Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Ekspert o akwizycjach na rynku handlu. Kto kogo może przejmować?



dlahandlu.pl - 3 listopada 2017 10:02


Jesteśmy świadkami kolejnej fazy konsolidacji rynku handlu, która jest efektem zaostrzającej się konkurencji. Jednym z formatów, które najbardziej tracą w tej sytuacji są supermarkety i to one powinny być głównym obiektem przejęć – ocenia w rozmowie z serwisem dlahandlu.pl Maciej Kroenke, dyrektor w dziale doradztwa biznesowego w PwC.

Jak ocenia Pan obecną sytuację na rynku fuzji i przejęć w handlu? Czy konsolidacja sieci będzie postępować?

Jak najbardziej. To co widzimy, to kolejna faza konsolidacji rynku handlu. Obecna sytuacja jest pokłosiem tego, co działo się przez ostatnie lata, czyli bardzo ostrej wojny cenowej między poszczególnymi formatami i dużego zagęszczania się sieci sklepów. Wszyscy operatorzy obecni na tym rynku zwiększali liczbę swoich placówek i walka o klientów się zaostrzała.

Część sieci na tym wygrywa – głownie format dyskontowy i format convenience, czyli sklepów blisko domu. Obydwa formaty, choć posiadają zupełnie inne misje zakupowe, wypłynęły na fali zaostrzającej się konkurencji. Podczas gdy dyskonty przyciągnęły klientów postrzeganiem cenowym oraz coraz lepszym asortymentem, sieci convenience bazowały przede wszystkim na lokalizacjach blisko klienta i  zakupach impulsowych.

Na tak rozwijającym się rynku intensywnie rosła także sieć Dino z ciekawym, wystandaryzowanym formatem sklepów. Dino rozwijało się głównie w miejscach, gdzie była zdecydowanie mniejsza konkurencja ze strony dużych sieci, czyli w mniejszych miejscowościach. I świetnie sobie radzi.

A kto stracił?

Z jednej strony mniejsze sieci supermarketów, które nie mają dużej skali pozwalającej dyktować warunki zakupowe, a z drugiej strony hipermarkety, do których nie wszyscy chcą dojeżdżać, po pierwsze, bo są dalej, a po drugie, ponieważ zmieniają się przyzwyczajenia zakupowe. Coraz więcej klientów rezygnuje z dużych tygodniowych zakupów na rzecz częstszych, ale mniejszych zakupów. Hipermarkety co prawda ciągle mają swoich wiernych klientów, ale jest ich coraz mniej.

Wyjątkiem jest Carrefour, który pokazał w tym roku świetne wyniki formatu hipermarketów. Na tym przypadku widzimy, że wiele zależy od tego, gdzie placówki są ulokowane. Hipermarkety Carrefoura znajdują się raczej w lokalizacjach miejskich, które często są bardzo wygodne dla klienta i wiążą się z szeregiem innych punktów przyciągających ruch.

W kontekście konkurencyjnym rynek stał się najtrudniejszy dla rozdrobionych sieci supermarketów i to zapewne ich będzie dotyczyła kolejna faza konsolidacji. Możliwych jest bardzo wiele scenariuszy takich jak dalsza konsolidacja przez hurtowników (przykład: Eurocash przejmujący Milę) lub wewnątrz segmentu rynkowego (przykład: Stokrotka poszukująca inwestora na potrzeby wzrostu). Ostatnie doświadczenia potwierdzają też, że nie możemy wykluczyć zainteresowania naszym rynkiem poprzez zagranicznych inwestorów strategicznych.

Kto mógłby chcieć przejąć Stokrotkę?

Stokrotka to duża, dynamicznie rosnąca i perspektywiczna sieć. Chociażby z tego powodu kilka podmiotów może być nią zainteresowanych wliczając w tym zagranicznych inwestorów strategicznych. Na myśl oczywiście przychodzi także Eurocash, który intensywnie rozwija swoje ramię detaliczne, o czym świadczy przejęcie Mili i wcześniejsze przejęcie EKO, a także rozbudowa własnego formatu Delikatesy Centrum. Dlatego Eurocash będzie zawsze brany pod uwagę jako jedna z firm, która może kupować jako inwestor strategiczny.

Warto  jednak spojrzeć, jak wygląda aktualnie układanka na rynku detalicznym. Pytania zwykle sprowadzają się do dwóch wymiarów: geograficznego oraz skali i skalowalności sieci. Ten ostatni punkt jest o tyle istotny, że w Polsce mamy wciąż sporo dobrze prosperujących sieci po około 60-100 sklepów, które mogą być bardzo atrakcyjnym uzupełnieniem dla inwestorów strategicznych.

Perfekcyjną układanką były zawsze: Polomarket, Mila i Stokrotka. To trzy relatywnie duże sieci, które nie konkurowały między sobą pod kątem geograficznym. Połączenie ich zbudowałoby sieć przeszło 800 sklepów, a to byłaby duża siła. Sprzedaż Mili leżącej w geograficznym środku istotnie jednak zmienia ten potencjał.

Pojawiła się opinia analityków, że do Stokrotki pasowałaby sieć Piotr i Paweł?

Z pewnością Piotr i Paweł jest tą siecią, której wiele podmiotów będzie się przyglądać. Nie można wykluczyć, że wśród nich znajdzie się Stokrotka, bo Piotr i Paweł uzupełniłby jej pokrycie geograficzne. Wiele sklepów, pomimo większej powierzchni handlowej, pasowałoby także pod kątem rodzaju samych lokalizacji.

Dla Stokrotki, jeśli pozyskałaby inwestora finansowego, potencjalnie ciekawym rozwiązaniem byłoby także przejmowanie mniejszych sieci. Mamy dużo  podmiotów po 60-100 sklepów porozrzucanych po Polsce, które mogłyby uzupełnić jej portfolio.

Natomiast pytanie, kto kogo przejmie, dlaczego i po co - to pytania do zarządów spółek. Spodziewałbym się jednak, że jeszcze w tym roku albo na początku przyszłego zobaczymy jedno lub dwa przejęcia, głównie na rynku supermarketowym.

Czy konsolidacja będzie dotyczyć tylko supermarketów?

Głównie tak. Na pewno tego kierunku nie obiorą dyskonty, które pracują na wystandaryzowanym formacie sklepów. Najczęściej budują pod siebie i starają się mieć sieci mniej zróżnicowane formatowo, choć i tu zdarzają się wyjątki.

Zwróciłbym uwagę na to, co się dzieje w handlu tradycyjnym. Ten rynek bardzo mocno się sieciuje i coraz mniej mamy sklepów niezależnych. Poszczególne placówki albo dołączają do konceptów franczyzowych takich jak np. Delikatesy Centrum, które są przykładem tzw. twardej franczyzy albo w do bardziej miękkich franczyz jak Lewiatan, który ostatnio bardzo się rozwinął i uprofesjonalnił stając się poważnym graczem na rynku. Jednym słowem, tradycja nam się usieciawia i konkurencja się coraz bardziej zaostrza.

Czy Eurocash mógłby być konsolidatorem tych uzupełniających się geograficznie sieci: Polomarketu, Mili i Stokrotki? Czy ma na to wystarczającą siłę finansową i operacyjną?

Jest to pytanie o apetyt spółki Eurocash i na to pytanie nikt poza samą spółką nie odpowie. Zdolność konsolidowania na pewno ma. To, co by się wydarzyło poprzez taką konsolidację to wzrost skali – taka sieć mogłaby zyskać lepsze warunki zakupowe i poprawiać swoją pozycję konkurencyjną na rynku. Bo do tego wszystko się sprowadza – w sytuacji bardzo silnej wojny cenowej i walki o klienta.

Kluczem do odpowiedzi na pytanie, czym Eurocash może się interesować jest pokrycie geograficzne z własnymi sieciami, by ewentualna transakcja nie została zablokowana przez UOKiK. Urząd będzie patrzył tylko na pokrycie na poziomie sklepów, a nie na ogólny udział w rynku.