Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Piotr i Paweł, TXM, Ruch – jak obecnie restrukturyzuje się handel?



dlahandlu.pl, PB - 25 września 2019 14:49


W segmencie handlu nie zawsze majątek dłużnika ma dużą wartość, dlatego korzystniejsze jest pozwolenie takiemu dłużnikowi na restrukturyzację i  generowanie dalszych przychodów niż likwidowanie majątku – mówi w wywiadzie z dlahandlu.pl mecenas Joanna Gąsowski, z firmy Wolf Theiss. Jej zdaniem, w kwestii zatorów płatniczych potrzebna jest edukacja dłużników i wierzycieli, ponieważ problem nie tkwi w regulacjach prawnych, ale w świadomości przedsiębiorców.

Jak Pani ocenia stan prawny w Polsce pod względem prawa restrukturyzacyjnego? Czy przepisy bardziej chronią wierzycieli czy dłużników?

W przeciwieństwie do prowierzycielskiego prawa upadłościowego, prawo restrukturyzacyjne co do zasady jest prodłużnicze. Realizuje ono politykę drugiej szansy, która  zakłada, że korzystniejsze jest ratowanie przedsiębiorstwa znajdującego się w trudnej sytuacji niż jego likwidacja. Uratowanie przedsiębiorstwa powoduje zachowanie miejsc pracy, możliwość kontynuowania realizacji kontraktów i ma pozytywny wydźwięk społeczno-gospodarczy.

Czy w takim razie wierzyciele stoją na straconej pozycji?

Istnieją elementy w prawie restrukturyzacyjnym, które zabezpieczają wierzycieli. Na przykład, sąd bada, czy otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego wobec dłużnika nie spowoduje pokrzywdzenia wierzycieli. Jest to zatem ustawa prodłużnicza, ale ma pewne mechanizmy zabezpieczające wierzycieli.

Jeśli dłużnik przechodzi restrukturyzację, to proces ten z natury wiąże się z uszczerbkiem dla wierzycieli. Niemniej jednak jeżeli alternatywą dla restrukturyzacji i zawarcia układu byłaby upadłości dłużnika, gdzie wierzyciele zostaliby zaspokojeni w niewielkim stopniu, to restrukturyzacja jest zjawiskiem korzystnym dla wierzycieli. Jest to zatem kwestia oceny, czy dla wierzycieli byłaby korzystniejsza upadłości dłużnika, a w konsekwencji likwidacja jego majątku, czy zawarcie układu i pozwolenie mu na restrukturyzację zadłużenia?

W segmencie handlu nie zawsze majątek dłużnika ma dużą wartość. Jeśli likwidujemy np. kwiaciarnię, to wydaje się, że korzystniejsze byłoby pozwolenie takiemu dłużnikowi na restrukturyzacje i  generowanie dalszych przychodów niż likwidowanie majątku. Podobnie jest w przypadku sklepów spożywczych, które mają duży asortyment łatwo psujących się produktów. Często wyposażenie sklepu nie ma dużej wartości samo w sobie i z jego sprzedaży nie uzyska się sum pozwalających na zaspokojenie wierzycieli.

Jakie drogi ma do wyboru zadłużone przedsiębiorstwo, kiedy popadnie w tarapaty?

Ustawa - prawo restrukturyzacyjne przewiduje cztery różne postępowania, które dają możliwość wyboru dłużnikom takiego rozwiązania, które będzie adekwatne dla ich potrzeb i sytuacji finansowej. Te postępowania różnie ingerują w samego dłużnika. Najmniejsza ingerencja występuje w przypadku postępowania o zatwierdzenie układu, gdzie dłużnik w ogóle nie traci zarządu swoją firmą. W tym postępowaniu dłużnik sam zbiera głosy wśród wierzycieli, zatem jest to restrukturyzacja pozasądowa, i na tym etapie dłużnik nie korzysta z ochrony przed swoimi wierzycielami.  Taką ochronę dłużnik uzyska dopiero po zatwierdzeniu układu przez sąd.

Kolejne dwa rozwiązania: przyspieszone postępowanie układowe i postępowanie układowe są bardzo do siebie zbliżone. Podstawowa różnica między nimi polega na tym, że przyspieszone postępowanie układowe może być prowadzone wyłącznie w wypadku, kiedy suma wierzytelności spornych nie przekracza 15% sumy wierzytelności uprawnionych do głosowania nad układem. Jeżeli suma wierzytelności spornych przekracza 15%, wówczas restrukturyzacja może być przeprowadzona wyłącznie w postępowaniu układowym lub sanacyjnym. W obu tych postępowaniach układowych (przyspieszonym i w zwykłym trybie) dłużnik może prowadzić swoje sprawy nie przekraczające zakresu zwykłego zarządu. W pozostałych przypadkach, tj. w sprawach przekraczających zwykły zarząd lub w przypadkach podejmowania czynności restrukturyzacyjnych dłużnik zobowiązany jest uzyskać zgodę nadzorcy sądowego.

Czwarte postępowanie to sanacja, która jest najbardziej ingerującą w sprawy dłużnika formą restrukturyzacji. Co do zasady, dłużnik ma odebrany zarząd własny i jest zobowiązany do wydania zarządcy całego swojego majątku, który staje się masą sanacyjną. Z drugiej strony, sanacja zapewnia dłużnikowi największą formę ochrony przez jego wierzycielami.  Postępowanie sanacyjne ma na celu wprowadzenie głębokich zmian, które mają poprawić kondycję finansową dłużnika i efektywność jego przedsiębiorstwa. 

Spośród wszystkich postępowań restrukturyzacyjnych postępowanie sanacyjne najbardziej wpływa na stosunki cywilnoprawne dłużnika, które zbliżone są do skutków ogłoszenia upadłości. Za zgodą sędziego-komisarza zarządca może odstąpić od umowy wzajemnej, która nie została wykonana w całości lub części przed dniem otwarcia postępowania. Zarządca może również zbyć za zgodą sędziego-komisarza składniki masy sanacyjnej.

Które z tych rozwiązań najczęściej wybierają firmy działające w sektorze handlowym?

Obserwuję, że wśród średnich i małych przedsiębiorstw najczęściej otwierane jest przyspieszone postępowanie układowe. Spółki, które obecnie przechodzą taką restrukturyzację to np. TXM, Ruch S.A. Postępowanie to może być otwarte tylko na wniosek dłużnika. Jest ono nadzorowane przez sąd.

W przypadku dużych sieci handlowych częściej otwierane są postępowania sanacyjne. Można powiedzieć, że istnieje taka zależność: duże sklepy – duże problemy, a co za tym idzie, potrzebujące głębokiej restrukturyzacji. Takie postępowanie zostało otwarte wobec Almy, sieci drogerii Dayli, obecnie przechodzi je Piotr i Paweł, Bać-Pol, a niedawno zakończyła je spółka Fashion Connection.

Sanacja najbardziej ingeruje w sprawy dłużnika, ale za to umożliwia mu przeprowadzenie gruntownych zmian. Jednocześnie gwarantuje mu ochronę przed wierzycielami, ponieważ w trakcie postępowania wierzyciele nie mogą prowadzić egzekucji wierzytelności pieniężnych wobec dłużnika.

Jak ocenia Pani proces restrukturyzacji sieci Piotr i Paweł? Wydaje się, że sytuacja jest dość skomplikowana. Spar Group Ltd. uzyskał zgodę UOKiK na przejęcie sieci, ale toczy się spór o znak Spar w Amsterdamie… Czy cały ten proces ma szanse na pozytywne zakończenie?

Spór pomiędzy Grupą Spar z RPA, która jest nowym inwestorem Piotra i Pawła, a spółką Spar Polska z Grupy Bać-Pol, kto może rozwijać sklepy Spar w Polsce, może potrwać nawet kilka lat. Co ciekawe, wobec spółki Bać-Pol, która jest właścicielem Spar Polska również toczy się postępowanie sanacyjne.

Co do zasady spór o znak towarowy nie powinien mieć przełożenia na postępowanie sanacyjne Piotra i Pawła, o ile nie przekłada on się na pozyskanie finansowania przez spółki Piotr i Paweł od nowego właściciela. Problemem był brak regulowania przez spółki z grupy Piotr i Paweł swoich bieżących zobowiązań pieniężnych. Na tej podstawie sąd umorzył właśnie postępowanie wobec jednej ze spółek (postanowienie o umorzeniu nie jest jednak prawomocne, więc postępowanie sanacyjne toczy się nadal - red.)

Natomiast, jeżeli chodzi o toczący się spór, to jeżeli wypowiedzenie umowy licencyjnej Spar Polska okazałoby się bezskuteczne, Spar International nie będzie mógłby używać znaku towarowego Spar na terenie Polski, a co za tym idzie Piotr i Paweł będzie musiał prowadzić działalność pod inną nazwą niż Spar.

Dlaczego jest tak dużo postępowań restrukturyzacyjnych w segmencie handlu?

Najnowsze badania BIK pokazują, że w handlu nastąpił prawie 46 proc. wzrost upadłości i restrukturyzacji. Prócz specyfiki sektora handlowego, w którym firmy działają na niskich marżach, powodem są także czynniki makroekonomiczne. Wzrost wynagrodzenia, duża konkurencja rynkowa i zakaz handlu w niedziele powodują, że mniejsze sklepy muszą przejść restrukturyzację. Kolejnym czynnikiem jest rozwój technologii e-commerce. Duże sklepy mają środki, by inwestować w te technologie, ale mniejsze nie.

Czy ustawa o zatorach płatniczych, która wchodzi w życie od 1 stycznia 2020 roku, może jeszcze bardziej pogorszyć sytuację przedsiębiorstw handlowych?

W praktyce duże sieci handlowe płacą swoim dostawcom dopiero po 90 dniach, a zdarzają się także 120 dniowe okresy płatności. Dzieje się tak pomimo, że dostarczony towar był towarem szybko rotującym i sieć dawno już uzyskała za niego gotówkę.  Co więcej, silna pozycja na rynku pozwala również dużym sieciom na dyktowanie cen dostarczanych im produktów, a także przerzucanie kosztów marketingowych na dostawców lub producentów. Duże sieci handlowe nie są jednak jedynymi winowajcami powstających coraz większych zatorów płatniczych w sektorze handlu.

Badania BIK wskazują, że na skutek zatorów płatniczych obecnie bardziej niż detal cierpi handel hurtowy, który jest uzależniony od handlu detalicznego. Hurtownicy sprzedają sklepom z odroczonym terminem płatności i w ten sposób sklepy kredytują się kosztem dostawców. Przedstawiciele Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii twierdzą, że sytuacja w sektorze handlu ma ulec poprawie od początku przyszłego roku, kiedy to wejdzie w życie ustawa „o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia zatorów płatniczych”.

Jakie widzi Pani pozytywne zapisy w tej ustawie, a jakie są jej słabe strony?

Założeniem ustawy było wprowadzenie pewnych mechanizmów, które mogłyby pomóc dostawcom w relacjach z sieciami handlowymi. Pierwszym z takich mechanizmów jest skrócenie terminów płatności. Jeśli dłużnikiem jest duży przedsiębiorca, a wierzycielem mały, mikro, lub średni, to termin ten nie może przekraczać 60 dni. W przypadku gdy mamy do czynienia z przedsiębiorcami podobnymi do siebie pod względem wielkości, strony mogą umówić się na dłuższy termin.

Regulacja dotycząca skrócenia terminów płatności nie bardzo mnie przekonuje. Jeśli popatrzymy na obecne praktyki, to statystycznie na fakturach wpisywane są 14 lub 30-dniowe terminy płatności. Istota nie leży w tym, kiedy mamy zapłacić, ale w tym, kiedy płatność naprawdę nastąpi. Samo skrócenie terminu jest pozytywnym elementem, ale żeby odniosło skutek w walce z zatorami, to musi być przede wszystkim przestrzegane.

Kolejna zmiana to możliwość odstąpienia od kontraktu, jeśli dłużnik nie zapłaci po 120 dniach od daty doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku, potwierdzających dostarczenie towaru lub wykonanie usługi. To bardzo długi okres i moim zdaniem, uprawnienie to nie przyczyni się do zwalczania zatorów.

Poza tym, który dostawca pozwoli sobie na to, by wypowiedzieć umowę z siecią?

Dokładnie. Jak widać, problem nie tkwi w regulacjach prawnych, ale w świadomości przedsiębiorców.

Kolejne zmiany to obowiązek corocznego raportowania do Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii o swoich praktykach płatniczych. Duże firmy, mające roczny obrót powyżej 50 mln euro, będą musiały co roku przekazywać raporty o tym, jakie stosują terminy zapłaty. Pierwszy taki raport firmy będą musiały złożyć za 2020 rok. Raporty te będą publiczne, więc będzie wiadomo, które sieci nie płacą.

Mam jednak pewne wątpliwości, czy to wpłynie na poprawę płatności w tym segmencie, bo większość przedsiębiorców zgadza się na odroczenie płatności.

Jednak wizerunek jest bardzo cenny dla sieci handlowych…

Tak, dlatego wiele będzie zależało od tego, na ile ten problem zostanie naświetlony społecznie. Sieci nie będą chciały nadszarpnąć swojego wizerunku, będą się bały opinii przedsiębiorcy, który kredytuje się kosztem małych firm.

Z drugiej strony musi zmienić się świadomość samych dłużników. Badania pokazują, że największe zatory płatnicze są tam, gdzie relacje między kontrahentami trwają co najmniej 3 lata. Przedsiębiorcy godzą się na odroczone terminy płatności ze swoimi stałymi kontrahentami, bo boją się, że jeśli nie będą elastyczni co do swoich terminów płatności, to kontrahent pójdzie do kogoś innego.

Regulacje prawne to jedno, ale trzeba także zmienić sposób myślenia zarówno wierzycieli jak i dłużników. Wielu przedsiębiorców zapomina, że podstawową zasadą prowadzenia etycznego biznesu jest płacenie kontrahentowi w terminie. Oprócz skutecznego prawa istotny wpływ na ich zachowanie mają również takie czynniki jak świadomość społecznej odpowiedzialności biznesu, kultura zarządzania, czy uwarunkowania historyczne.   

Czy pomogłaby też edukacja konsumentów?

Aby nie kupowali w sklepie, który nie płaci swoim dostawcom? Myślę, że świadomy konsument to dobry konsument. Moim zdaniem, taka edukacja konsumencka miałaby pozytywny oddźwięk. Konsumenci świadomie wybieraliby sklep, który jest rzetelny wobec swoich dostawców.

Jakie jeszcze zmiany wprowadza nowelizacja ustawy?

Pozytywną zmianą jest ulga na złe długi. Jeżeli przedsiębiorca nie otrzymał zapłaty w przeciągu 90 dni od wyznaczonego terminu, to nie będzie wliczał tej faktury do opodatkowania. Większość przedsiębiorców ocenia ten zapis pozytywnie.

Zmianą, która ma przeciwdziałać zatorom płatniczym jest także podwyższenie odsetek za opóźnienia w transakcjach handlowych. Jednak będzie to skuteczne tylko wtedy, kiedy wierzyciele będą żądać tych odsetek. Praktyka pokazuje, że wolą oni nie uprzykrzać się swoim dłużnikom, nie dzwonić, nie upominać się, aby nie popsuć relacji z kontrahentem.

O ile wzrosną odsetki za niezapłacone wierzytelności?

O 2 punkty proc. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii co pół roku obwieszcza w „Monitorze Polskim” wysokość odsetek ustawowych za opóźnienie w transakcjach handlowych. Obecnie, do 31 grudnia 2019 r. stopa tych odsetek wynosi 9,5 proc., a nowelizacja ustawy przewiduje zwiększenie jej do 11,5 proc.

Ten zapis ma nakłonić duże sieci handlowe i większych przedsiębiorców, aby nie kredytowali się kosztem średnich i małych firm, by poszukali sobie finansowania na rynku. Chodzi o to, by odsetki za opóźnienie w transakcjach handlowych były wyższe niż koszt kredytu. Jednak ta regulacja zadziała tylko wtedy, gdy przedsiębiorstwa będą żądać zapłaty odsetek.

Nowym rozwiązaniem w ustawie jest zakaz nadmiernego opóźniania się z płatnościami. Ma ono miejsce wówczas, gdy w okresie trzech miesięcy suma wierzytelności niespłaconych i spłaconych po terminie 60 dni od dnia wystawienia faktury wynosi co najmniej 2 mln złotych. Naruszenie tego zakazu ma być czynem nieuczciwej konkurencji.

Regulacja ta ma na celu karanie dużych firm, które wykorzystują swoją silną pozycję rynkową, kredytując się na koszt małych i średnich przedsiębiorców.  Ewentualne postępowania w tej sprawie będzie prowadził Prezes UOKiK. Skargę do Urzędu będzie mógł złożyć każdy. Wątpliwe jest jednak, czy regulacja ta poprawi sytuację płynnościową w sektorze handlu, zwłaszcza kiedy Prezes UOKiK zostanie zasypany skargami. Dlatego w praktyce może ona okazać się nieefektywna w walce z zatorami płatniczymi. Rodzi się też pytanie jak będzie rozpatrywana skarga na nadmierne opóźnienie z płatnością jeżeli będzie istniał spór między przedsiębiorcami np. co do jakości dostarczonego towaru.   

Czy zatem ustawa zniweluje zatory płatnicze, które są zmorą sektora handlu?

Na pewno nie stanie się tak, że nagle nie będzie wcale zatorów płatniczych. Ustawa daje nam tylko narzędzia. Jeśli narzędzia nie będą stosowane przez przedsiębiorców, nic na rynku się nie poprawi. Problem tkwi w świadomości przedsiębiorców, którzy boją się upominać o zapłatę. Niepotrzebnie, bo okazuje się, że wierzyciel, który upomina się o płatność od swojego kontrahenta, niekoniecznie traci z nim relacje biznesowe.

Aby wygrać walkę z zatorami płatniczymi należałoby przede wszystkim zmienić świadomość i nastawienie przedsiębiorców. Dłużników trzeba edukować o społecznej odpowiedzialności biznesu - tłumacząc, że za odebrany towar i usługę trzeba płacić i to w rozsądnym terminie. Zatory płatnicze wpływają negatywnie na gospodarkę. Powodują efekt domina. Brak zapłaty przez odbiorców powoduje, że dostawcy nie płacą swoim kontrahentom lub pracownikom. Natomiast wierzycieli należałoby edukować, że zgadzanie się na odroczone płatności to przyzwolenie dla nierzetelnych dłużników.

Czy małe sklepy mogą ucierpieć na zaostrzeniu tych przepisów? Z założenia ustawa miała chronić dostawców przed sieciami handlowymi, ale czasem dostawca może być silniejszy od małego sklepu…

Ustawodawca wprowadza termin spłaty do 60 dni, więc można powiedzieć, że pozwala na kredytowanie się na taki okres. Poza tym, w relacji mały sklep a średni lub większy dostawca, działalność małego sklepu nie oddziałuje tak silnie na dostawcę, który zapewne ma innych odbiorów.

Czy problem zatorów płatniczych dotyczy głównie polskiego rynku, czy jest to kwestia naszej polskiej mentalności?

Ustawa z 2013 roku była wprowadzona na podstawie dyrektywy unijnej w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowym. Problem zatorów nie dotyczy tylko Polski, występuje on w wielu krajach Unii Europejskiej. Okres oczekiwania na płatność zależy od danego kraju. Na zachodzie Europy, czy też na Łotwie lub Estonii zatory płatnicze nie są tak duże jak w Polsce, natomiast z podobnymi problemami jak w Polsce borykają się przedsiębiorcy w krajach południowych jak Portugalia, Włochy czy Chorwacja.

Więc pozostaje nam edukacja… Co wskazuje na to, że zmiany będą postępowały powoli?

Tak jak powoli następuje edukacja w kwestii ochrony środowiska, tak też będzie tutaj. Minie trochę czasu, zanim przedsiębiorcy zrozumieją, że podstawową zasadą prowadzenia etycznego biznesu, jest regulowanie poszczególnych zobowiązań w terminie. Myślę, że jeszcze długa droga przed polskim społeczeństwem.