Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Czy Meksyk i Turcja zastąpią Chiny w produkcji odzieży?



wnp.pl - 24 października 2018 19:57


Większość światowej produkcji odzieży koncentruje się w Chinach. Dotychczas to Azjaci proponowali najbardziej opłacalny proces produkcji. Jednak specjaliści z firmy konsultingowej McKinsey prognozują rewolucję na mapie największych eksporterów branży odzieżowej. Teraz, gdy liczy się szybkość, to Turcja i Meksyk mogą stać się "nowymi Chinami".

Wartość eksportu odzieży na świecie w 2016 roku wyniosła 394 mld euro. 34 proc. światowego eksportu znajduje się w rękach Chin. Jednak jak zauważyli specjaliści firmy konsultingowej McKinsey, na rynku zauważyć można nowy trend oznaczający powolne wycofywanie się producentów odzieży z chińskiego rynku. Powód? Teraz, gdy czas jest jednym z wyznaczników rynkowego sukcesu, zaczynają zyskiwać takie kraje jak Meksyk czy Turcja.

Twórcy raportu "Czy produkcja odzieży wraca do domu?" ("Is apparel manufacturing coming home?") zauważają, że zmiany gospodarcze (przede wszystkim wzrost kosztów pracy), zachodzące w Chinach, zaczynają znacząco wpływać na przenoszenie produkcji odzieży do krajów bliższych rynkom zbytu. Zyskiwać mogą w ten sposób Bułgaria i Turcja - dla rynków europejskich - oraz Meksyk dla rynku Ameryki Północnej.

Patrząc na dużą konkurencję, producenci odzieży muszą jak najszybciej dostarczyć klientowi na lokalnym rynku produkt spełniający jego oczekiwania. I tu jest upatrywana szansa dla rynków z "nearshore" (tych ulokowanych najbliżej).

Twórcy raportu zauważają ponadto znaczący wzrost cen produkcji w Chinach. Jeszcze kilka lat temu koszty pracy w Państwie Środka stanowiły 1/10 analogicznych kosztów w Stanach Zjednoczonych. Dziś jest to już 1/3.

W 2005 roku przeciętne wynagrodzenie w Chinach wynosiło ok. 2,2 tys. dolarów rocznie. Dzisiaj to ponad 900 dolarów miesięcznie.

Po dodaniu kosztów transportu i opłat celnych cena produkcji w krajach poza rynkiem azjatyckim jest nieznacznie wyższa lub w niektórych przypadkach nawet niższa. Eksperci zauważają tu także wpływ oczekiwania na dostawę wyprodukowanego towaru (co, patrząc na potrzeby konsumenta, jest kluczowe).

Dla zobrazowania sytuacji McKinsey przeanalizował koszt wyprodukowania jeansów (w Chinach, Turcji, Meksyku oraz na rynkach lokalnych) oraz czas dostarczenia ich do zamawiającego (USA oraz Niemcy).

Okazuje się, że w przypadku Stanów Zjednoczonych koszty produkcji są zdecydowanie najkorzystniejsze w Meksyku. Europejczykom najbardziej będzie się opłacać produkcja w Bangladeszu. Na niekorzyść jednak przemawia czas transportu (30 dni).

Jak analizuje McKinsey, krótszy czas oczekiwania na produkt, nawet przy wyższych kosztach produkcji, zaprocentuje premią sprzedażową. – Ekonomia "nearshoringu" staje się atrakcyjniejsza pod kątem wyższego współczynnika sprzedaży przy pełnej cenie. Nasza analiza sugeruje, że 5-procentowy wzrost poziomu sprzedaży rekompensowałby wyższe koszty pracy – czytamy w raporcie. 

Koszty produkcji - jak podkreślają specjaliści - spadną dodatkowo w momencie wprowadzenia większej automatyzacji. Na temat zagrożeń płynących z automatyzacji rozmawiano podczas tegorocznego Europejskiego Kongresu Gospodarczego, branża odzieżowa znajduje się bowiem na liście branż, które mogą zdominować roboty. Podczas dyskusji padł przykład firmy Adidas, która przenosi produkcję z Azji do Niemiec, ograniczając dzięki automatyzacji liczbę załogi do 160 osób. 

Wzrost kosztów produkcji w Chinach to szansa m.in. dla Polski. – Międzynarodowym gigantom już nie opłaca się, jak dawniej, produkować w Chinach. Widać tam kryzys - dolar się umocnił, więc koszty wzrosły, a chińskim spółkom brakuje kapitału obrotowego na zakup surowców. To szansa m.in. dla Polski. Oczywiście warunkiem jest to, by tutejsi producenci byli świetnie zorganizowani – uważa Adam Basałaj, były dyrektor Espersen Polska.

W ostatnich latach swoje zakłady produkcyjne z Chin przenieśli do naszego kraju m.in. Próchnik, Baby Design Group, Lechpol, Espersen i Jysk.