Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Wiceprezes ING: imoje oraz Twisto dają nam pole do popisu przy rozwoju płatności e-commerce



dlahandlu.pl - 23 stycznia 2019 12:55


O elastyczności fintechów, tworzeniu lekkiego customer experience, rewolucyjności rozwiązania Twisto z Michałem Bolesławskim, wiceprezesem ING Bank Śląski rozmawia Edyta Kochlewska.


Usługi płatnościowe, szczególnie w e-commerce, chcą świadczyć coraz to nowe kategorie podmiotów: fintechy, producenci smartfonów, systemy kartowe. Jaki będzie miało to wpływ na banki, które są poddane większemu rygorowi prawnemu niż inne instytucje?
Oczywiście pojawiają się na rynku takie podmioty, jak kantory internetowe, które od banków wymagają reakcji w postaci obniżenia prowizji lub innych opłat np. spreadów walutowych. Jednak gdy banki zareagują niską ceną, fintechy muszą znaleźć swój nowy obszar np. mikropłatności czy wykreować jakąś nową potrzebę finansową wśród klientów, a następnie ją zaspokoić. Większe zagrożenie fintechy mogą stanowić dla organizacji kartowych, które w przypadku płatności np. w funtach stosują przeliczenie na euro, a następnie na złotówki.
To co powinno niepokoić banki to umiejętność fintechów do tworzenia doskonałego customer experience np. w rozwiązania płatnościowych. Sprostanie temu "doświadczeniu klienta" to jest właśnie lekcja do odrobienia dla banków, które od tych młodych firm mogą się uczyć intuicyjnego sposobu prowadzenia klienta po nowoczesnej, wygodnej i przyjaznej usłudze. W fintechach nie ma często przestrzeni, w tym finansowej, na rozbudowane contact center, więc od początku cała usługa projektowana jest jako niewymagająca niesienia jakiejkolwiek pomocy dla użytkownika. Banki jeszcze się uczą, by zbudować proces usługowy tak lekki i niemal niewidoczny. Są bowiem obciążone strukturą dużej instytucji, gdzie nową technologię trzeba zaprząc do wielu już istniejących systemów bankowych. To jest właśnie przewaga fintechów: ich elastyczność i zdolność do szybkiej reakcji.

Rozumiem jednak, że nie odpuszczacie Państwo tego kawałka tortu, który próbują podgryzać młode firmy?
Naszą odpowiedzią na zmiany na rynku było wprowadzenie do Polski, wspólnie z czeską firmą Twisto, metody płatności za e-zakupy „kup teraz, zapłać później”. Rozwiązanie pozwala płacić w sklepach internetowych w późniejszym terminie - klient ma 21 dni na zapłacenie za zakupy, ale sklep otrzymuje od Twisto zapłatę za towar już następnego dnia. Ryzyko braku płatności od klienta finalnego Twisto bierze na siebie. Decyzja o przyznaniu płatności podejmowana jest na podstawie danych o kliencie sklepu, w tym z jakiej przeglądarki korzysta, z jakiego urządzenia, jak często robi zakupy w danym sklepie, na jakie kwoty, w jakiej okolicy jest adres dostawy. Twisto to nie korzysta z danych banku.
Płatność „kup teraz, zapłać później” jest proponowana tylko tym klientom, którzy uzyskali wiarygodność w oczach Twisto. Średnio 80 proc. e-klientów przechodzi taką weryfikację pozytywnie. Dzięki wykorzystaniu technologii big data oraz machine learning Twisto potrafi ocenić zdolność finansową klienta w czasie mierzonym w milisekundach. Dlatego transakcja nie wymaga podawania wrażliwych danych i odbywa się za pomocą jednego kliku.

Jak to nowoczesne narzędzie zostało przyjęte przez rynek?
Naszymi klientami są firmy prowadzące sprzedaż w internecie i muszę powiedzieć, że przyjęły Twisto nadspodziewanie dobrze. Póki co budujemy relacje ze e-sklepami, które dzięki tej usłudze mają szansę na zmniejszenie zjawiska porzucania koszyków. Dodatkowo klienci wybierając późniejszą płatność, zwiększają wartość zakupów. Inwestujemy w zmianę zwyczajów zakupowych Polaków, tak by przekonać ich do rezygnacji z opcji płatności za pobraniem, które są zmorą e-sklepów.

Twisto to jednak nie jedyne rozwiązanie, które ma ułatwić płatności w e-commerce. Promujecie też Państwo bramkę imoje.
Bramka imoje jest dla nas miejscem domknięcia transakcji między sklepem, czy firmą usługową, a klientem. Wpisuje się to w ideę digitalizowania naszego biznesu. Zakładaliśmy, że w ciągu 2 lat pojawi się 3,5 tys. sklepów, które będą korzystały z bramki imoje, a tylko w ciągu pierwszych kilku miesięcy zgłosiło się już 700 sklepów. Sądzimy więc, że przekroczymy nasze założenia. Widzimy też realne dochody z tego biznesu i jego skalowalność. Najbliższy rok-dwa to czas podziału rynku, zajęcia na nim określonej pozycji. Przypomina to wejście np. funduszy emerytalnych na rynek i objęcie przez nie określonych udziałów. Później roszady były już niewielkie. Podobnie jest z e-commerce z tym, że temu rynkowi sprzyja tempo rozwoju i przechodzenia handlu z offline do online , które wkrótce będzie odpowiadać nie za 5 proc. obrotów, ale za 12 proc. obrotów całego handlu. Nasz udział w płatnościach e-commerce dzięki temu także będzie rósł.
Skromnie wskazuje Pan na 2018 jako początek przygody z e-commerce, a przecież do ING należy też platforma Aleo.
To prawda, ale Aleo zostało przeformatowane z platformy handlowej B2B w kierunku platformy służącej wymianie informacji. Okazało się bowiem, że jest to miejsce poszukiwania dostawców czy towarów, ale niekoniecznie przeprowadzania samej transakcji. Dlatego stało się miejscem uwierzytelnienia dla firm i wystawiania opinii dla spółek przez inne spółki oraz osoby fizyczne. Po wprowadzeniu wygodnego wyszukiwania danych finansowych firm, liczba wizyt na Aleo przekracza 430-440 tysięcy miesięcznie. Nadal są oferowane tu kredyty i dyskonta, ale Aleo okazało się dla nas raczej polem doświadczalnym do rozwoju usług dla e-commerce. Prawdziwe pole do popisu daje nam w tym zakresie imoje oraz Twisto. Na rozwoju tych usług będziemy się teraz koncentrować, tak by móc zająć dobre miejsce na tym rynku.