Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

X FRSiH: Rynkowi handlu szkodzi zbyt duża częstotliwość zmian przepisów (pełna relacja)



dlahandlu.pl - 9 listopada 2017 11:35


Zagadnienia związane z ograniczeniem handlu w niedziele zdominowały dyskusję podczas sesji „Handel wrażliwy na regulacje? Krajowe rozwiązania prawne a perspektywy branży”, która odbyła się w drugim dniu jubileuszowego, X Forum Rynku Spożywczego i Handlu. Ponadto, paneliści poruszyli temat niespójnego prawa i zbyt dużej częstotliwości zmian przepisów, które w znaczący sposób utrudniają funkcjonowanie przedsiębiorcom.

Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji oceniała, iż sytuacja w handlu jest bardzo trudna. Najtrudniej, jej zdaniem, jest operatorom dużych powierzchni handlowych.

- Sytuacja na runku jest bardzo trudna. Przed operatorami największych powierzchni handlowych stoją duże wyzwania. Mamy dużą konkurencję sieci dyskontowych i franczyzowych, rynek jest mocno nasycony i budowanie nowych powierzchni jest na ukończeniu. Są firmy, które mają duże trudności finansowe, bo rentowności na największych powierzchniach są najniższe – wymieniała Renata Juszkiewicz podczas debaty Handel wrażliwy na regulacje? Krajowe rozwiązania prawne a perspektywy branży.

Ponadto, widoczny jest duży nacisk na najnowsze technologie, które wymagają inwestycji. - By móc inwestować, trzeba mieć przewidywalne prawo i stabilne przepisy, byśmy wiedzieli, w która stronę idziemy.- Najtrudniej podejmować decyzje, kiedy nie wiemy, jak będzie wyglądać prawo i czym nas zaskoczy legislator - tłumaczyła.

Jako przykład, podała przepisy związane z wprowadzeniem opłat za torebki foliowe, czy planowany podatek od dużych nieruchomości komercyjnych.

- Przepisy dotyczące płatnych foliówek są wdrażane od stycznia, a my nie mamy nawet vacatio legis, by dostosować kasy fiskalne. Z kolei podatek galeriowy dotyka wszystkich nieruchomości o wartości powyżej 10 mln zł. Jeżeli ktoś jest właścicielem kilku centrów handlowych czy magazynów poniżej 10 mln zł jego to nie dotyczy. To kolejna dyskryminacja – mówiła Renata Juszkiewicz.

Najbardziej gorącym tematem dyskusji okazała się kwestia ograniczenia handlu w niedziele. Przypomnijmy, że obywatelski projekt ustawy, po znaczących poprawkach podkomisji, został skierowany do drugiego czytania w Sejmie. Projekt po poprawkach zakłada, że handel ma być dozwolony w drugą i czwartą niedzielę miesiąca oraz w dwie kolejne niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia. Podkomisja poszerzyła także katalog placówek, które byłyby wyłączone z zakazu handlu w niedziele. Projekt ustawy trafił do Sejmu jesienią ubiegłego roku jako inicjatywa obywatelska autorstwa Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, w którego skład wchodzi m.in. NSZZ "Solidarność". Jego pierwotna wersja zakładała zakaz handlu w niedziele w większości placówek handlowych, z pewnymi odstępstwami.

Renata Juszkiewicz  poinformowała, że ministerstwo spraw zagranicznych wydało opinię o konieczności notyfikacji projektu dotyczącego ograniczenia handlu w niedzielę, w związku z tym, iż zaproponowano wyłączenie z tego ograniczenia handlu internetowego. – Teraz Marszałek Sejmu zdecyduje, czy zawiesza prace w Sejmie nad tą ustawą, czy je kontynuuje – powiedziała Renata Juszkiewicz.

Prezes POHiD tłumaczyła, że we wszystkich krajach oprócz Niemiec i Austrii, gdzie są ograniczenia handlu w niedziele, znosi się te ograniczenia i sukcesywnie liberalizuje się handel. - Na 29 krajów UE w 19 krajach jest pełna dowolność handlu. 9 krajów boryka się jeszcze z czasowym ograniczeniem – mówiła.

Marcin Snopkowski, dyrektor generalny spółki Lodziarnie Firmowe, przedstawiciel marki Grycan przekonywał, że branża gastronomiczna będzie jedną z najbardziej pokrzywdzonych jeśli zakaz handlu w niedziele wejdzie w życie. - Ok. 90 proc. lokali mamy zlokalizowanych w galeriach handlowych. Liczymy że 30 proc. naszych lokali mogłoby utracić płynność gdyby wprowadzono zakaz handlu w niedziele - tłumaczył.

- Poza tym jesteśmy dużym pracodawcą, zatrudniamy wielu studentów, dla których soboty i niedziele to są dni, w których mogą głównie zarobić na studia i na życie – dodał. - Kolejna sprawa: niedziela jest jedynym takim czasem, kiedy ludzie celebrują jedzenie poza domem. Z perspektywy handlu soboty byłyby bardzo zabiegane i nerwowe, gdyby zakaz handlu w niedziele wszedł w życie - tłumaczył.

Wojciech Kruszewski, prezes zarządu Lewiatan Holding SA zwrócił uwagę na liczne wyłączenia w propozycji ustawy. - Uważam, że jeżeli chcemy chronić pracowników przed pracą w niedziele, to powinniśmy to odnieść szerzej. Dla mnie niezrozumiałe jest dlaczego jest tyle wyłączeń – np. dworce, stacje paliw. Jeżeli już sklepy mają być zamknięte, to zamknięcie powinno być powszechne. Tak duża ilość wyłączeń to duża uznaniowość - mówił Wojciech Kruszewski.

Wtórował mu Robert Krzak, wiceprezes zarządu sieci Piotr i Paweł SA oraz przewodniczący Forum Polskiego Handlu. Zwrócił uwagę, że w razie wprowadzenia w życie propozycji w obecnym projekcie, otwierać w niedziele mogłyby się sklepy, centra handlowe i galerie zlokalizowane przy dworcach. Przykładem jest galeria przy Dworcu Wileńskim w Warszawie, czy sklep znanej sieci na Dworcu Centralnym w Warszawie. - Ustawa jako taka narusza równość konkurencji – mówił Robert Krzak.

Zgadzał się z nimi Michał Tracz z kancelarii DZP, specjalista w Zespole Prawa Żywnościowego, który zauważył, że liczba wyłączeń z zakazu handlu w niedziele – około 24-25 punktów – jest bardzo duża. - Wokół tego na pewno będą budowane nowe pomysły biznesowe, w tych miejscach będą realizowane nowe powierzchnie. Nastąpi przesunięcie. Czy to jednak będzie racjonalne z punktu widzenia całości i celu ustawy? – pytał.

- Warto zwrócić uwagę, że regulacje dotyczące branży handlowej to swoiste bomby atomowe – powiedział Michał Tracz. - Wszystkie regulacje prawne w tak skomplikowanych obszarach jak handel potem mają bardzo duże konsekwencje. W przypadku zakazu handlu w niedziele, najpierw mówiliśmy tylko o niedzielach, a potem pojawiły się wyjątki – dodał.

Radosław Knap, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych przekonywał, iż na ograniczeniu handlu w niedziele najbardziej mogą stracić sieci sklepów odzieżowych i obuwniczych.

- Ponad 50 proc. najemców centrów handlowych, licząc powierzchniowo, to sklepy odzieżowe i obuwnicze i oni mogliby najwięcej stracić. Te sieci mają duże obroty w soboty i niedziele. Są nawet centra outletowe, gdzie ten segment to 80 proc. sprzedaży – mówił Radosław Knap.

Zwrócił uwagę na zbyt dużą ilość przepisów. - Mamy nadprodukcję prawa w ogóle. Faktem jest, że duża cześć wynika z implementacji prawa unijnego. Problemem jest to, że często nie trzymamy się sedna pomysłu czy danego projektu, ale chcemy zbyt wiele spraw załatwić przy pomocy jednej ustawy. Wychodzi wówczas legislacyjny i logiczny potwór – tłumaczył Radosław Knap.

- Kompromis w sprawie handlu w niedziele był możliwy i został przez chwilę osiągnięty. Jak zwykle okazało się jednak, że część organizacji handlowych zgłosiła votum separatum – ripostował Adam Abramowicz, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.

Jak tłumaczył, kompromis polegał na ograniczeniu godzin pracy w niedzielę do godz. 13 lub do 15. - Jak zwykle okazało się jednak, że to był kompromis tygodniowy. Część organizacji i tak zgłosiła votum separatum. Z drugiej strony przyznaję, że jeśli chodzi o podatek od handlu, odrzucenie kompromisu leżało po stronie polityków - dodał.

Poseł Abramowicz odniósł się także do wypowiedzi o Marcina Snopkowskiego, który przekonywał, że ok. 30 procent punktów sprzedaży tej sieci może utracić rentowność wskutek wejścia w życie zakazu handlu w niedziele.

- Wprowadza pan w błąd, bo nikt nie zamierza ograniczać czasu pracy gastronomii. Konsumenci pójdą do lodziarni na starówce i to się wyrówna. Zmieni się przepływ towarów. POHiD tak bardzo się boi handlu w niedziele, bo ilość sprzedawanego towaru nie spadnie, tylko przesunie się do małych sklepów. Nie jest tak, że cały handel jest przeciw lub za. Gastronomia nie będzie poszkodowana w żadnym wypadku - dodał.

- Padają argumenty obrony małych placówek w galeriach. Wcale tak nie jest że wszystkie placówki handlowe w galeriach zarabiają. Wiele z nich otwiera się w niedziele bo musi, bo mają tak skonstruowane umowy. Są branże, które tracą na niedzieli handlowej. Nie jest więc tak, że przy ograniczeniu handlu wszyscy najemcy stracą bo niektórzy obniżą sobie koszty – mówił także.

Zwrócił także uwagę, że w krajach wysoko rozwiniętych, jak Niemcy czy Austria poradzono sobie z tym problemem. - Handel w Niemczech jest ograniczony czasowo - od 16 w sobotę i jakoś to funkcjonuje – mówił. - Mentalność Polaków zmienia się. Dojrzeliśmy już do tego by ograniczyć handel w niedziele – powiedział Adam Abramowicz.  

Uczestnicy panelu podkreślali szkodliwość zbyt dużej biurokratyzacji i częstotliwości zmian przepisów. Niepewność co do przyszłych warunków prawnych jest najbardziej szkodliwa dla przedsiębiorców – oceniali zgodnie.

- Najbardziej niebezpieczna jest częstotliwość zmian przepisów, niepewność, czy coś może się zdarzyć. Wiele resortów, niezależnie od siebie, przygotowuje przepisy, których konsekwencje ponosić ma handel. Swoje projekty przygotowują resorty: rolnictwa, spraw zagranicznych czy środowiska. Nie widać natomiast aktywności rządowej, która zajęłaby się handlem kompleksowo. Wszyscy, którzy chcą wnieść coś pozytywnego dla swojego resortu, konsekwencje przerzucają na handel. Tak jest choćby w przypadku projektu ograniczenia sprzedaży leków OTC w sklepach, za którym stoi lobby aptekarskie. Tymczasem w aptekach można kupić produkty spożywcze czy kosmetyczne. Handel w niedziele ograniczamy, ale nie stacjach paliw. Handel musi się bronić przed projektami ustawodawcy – mówił Wojciech Kruszewski.

Z prezesem PSH Lewiatan zgodził się Robert Krzak. - Rewolucyjny zryw władzy sprawił, że handel ma być najbardziej wyregulowaną gałęzią gospodarki. A ja zastanawiam się – dlaczego? Jaki przyświeca temu cel? I dochodzę do wniosku, że nie stoi za tym żadna idea. Na końcu tej drogi nic nie ma. Jeśli miałbym natomiast wskazać bolączki handlu w Polsce, to wskazałbym na jego strukturę, w której największe udziały mają zagraniczne sieci. Jest to częściowo sprowokowane przez polskie podmioty, które nie umieją ze sobą współpracować. Rodzime przedsiębiorstwa powinny dominować na tak dużym rynku, jak Polska. Ale tak się nigdy nie stanie – skonstatował Robert Krzak.

Marcin Snopkowski uważa, że ustawodawca nie ułatwia życia przedsiębiorcom. – Z pozytywnych rzeczy na pewno wymieniłbym walkę z szarą strefą. Uczono mnie jednak przez lata, że zasada ciągłości to podstawa w finansach. Jeśli coś postanowiono, to nie powinno się  tego zmieniać. Moglibyśmy inwestować więcej, tymczasem spędzamy czas w sądach i urzędach. To nie daje nam, polskiej, rodzinnej firmie, impulsu do rozwoju. Duże przedsiębiorstwa poradzą sobie w każdych warunkach, dla mniejszych każda zmiana to nowe, systemowe koszty – mówił przedstawiciel marki Grycan.

Michał Tracz dodał, że pewność prawa jest kluczowa dla prowadzenia biznesu. – Określenie celu zmian to podstawa. Czy chodzi o uzyskanie efektu, czy chcemy rzeczywiście zmierzyć się z czymś ważny. Taką kwestią byłoby z pewnością bezpieczeństwo konsumenta. Tymczasem zamiast walczyć z szarą strefą na rynku suplementów diety, ograniczono tym produktom możliwość reklamowania się – mówił panelista.

Radosław Knap zwrócił uwagę na logiczne sprzeczności w projektowanych ustawach. – Ograniczamy handel w niedziele, ale już możemy sprzedawać alkohol na stacjach paliw. Podatek mają zapłacić galerie handlowe i biurowce, ale np. centra dystrybucji już nie. To oczywiste nierówności i dyskryminacja – zauważył przedstawiciel PRCH.

Uczestnicy debaty poruszyli również kwestię ustawy o przewadze kontraktowej. Zdaniem Wojciecha Kruszewskiego ta ustawa jest martwa. – Jej główny cel to zastraszenie przedsiębiorców. Poza tym ustawa zawiera tak wiele uznaniowych stwierdzeń, że firmy i tak zabezpieczą się przed jej skutkami i konsekwencjami. Poza tym ustawa jest groźna dla mniejszych i średnich firm, które w założeniu miała chronić. Są w niej zapisy, które mogą spowodować wysyp procesów sądowych, ciągnących się latami – uważa prezes Lewiatana.

Michał Tracz wskazał, że celem tej ustawy była poprawa sytuacji rolników. – Tymczasem ustawa służy sprawom systemowym, a nie indywidualnym i tak naprawdę dubluje wcześniejsze kompetencje UOKiK. Cel rozmija się z praktyką.

Marcin Snopkowski dodał, że niepożądanym efektem ustawy jest jeszcze więcej biurokracji. – Wydajemy pieniądze na prawników, a z powodzeniem sami moglibyśmy uregulować te kwestie z naszymi partnerami biznesowymi.

Robert Krzak przypomniał natomiast głośną sprawę z 2007 roku, dotyczącą rzekomej zmowy cenowej na rynku sieci DIY. – Na pięć sieci nałożono łączną karę w wysokości 137 mln zł. Dwie z nich, Nomi i Praktiker, już upadły. Skarb Państwa nie zobaczył jeszcze ani złotówki. Sprawa wciąż jest w sądzie.

Jubileuszowa, X edycja Forum Rynku Spożywczego i Handlu, dwudniowa impreza organizowana przez redakcje serwisów portalspozywczy.pl oraz dlahandlu.pl, odbywała się w dniach 6-7 listopada w warszawskim Hotelu Sheraton.