Reklama
Partner serwisu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Proces oskarżonych o oszustwo przy kupowaniu sprzętu AGD z dużymi rabatami

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się w piątek proces odwoławczy dwóch pracowników miejscowego sklepu znanej sieci sprzedaży AGD. Oskarżono ich o to, że kupowali tam po zaniżonej cenie sprzęt i towary, wykorzystując system rabatów przysługujący przy zamawianiu kilku rzeczy na jeden rachunek.
Reklama

Według prokuratury, pracownicy ci wpisywali w tym celu w systemie sprzedażowym dane fikcyjnych klientów, składali duże zamówienia na sprzęt AGD, by zyskać znaczny upust przy zakupie kolejnego produktu, potem zlecenia usuwali i kupowali przez internet sprzęt najbardziej zrabatowany, czasem nawet za złotówkę. Sieć handlowa miała stracić w ten sposób - przy zakupie łącznie blisko czterdziestu urządzeń (m.in. pralek, lodówek czy telewizorów) - blisko 59 tys. zł.

Zarzuty obejmują okres od stycznia do listopada 2019 roku. Chodzi o dwie osoby zatrudnione w sklepie w Białymstoku, należącym do sieci zajmującej się sprzedażą AGD. Prokuratura zarzuciła im, że działali wspólnie i w porozumieniu, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a swoimi działaniami doprowadzili spółkę do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, bo towar był kupowany w cenie znacznie niższej od rynkowej.

Według ustaleń śledztwa, cały mechanizm przestępstwa oparty był o wykorzystanie zasad promocji polegającej na tym, że klient - kupując przez internet kilka rzeczy naraz - dostawał coraz większy rabat na kolejny sprzęt czy towar lub mógł dołożyć coś do zamówienia nawet za złotówkę. Oskarżeni wpisywali dane fikcyjnych klientów, mieli też wykorzystywać nieuwagę współpracowników, gdy ci nie wylogowali się z systemu informatycznego, usuwali wtedy z tego systemu większość zamawianych produktów pozostawiając ostatni, ten z największym rabatem, który faktycznie kupowali za taką zaniżoną kwotę.

Na liście blisko 40 urządzeń AGD i towarów wymienionych w zarzutach, jest np. zamrażarka warta 1,4 tys. zł, trzy lodówki w cenach 1,7-3,6 tys. zł, pralka warta 2 tys. zł, okap kuchenny za 1,7 tys. zł, ekspres do kawy w cenie 2,6 tys. zł czy smartfon wart 2,4 tys. zł kupione po złotówce. Były to też np. telewizory, zmywarki, odkurzacze czy roboty kuchenne kupione z dużymi rabatami.

Sąd Rejonowy w Białymstoku jesienią ub. roku skazał obu oskarżonych na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata i nakazał im solidarne naprawienie szkody w pełnej wysokości, wycenionej na nieco ponad 58,7 tys. zł. Przyjął, że do przestępstwa doszło między 16 stycznia do 22 października 2019 roku, a działalność prowadzona była na szkodę firmy prowadzącej sklepy ze sprzętem AGD oraz grupy konkretnych pracowników.

Prokuratura uznała wyrok za satysfakcjonujący i nie składała apelacji.

Zrobili to jednak obrońcy obu oskarżonych. Kwestionują wysokość kary w części dotyczącej obowiązku naprawienia szkody. W ich ocenie, sąd pierwszej instancji nie udowodnił bowiem, iż mężczyźni działali wspólnie i w porozumieniu, nie wskazał precyzyjnie dowodów, że wszystkie urządzenia wymienione w zarzutach zostały przez oskarżonych kupione a do tego nie wskazał, który z nich konkretnie był nabywcą.

Obrońca pierwszego z oskarżonych chce ograniczenia tej listy i wycenia szkodę na niespełna 7,4 tys. zł; chce zmiany wyroku w tym zakresie (czyli zawężenia liczby kupionych urządzeń i ich wartości), ewentualnie uchylenia orzeczenia i zwrotu sprawy do pierwszej instancji.

Drugi również mówi o znacznie mniejszej liczbie urządzeń, niż wymieniona w akcie oskarżenia i wyroku pierwszej instancji, też chce zmniejszenia kwoty do zapłaty w ramach obowiązku naprawienia szkody. W swojej mowie końcowej mec. Andrzej Milewski mówił o luce w systemie rabatowym firmy; w jego ocenie zebrane dowody (np. nagrania monitoringu i zabezpieczenie towarów podczas przeszukania) potwierdzają jedynie część zarzutów.

Mówił o wątpliwościach, czy rzeczywiście oskarżeni kupili tych blisko 40 urządzeń i towarów. Powiedział, że obaj podpisali oświadczenia, że kupili te wszystkie przedmioty z listy, bo pracodawca miał ich zapewniać, iż uchroni to ich od odpowiedzialności karnej, ale w śledztwie przyznali się jedynie do części. "Nie sposób wykluczyć, że inni pracownicy też mogli nadużywać ograniczeń tego systemu (rabatowego), jego wad i wiedząc o tym, że oskarżeni przyznali się do wszystkich tych zakupów, kształtowali w ten sposób swoje zeznania, aby całkowicie odsunąć od siebie jakiekolwiek podejrzenia" - mówił obrońca.

Wyrok ma być ogłoszony w połowie czerwca.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum