Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Roman Kluska: taka sama biurokracja dla małych i wielkich firm hamuje rozwój



wnp.pl - 6 listopada 2018 18:23


Roman Kluska, przedsiębiorca, twórca i były prezes spółki Optimus SA, obecnie m.in. hodowca owiec i producent serów wskazuje, że nikt nie kupi produktu firmy, która nie ma ugruntowanej pozycji na rynku za taką samą cenę, jaką trzeba zapłacić za produkt renomowanej marki. Dlatego cena oferowana przez polską firmę musi być choć trochę niższa przy takim samym poziomie jakości.

Klienci w Europie nie mają bowiem ugruntowanego przekonania o wysokiej jakości polskich produktów. A mają je na przykład w odniesieniu do produktów niemieckich. Nasza gospodarka musi być zatem konkurencyjna cenowo.

Na cenę ma też duży wpływ wiarygodność dostawcy, a my tę wiarygodność dopiero budujemy. Na cenę produktów po stronie kosztowej składa się wiele elementów, w tym ceny maszyn do produkcji i materiałów.

Popatrzmy na to okiem małych i średnich firm, bo to jest podstawa naszej gospodarki. W tym zakresie ceny dla polskich firm są często wyższe, co wynika z mniejszej skali realizowanych zakupów.
Podam tu przykład. Ostatnio chciałem kupić bardzo dobry amerykański traktor do mojego gospodarstwa i dealer tej marki w Polsce zaproponował mi nowy traktor z Niemiec, co stoi w tamtejszym salonie, bo ja będę go miał nieco taniej i znacznie szybciej, a on więcej zarobi.

A nie można tego traktora kupić w Polsce?

- Ano właśnie, dealer powiedział mi, że w Polsce ten traktor kosztuje drożej o kilkanaście procent. A zatem nawet w tych segmentach, gdzie jako rynek wschodzący powinniśmy mieć tańsze maszyny, mamy je oferowane o kilkanaście procent drożej.

Park maszynowy wysokiej jakości kosztuje nas zazwyczaj więcej niż naszą zachodnią konkurencję, materiały do tych maszyn i ich serwis też najczęściej są droższe ze względu na skalę zakupów.

A kiedy spojrzymy na warunki prowadzenia działalności gospodarczej, te po stronie kosztowej, szczególnie dla małych i średnich firm, to okaże się, że koszt prowadzenia firmy - chodzi o warunki, jakie stwarza ustawodawca - jest w Polsce o wiele wyższy niż w Europie Zachodniej. Sprawdziłem to, porównując akty prawne różnych państw unijnych.

I co?

- I po tej analizie mogę tylko podkreślić, że włos się jeży na głowie. Koszt funkcjonowania w Polsce i wymogi biurokratyczne są u nas nieporównywalnie większe.

Jeżeli ja w mojej pięcioosobowej firmie muszę mieć osobę od spraw realizacji wymogów biurokracji, to chodzi o dodatkowy wzrost zatrudnienia, a więc koszty pracy o 20 procent wyższe, co wymusza zmniejszenie płac pozostałym pracownikom o te 20 procent.

Ponadto takie sprawozdanie biurokratyczne najczęściej generuje decyzję urzędnika narzucającą opłatę. Czyli kolejny koszt, nie zaliczany do podatków, ale będący podatkiem. Takich kosztów jest u nas znacznie więcej niż w innych krajach UE, a to wprost wymusza jeszcze niższe płace - zwłaszcza w małych firmach, bo one nie mają skali produkcji, aby to rekompensować.

Jeżeli nie będzie dynamicznych małych firm, które wywierają presję na firmy średnie, i tych średnich, które starają się rywalizować z dużymi, to gospodarka nie będzie miała najważniejszego z napędów.

Znam dobrze te uwarunkowania, bowiem byłem szefem małej i wielkiej firmy. To, co dla małego jest niemal nie do udźwignięcia, dla dużego jest ledwo zauważalne. Niestety w Polsce problemem jest równe traktowanie przez regulacje małych i dużych firm.

To główna bolączka i ów grzech pierworodny?

- Tak. Sytuacja równego traktowania wszystkich podmiotów na rynku w danej branży powoduje eliminację firm małych i średnich i pozostanie firm dużych.

Mamy do czynienia z sytuacją, w której te same obowiązki biurokratyczne wypełniać muszą wielkie koncerny i małe firmy, w tym także te, które dopiero powstały.

Taki młody przedsiębiorca od razu zostaje zassany w wir biurokratyczny. Kiedy małe firmy mają od dnia powstania tak wielkie obciążenia natury biurokratycznej, to w jaki sposób mają zabiegać o bycie konkurencyjnymi?! Rząd nie zdaje sobie chyba sprawy z tego, że podnosząc płacę minimalną, często wpędza te małe firmy w jeszcze większe tarapaty.

Wiele małych firm rozwija się świetnie, nie realizując wymogów biurokracji, bo o nich nawet nie wie, urzędników jest zdecydowanie za mało, aby tę mnogość regulacji wyegzekwować, ta sytuacja w długim okresie demoralizuje obie strony.

Obecny rząd, podobnie jak poprzednie, nie usuwa tej podstawowej i systemowej wady naszej gospodarki, jaką jest najczęściej jednakowe traktowanie w wymogach prawa maleńkiej - ledwo powstałej firmy i wielkiego koncernu, a to oznacza faktyczne uprzywilejowanie dużego, bo on może więcej.

Pora, by rząd zajął się owym grzechem pierworodnym, czyli tym, że małe firmy mają takie same obowiązki natury biurokratycznej, jak najwięksi gracze rynkowi?

- Oczywiście, że tak. Gospodarka by przyspieszyła, a małe firmy odzyskałyby swoją agresywność na rynku. Dużym firmom to by się jednak nie spodobało, bo nagle wokół nich pojawiłoby się wielu konkurentów, dlatego jest tak trudno dokonać zmiany na tym polu.