Reklama
Partner portalu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Sieci handlowe będą się reklamować na bazarach i giełdach samochodowych?

Ograniczenie handlu w niedziele poważnie przekłada się na działania marketingowe dużych sieci, które szukają nowych możliwości promowania. Jednym z nich może być dystrybucja gazetek na bazarach i giełdach samochodowych. Według niektórych ekspertów, to dobry pomysł który może poprawić sprzedaż sieci. Inni oceniają, że takie rozwiązanie nie jest wolne od ryzyka - informuje Mondaynews.
Reklama

Niektórzy eksperci rynkowi ostrzegają, że w tym przypadku będzie trudno precyzyjnie dotrzeć do grupy docelowej i zmierzyć efekty. Łatwe nie muszą też być rozmowy z administratorami czy właścicielami potencjalnych miejsc promocji. Trzeba pamiętać o tym, że to właśnie funkcjonowanie ww. formatów handlowych przyczyniło się do upadku wielu tego typu inicjatyw. Do działania na rzecz konkurencji może ich przekonać tylko perspektywa dodatkowego źródła dochodu.

– Interesy większych sklepów są zagrożone, dlatego starają się skompensować sobie to, co już zabrała im niedziela bez handlu. Duże sieci bardzo mocno obniżają ceny oraz inwestują w nowe produkty, głównie marki własnej. Ponadto znacząco podkręcają komunikację perswazyjną, skłaniającą do lojalności oraz podkreślającą opłacalność zakupu. To odbywa się m.in. poprzez zmianę layoutów stron internetowych, uruchamianie nowych form płatniczych, powiązanych z bonusowaniem, ale też dystrybuowanie gazetek. Głównie chodzi o to, żeby uruchomić efekt kumulacji i zwiększyć przepływ pieniądza konsumenckiego – informuje dr Maria Andrzej Faliński, prezes Stowarzyszenia „Forum dialogu gospodarczego”.

Z kolei Sebastian Starzyński, prezes Instytutu Badawczego ABR SESTA, twierdzi, że potrzebna jest agresywna walka o klienta. Obecnie jej nie dostrzega, chociaż sieci dążą do zmiany przyzwyczajeń konsumenckich. Wielkość rynku i popyt pozostają takie same, inne są za to uwarunkowania. Zdaniem eksperta, nie można z góry założyć, że odpowiedzią na ograniczanie handlu w niedziele będzie dystrybuowanie gazetek reklamowych na giełdach samochodowych i bazarach osiedlowych. Te ostatnie działają lokalnie, mają mniejszy zasięg od hipermarketów, z którymi często sąsiadują. Nie byłoby zatem znacznej różnicy w porównaniu z kolportażem do skrzynek pocztowych przy domach. Natomiast na giełdy przyjeżdżają osoby z dużego obszaru, z różnych miast. Nie wiadomo nawet, czy w swojej okolicy mogą skorzystać ze sklepu danej sieci.

– Nie ma konieczności dystrybucji gazetek na bazarach czy giełdach samochodowych. Sieci reagują na zakaz handlu w niedziele, ale czynią to w inny sposób, np. poprzez wydłużone godziny otwarcia sklepów w piątki i soboty czy agresywniejszy format weekendowych promocji. Jeśli dana firma zdecydowałaby się jednak na takie rozwiązanie, warto byłoby wypróbować kilka metod dotarcia do klienta jednocześnie. Można np. rozkładać gazetki na stoiskach lub rozdawać je. Każda z tych opcji ma swoje plusy i minusy – uważa Monika Rybczak, Business Unit Director w Hiper-com Poland.

Natomiast Andrzej Wojciechowicz z FMCG Business Consulting podkreśla, że dotarcie do klienta w jakikolwiek dodatkowy sposób zawsze jest ścieżką właściwą. Sieci chcą zakomunikować, że mają wyjątkową ofertę lub usługę. Jaką drogą to zrobią, zależy od tego, w którego odbiorcę celują. Jeżeli ważna jest dla nich np. grupa 60+, to bez wątpienia najlepszą metodą okaże się gazetka. Wtedy można nasilić dystrybucję, ale trzeba zwrócić uwagę na geo-socjologię regionu, w którym się działa.

Sebastian Starzyński zwraca uwagę, że jeżeli sieć zdecyduje się dystrybuować gazetki, np. na giełdzie w Słomczynie, to nie będzie w stanie dojść, czy sprzedaż wzrosła w Grójcu, Sochaczewie lub Warszawie. Nie da się łatwo policzyć, czy takie działanie przyniosło zysk. - Dlatego nie zdecydowałbym się na ten krok. Być może duże sieci handlowe osiągnęłyby jakiś efekt. Nie jestem w stanie tego określić i nie polecam takiego rozwiązania bez analizy skuteczności. Firmy, zwłaszcza duże korporacje, nie są skłonne do ryzyka, szczególnie jeśli nie da się go zmierzyć. Z drugiej strony, w obecnych czasach koszt braku innowacji jest często wyższy, niż próbowanie nowych konceptów. Ale testowanie ich musi być bezpośrednio związane z pomiarem efektywności, bo inaczej istnieje wysokie ryzyko porażki – dodaje.

Wątpliwości natomiast nie ma dr Faliński, który przekonuje, że wszystko jest kwestią ceny, również kolportaż gazetek na giełdach samochodowych czy bazarach. Każdy może się promować publicznie. Jednak nikt nie przyjdzie i zrobi, co zechce. Wszystko trzeba ustalić, prawdopodobnie z właścicielem lub administratorem, np. giełdy samochodowej, bazaru, parkingu czy imprezy rodzinno-rozrywkowej. Prezes Stowarzyszenia „Forum dialogu gospodarczego” podkreśla, że na odbiorcę działa logo sklepu. Ono jest identyfikatorem i wyznacznikiem, gdzie klient będzie szczęśliwy. A co już kupi, to inna kwestia.

– W całej tej sprawie trzeba pamiętać o tym, że bazarom zabrały klientów głównie duże sieci handlowe.  I tutaj nie ma do końca pewności, jak sami właściciele tych miejsc mogą się zachować w kwestii ewentualnego kolportażu gazetek. Wątpię, aby chcieli wpuścić wrogów na swój teren. Musiałoby to nie szkodzić zasadniczym interesom osób czy firm handlujących, np. byłby promowany asortyment, który na giełdzie lub danym targowisku w ogóle nie występuje. Jednak uważam, że to jest mało prawdopodobne – zaznacza Monika Rybczak.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum