko gospodarka wróci do pełnej produkcji. W długim terminie czynniki podażowe (ograniczona dostępność siły roboczej i komponentów) może nawet podnieść inflację (pod warunkiem powrotu popytu w gospodarce do normy) – podsumowuje.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum