Reklama

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Polacy kupują wina w dyskontach. Jedna z sieci zatrudnia kilku „master of wine”

Według raportu Nielsena Polacy w 2020 roku wydali na ten rodzaj alkoholu 3,6 mld zł, czyli ponad 11 proc. więcej niż rok wcześniej. Jakie trendy można zaobserwować w 2021 roku?
Reklama

W sklepach, w których kupujemy je najczęściej (około 60 proc. sprzedaży) szukamy szerokiego wyboru win pod względem szczepów, kraju pochodzenia, a także smaku i ceny. Według analizy firmy Bellini dla Polskiej Grupy Supermarketów najbardziej popularne w 2020 roku było wina czerwone wytrawne, które stanowiły około 80 proc. sprzedaży. Konsumpcja tego alkoholu w Polsce określana jest jako umiarkowana i szacuje się, że średnio wypijamy go około 7-8 litrów. W Niemczech to około cztery razy więcej, niewiele mniej w Skandynawii, Czechach i Słowacji. Jeszcze w latach 90. XX wieku Polacy pili rocznie tylko litr wina. Eksperci winni oceniają, że roczne spożycie rośnie średnio o 10 proc., czyli o około jedną butelkę rocznie więcej.

- Wina, za które płacimy poniżej 20 zł stanowią gros polskiego rynku. Są popularne w Polsce, bo są słodkawe. Polacy zawsze pili tego typu wina, bo w czasach PRL tylko takie były. Sprowadzane wtedy z Bułgarii czy Węgier były kiepskiej jakości i trzeba było je dosładzać, by dało się je pić. Pani w sklepie kiedyś mi powiedziała, że Polacy piją słodkie wino, bo mają gorzkie życie. Rzeczywiście jednak widać, że małymi krokami nasi rodacy idą w kierunku bardziej wytrawnych win. Trudno jednak walczyć z przyzwyczajeniami. Nadal szukają win, które są stonowane, mało kwasowe, o zredukowanej taniczności, czyli niezbyt cierpkie i „obłe” w smaku. Jak np. Primitivo, którego nazwa na dodatek ładnie brzmi – komentuje Sebastian Siwek, ekspert winny.

Rośnie również popularność wina z bąbelkami, czyli włoskiego Prosecco i hiszpańskiej Cavy. Według raportu Enoexpo „Sprzedaż wina w Polsce 2020” Polacy kupowali ich odpowiednio o 46 proc. i 22 proc. więcej w skali roku. Jak dodaje ekspert: „Kieliszek takiego wina ładnie wygląda i aż się prosi, by zdjęcie wrzucić np. na Instagram.”. Z raportu wynika także, że wino do Polski importowane jest najczęściej z Włoch, Niemiec, Francji, Stanów Zjednoczonych i Hiszpanii. „Coraz większą popularność zyskują wina z Nowego Świata, czyli z Australii, RPA, Chile. Kraje europejskie jak Węgry i Bułgaria, które jeszcze do niedawna wiodły na polskim rynku, tracą pozycję na rynku” – twierdzą autorzy raportu.

Wina w erze zero waste i zero procent

Trend na trunki bezalkoholowe rośnie, również jeśli chodzi o produkcję win. Sięga po nie zwłaszcza młode pokolenie, które dba o zdrowie i formę, a jednocześnie nie chce rezygnować z ulubionego smaku. Producenci starają się wypuszczać na rynek coraz więcej rodzajów. Według raportu Wine Intelligence wina o niskiej zawartości alkoholu oraz te bezalkoholowe będą coraz popularniejsze i staną się pewnego rodzaju normą, tak jak stało się w przypadku drinków, piw, koktajli bez procentów. Takie wino najlepiej przyjęło się w Szwecji, trudniej przekonać się do niego odbiorcom w Portugalii i Japonii. Ponadto w Hiszpanii prowadzone są badania Food4Neuron, które mają na celu stworzenie wina bezalkoholowego wspierającego choroby Alzheimera i Parkinsona.[5]

- Szacuje się, że odbiorcami wina w 65-75 procentach są kobiety. Zdarza się, że są w ciąży lub karmią albo po prostu przyjeżdżają samochodem. Podczas spotkań z koleżankami też chcą brać udział w zabawie. Nie chcą czuć się wykluczone, dlatego piją wino bezalkoholowe. Technologia jego wytwarzania jest kosztowna, dlatego tylko największe winnice się za to biorą. Najpierw trzeba zrobić wino z alkoholem, a potem te procenty „odwirować”. Przykładem jest Familia Torres, potentat na rynku hiszpańskim. Zaczynali od jednego wariantu, a teraz mają siedem, w tym musujące. Jakość jest dla nich na tyle istotna, że produkują wino z selektywnie wybranych winogron specjalnie po to, by zrobić z niego bezalkoholowe. Sprzedaż tego „alkoholu” w Polsce rośnie o kilkadziesiąt procent rocznie. W ubiegłym roku Polacy kupili ponad pół miliona butelek wina bezalkoholowego. To ponad 67 proc. więcej niż w 2019 roku - podkreśla Sebastian Siwek, ekspert winny. - Tyle że w porównaniu do tradycyjnego wina, to wciąż bardzo mało. 

Co znaczy wino premium na polskim rynku i od jakiej kwoty się zaczyna?

- Firmy, które badają rynek w Polsce, uznają, że butelka kosztująca 30 zł, należy już do marek premium. Wynika to z tego, że nadal porównujemy ten koszt z ceną butelki popularnej u nas wódki, choć jej sprzedaż od kilku lat spada. Pół litra takiego mocnego trunku wystarczy na dwie, trzy osoby. W przypadku wina potrzebne są trzy butelki. Rachunek jest więc prosty, ale to też się zmienia. Przez lata traktowaliśmy wino trochę jako alkohol wyjątkowy, ale w ostatnich latach staje się codziennością. Zwłaszcza, jeśli klient ma bardziej zasobny portfel. Zdecydowanie najczęściej kupujemy wina w dyskontach, bo kuszą nas cenami. Ostatnio w jednym z takich sklepów najdroższe wino na półce widziałem za 25 zł. Dyskonty wiele win sprzedają pod własnymi markami, tyle że klient zupełnie o tym nie wie. Patrzy na cenę i ładny obrazek na zdjęciu, który na przykład przypomina mu wakacje. Duże sieci sklepów mają moc przebicia. Jeden z dyskontów zatrudnia kilku „master of wine”, którzy na przykład jadą do Włoch, podpisują wielkie kontrakty na dostawę setek tysięcy butelek wina. Dzięki temu butelka na półce kosztuje kilkanaście złotych – wyjaśnia Sebastian Siwek.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (1)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum