Reklama
Partner serwisu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Ukraińska sieć BestMarket. Pracują siedem dni w tygodniu, oferują piwo z nalewaka i przekąski rybne

Pracujemy tak jak pracowaliśmy. W biznesie nie można się zatrzymać. Nawet jak wybucha wojna w naszej ojczyźnie. A może zwłaszcza wtedy - mówi Serhij Kołesnyk, współwłaściciel sieci Best Market z produktami wschodnimi, która ma w Polsce 5 placówek: dwie w Warszawie i po jednej w Krakowie, Łodzi i Katowicach oraz sklep online. Wszystkie sklepy pracują siedem dni w tygodniu od 10 do 22.
Reklama

W jaki sposób Wasz biznes zmienił się po 24 lutego ?

- Pracujemy tak jak pracowaliśmy. W biznesie nie można się zatrzymać. Nawet jak wybucha wojna w naszej ojczyźnie. A może zwłaszcza wtedy. Dlatego nie tylko nieprzerwanie sprowadzamy towary z Ukrainy ale nawet zamawiamy ich więcej. Czujemy, że to nasz obowiązek – wsparcie ukraińskich fabryk, które jeszcze ciągle działają i produkują żywność a pośrednio przez podatki także budżetu państwa ukraińskiego, które ma teraz ogromne potrzeby. Część z naszych partnerów przeniosła produkcję w bezpieczniejsze miejsce: na Litwę, Łotwę, do Czech, ale nadal pracują i dostarczają na rynek swoje towary. Biznesowo największą trudność sprawia nam logistyka, ale nie sam transport tylko horrendalna podwyżka cen przewozu towarów. Od lutego ceny skoczyły trzykrotnie! I to jest coś co trudno zrównoważyć w ogólnych kosztach prowadzenia firmy. Jednak ostatnią rzeczą którą chcę robić, to skarżyć się. Wolę działać, pracować i pomagać.

Jak napływ tak dużej liczby osób z Ukrainy zmienił Wasze perspektywy biznesowe?

Ostatnią rzeczą jakiej bym sobie życzył to rozwijać biznes, bo do Polski przyjechały miliony uchodźców z Ukrainy. Ale takie są fakty – miliony osób z Ukrainy są w Polsce, szukają smaków, które znają z domu i trafiają do naszych sklepów, więc nasze obroty rosną. Ale nie zadawalamy się samym wzrostem obrotów. Uważamy, że musimy pracować lepiej, żeby wybierano nas nie dlatego, że jesteśmy ukraińskim sklepem, ale dlatego, że mamy świetną ofertę i serwis. Cały czas pracujemy nad tym, żeby w każdym mieście, w którym jesteśmy, nasz sklep był pierwszym wyborem, ale nie tylko wśród Ukraińców, także wśród Polaków. Ruszamy z akcją bilbordową na dworcach, reklamą w radio, nowymi gazetkami handlowymi. Zależy nam bowiem, żeby klienci nas poznali, ale później także, żeby do nas wracali. Oferujemy towary ze Wschodu, przy czym ok. 65-68 proc. naszego asortymentu to produkty ukraińskie, ale sprowadzamy żywność także z państw bałtyckich, lemoniady z Gruzji czy przekąski z Azerbejdżanu. Kupują u nas różne nacje bo mamy smakołyki, których spróbowali i im posmakowały albo chcą się napić świeżego czeskiego piwa prosto z nalewaka. Sprzedajemy je na wynos, ale przed sklepem mamy także ogródek, gdzie można usiąść i od razu napić się piwa. Sprzedajmy w sklepie także świeżo przygotowaną kawę czy przekąski z suszonych ryb, które są naszą specjalnością. Generalnie ręczymy za jakość oferowanego towaru, bo sami go wybieramy i dostarczamy. Nasze założenie jest proste: chcemy oferować więcej towarów, lepszą obsługę, stawać się coraz popularniejsi i zyskiwać skalę działania.

Czy to oznacza także inwestycje w nowe punkty handlowe?

Tak, chcemy się pojawiać w nowych lokalizacjach, w nowych miastach, bo widzimy ogromny potencjał rynkowy. W Warszawie przy Jana Pawła II wynajęliśmy kolejny pawilon – 90 mkw., gdzie zaoferujemy dodatkowy asortyment. Powiększamy też ogródek zewnętrzny ze stolikami dla gości. Nie chcę jeszcze dziś zdradzać konkretnych planów, ale w ciągu dwóch tygodni będziemy mogli rozmawiać o miastach, w których się pojawimy.

Ale Państwa biznes to nie tylko sklepy stacjonarne. Jak sobie radzi Wasz sklep online?

Bardzo dobrze. Z każdym dniem zwiększamy obroty. Teraz jesteśmy w przełomowym momencie, bo w best-market.pl wprowadzamy nowy systemy informatyczny. Z tego względu budujemy oddzielny zespół, który będzie zajmował się tylko rozwojem e-sklepu i obsługą zamówień online. Uważamy, że te działania – nowy system i zespół spowodują, że obroty w e-sklepie wzrosną dziesięciokrotnie. Naszą przewagą jest fakt, że mamy specyficzny asortyment, na który obecnie jest ogromny popyt. Dodatkowo jesteśmy nie tylko sprzedawcą detalicznym, ale także bezpośrednim i największym w Polsce dystrybutorem wschodnich produktów. Jako dystrybutor współpracujemy zarówno ze sklepami online i stacjonarnymi, które chcą mieć lub poszerzyć ofertę wschodnich specjałów. Ostatnio rozpoczęliśmy współpracę z PSS w Poznaniu. Ale Polska to tylko jeden z pięciu krajów w Europie Środkowo-Wschodniej, do których dystrybuujemy towary ze Wschodu, głównie z Ukrainy. W każdym z tych krajów od wybuchu wojny pojawiło się wielu uchodźców. Analizujemy czy to jest moment, żeby na tych rynkach nie tyko dystrybuować, ale także sprzedawać towary, czyli uruchamiać własne sklepy. To jest decyzja, którą będziemy podejmowali wkrótce. Mamy całe zaplecze: kontakty, własną dystrybucję i logistykę. Może się okazać, że przyszedł czas na własną sieć sprzedaży, nie tylko w Polsce. Naszą dewizą jest, by dawać z siebie jak najwięcej, by zbudować wśród klientów poczucie „bycia u siebie”. Sądzimy, że takie podejście pozwoli nam się rozwijać zarówno w Polsce, jak i na innych rynkach.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (1)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum