Reklama
Partner serwisu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Wzrost płacy minimalnej to działanie silnie proinflacyjne?

Eksperci uważają, że podwyższanie płac obywateli w ramach walki ze wzrostem cen to dolewanie oliwy do ognia.
Reklama
  • 3350 złotych od stycznia 2023, a od lipca 3500 złotych brutto. Wzrost płacy minimalnej rok do roku to coś, co przedsiębiorcy muszą przewidywać w swoich budżetach.
  • W roku 2023 Rząd RP planuje jednak coś, czego wcześniej nie było: wzrost będzie rekordowy i będzie aż dwukrotny w ciągu jednego roku.

 

– Płace powinny rosnąć i rosną. Konsekwentnie nie jesteśmy jednak zwolennikami nacisku na przedsiębiorców o ile, kiedy i w jakim trybie wzrosty powinny mieć miejsce. Uważam, że przedsiębiorcy dbają o swoich pracowników o czym świadczy fakt, że średnie wynagrodzenie  sektorze przedsiębiorstw osiąga już kwoty powyżej 6 tysięcy złotych brutto. Kolejne wzrosty będą podbijać presję płacową, a na tym etapie „rozgrzania” gospodarki można byłoby to potraktować po prostu jako działanie proinflacyjne – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Podwyżki dla wszystkich albo problemy? Obawy przedsiębiorców

Prezes Hanna Mojsiuk podkreśla, że nie jest przeciwna wzrostowi wynagrodzeń. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy przedsiębiorcy są „wyręczani” przez Rząd w regulowaniu stawek płacowych. To zły pomysł, szczególnie w czasie tak wielu zmiennych w gospodarce.

 - Nie znam pracodawcy do którego w ostatnim czasie nie przyszli pracownicy z wnioskami podwyżkowymi. Inflacja wywołała na rynku absolutnie rekordową presję płacową i nikt nie dyskutuje z tym, że jest potrzeba podnoszenia pensji pracownikom. Problem polega na tym, że wzrost w sektorze najniższych wynagrodzeń będzie powodował, że te wyższe też będą musiały wzrosnąć. Propozycja Rządu to 500 złotych brutto w skali roku. To jest wzrost absolutnie gigantyczny. Przedsiębiorcy więc będą musieli podnosić pensje wszystkim albo generować spłaszczenie wysokości wynagrodzeń, a to w firmach powoduje bardzo często nawet bunt czy zmniejszenie wydolności operacyjnej – mówi Hanna Mojsiuk.

- Jako Północna Izba Gospodarcza jesteśmy za tym, by wypracować kompromisowe rozwiązania w zakresie płacy minimalnej. Przedsiębiorcy powinni sami decydować o tym, ile pensje w ich firmach będą rosnąć – dodaje. 

Wzrost płacy minimalnej to działanie silnie proinflacyjne? Eksperci: „Dolewanie oliwy do ognia”

 Eksperci rynku pracy zrzeszeni w Północnej Izbie Gospodarczej w Szczecinie nie mają wątpliwości, że podnoszenie płacy minimalnej w tak radykalny sposób będzie mieć konsekwencje dla całej gospodarki.

  - Galopująca inflacja sprawia, że wynagrodzenia pracowników staje się coraz częstszym tematem rozmów wśród pracodawców oraz samych pracowników. Presja płacowa zmusza tych pierwszych do podwyżek co jednocześnie przekłada się również na podwyżki oferowanych przez tych pracodawców usług i towarów. Mamy zatem do czynienia z typową spiralną płacowo – cenową, którą w najbliższych miesiącach będzie bardzo ciężko zatrzymać. Niezależnie jednak od sposobu liczenia wzrostu minimalnego wynagrodzenia, pojawia się zasadnicze pytanie czy tak istotna podwyżka płacy minimalnej nie będzie kolejnym elementem stymulującym wzrost inflacji oraz czy nie uderzy w mniejszych pracodawców oraz przyczyni się do osłabienia pozycji osób najsłabiej wykształconych i wzrostu szarej strefy. Wydaje się, że kluczowe w tej sytuacji pozostaje zachowanie właściwego balansu między aktualną sytuacją gospodarczą w kraju a oczekiwaniem strony pracowników i pracodawców – komentuje Łukasz Żak, ekspert rynku pracy.

- Podwyższanie płac obywateli w ramach walki ze wzrostem cen to dolewanie oliwy do ognia - mówi.

Pracodawcy już się martwią i apelują, aby podwyżkę minimalnego wynagrodzenia przeprowadzić proporcjonalnie do wskaźnika prognozowanej  inflacji na przyszły rok. 

 

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum