Reklama

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Rynek fast-foodów zmienia się

Fast foody kojarzą się w Polsce niezbyt dobrze. Najczęściej ze śmieciowym jedzeniem z budki przy dworcu. A przecież „fast” nie znaczy byle jak tylko szybko. To prosta kuchnia serwowana w klika minut. Równie dobrze może to więc być sałatka, krewetki czy pierwszorzędne spaghetti. Ważne z czego i jak danie jest zrobione – ocenia spółka Makarun.
Reklama

Marka chcąc udowodnić, że szybko nie znaczy byle jak, nawiązała właśnie współpracę z cenionym mistrzem kuchni, Grzegorzem Szmitem, szefującym w znakomitych warszawskich restauracjach.

Jak ocenia spółka, osoby pracujące na pełnym etacie tak naprawdę skazane są na fast foody. W dużych miastach pracuje się do późnego popołudnia. Dodając do tego czas dojazdu, przeważnie spędza się około 10 godz. poza domem. Stołowanie się na mieście jest więc koniecznością.

Według ubiegłorocznego raportu GfK Polonia na temat rynku gastronomicznego, aż 54 proc. Polaków jada poza domem, głównie z powodu oszczędności czasu. Albo zamawiamy posiłek do pracy (czy przynosimy go ze sobą), albo wychodzimy na krótkie przerwy obiadowe. Jeśli krótkie to znaczy, że chcemy zjeść szybko. 

- To nie prawda, że każdy fast food jest niezdrowy - uważa Remigiusz Filarski, dietetyk z Centrum Dietetyki Stosowanej w Białymstoku. - Prosty fast food z kawałkiem chudego mięsa i świeżymi warzywami, bez frytek, majonezowego sosu i słodkiego napoju, będzie na pewno zdrowszy niż tradycyjny żurek i schabowy z ziemniakami smażony na głębokim tłuszczu z tzw. „kuchni domowej”. Dobrej jakości danie typu fast food dostarczy nam ok. 500- 600 kilokalorii (czyli tyle ile powinien zawierać jeden z głównych posiłków dorosłego mężczyzny) a nie 1000,  jak niejeden dwudaniowy obiad z kompotem - dodaje. 

Polacy  uwielbiają fast foody. Według GfK to ciągle rosnący rynek. Każdego roku o kilka procent zwiększa się grono osób, które jadają w barach i restauracjach szybkiej obsługi. Nie odbiega to od statystyk europejskich. - Konkurencja na rynku jest bardzo duża, ktoś kto serwuje złe jedzenie po prostu się na nim nie utrzyma. Ktoś, kto nie inwestuje w jakość,  nie rozwija się i nie zdobywa nowych klientów - mówi Iga Tymczyszyn, kierownik ds. franczyzy w Makarun Spaghetti and Salad, największej sieci spaghetterii w Polsce. Franczyzowa sieć Makaruna, serwująca dania typu „take away”, tylko w pierwszym kwartale tego roku powiększyła się o kolejnych pięć lokali i w sumie liczy 25 punktów.

Marka chcąc udowodnić, że szybko nie znaczy byle jak, nawiązała właśnie współpracę z Grzegorzem Szmitem, szefującym w znakomitych warszawskich restauracjach. Jego rolą będzie wzbogacenie i urozmaicenie makarunowej karty.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum