Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Podatek handlowy: Dla sieci setki milionów zł kosztów, dla konsumentów wzrost cen



dlahandlu.pl, PB - 8 stycznia 2020 16:20


Budżet Polski na 2020 rok zakłada dochody z tzw. podatku handlowego, który może wejść w życie w drugiej połowie roku. Podatek obciążyłby największych graczy na rynku - zdaniem analityków właściciel sieci Biedronka i Hebe musiałaby z tego tytułu uiścić rocznie 800 mln zł podatku, z kolei mniejsze sklepy nie powinny go odczuć wcale. Natomiast co do wpływu ewentualnego wprowadzenia nowej daniny na konsumentów, zdania są podzielone.

Podatek od sprzedaży detalicznej to jeden z pierwszych pomysłów obecnej ekipy rządzącej. Miał on wejść w życie już od września 2016 roku, jednak na przeszkodzie stanęła decyzja Komisji Europejskiej, która wszczęła postępowanie o naruszenie prawa unijnego przez Polskę. Według Komisji, konstrukcja podatku może faworyzować mniejsze sklepy, co może być uznane za pomoc publiczną. Pobór podatku został zawieszony.

Jeszcze w 2016 roku Polska skierowała do Trybunału Sprawiedliwości UE skargę na decyzję KE. W połowie maja 2019 r. Sąd Unii Europejskiej przychylił się do argumentacji strony polskiej, jednak w lipcu Komisja odwołała się od tego wyroku. Obecnie, czekamy na rozstrzygnięcie sporu, które spodziewane jest najwcześniej w czerwcu tego roku. Według niektórych opinii, wyrok zostanie wydany dopiero w drugiej połowie roku, co oznaczałoby konieczność dalszego zawieszenia poboru podatku.

Na dużych padł strach

Podatek jest tak skonstruowany, że uderzy tylko w dużych detalistów. Przepisy ustawy przewidują, że podatek będą płacić sprzedawcy, którzy osiągnęli w danym miesiącu przychód ze sprzedaży detalicznej ponad 17 mln zł. Przewidziano dwie stawki podatku: 0,8 proc. od nadwyżki przychodu powyżej 17 mln zł do 170 mln zł miesięcznie oraz 1,4 proc. od nadwyżki przychodu ze sprzedaży ponad 170 mln zł miesięcznie. Ustawa nie dotyczy sprzedaży przez internet.

- Z uwagi na progresywny charakter podatku i pewien poziom obrotów wolny od podatku, większe podmioty będą musiały zapłacić relatywnie wyższą stopę podatku – według naszych szacunków od 1,2 proc. licząc jedynie dla biznesu detalicznego Eurocash, poprzez 1,3 proc. dla Dino Polska, do prawie 1,4 proc. (czyli bardzo blisko poziomu górnej stawki podatku) dla przychodów Biedronki w ramach grupy Jeronimo Martins. W wartościach, roczny wymiar podatku w oparciu o przychody 2020 r. szacujemy na poziomie około 75 mln zł dla Eurocash, 125 mln zł dla Dino Polska i aż 800 mln zł dla Jeronimo Martins. Oczywiście, z drugiej strony są najmniejsze podmioty detaliczne, generujące poniżej 17 mln zł obrotu miesięcznie, które podatku nie zapłacą w ogóle – mówi w rozmowie z dlahandlu.pl Maria Mickiewicz z Pekao Investment Banking.

Zdaniem Tomasza Wagnera, starszego menedżera w dziale Doradztwa Podatkowego EY, Zespół Podatków Pośrednich, dla dużych sklepów wprowadzenie podatku będzie ciężkim orzechem do zgryzienia. - Przykładowo, sklepy z elektroniką częstokroć funkcjonują na bardzo niskich marżach, nieraz wahających się w granicach 2 proc. Jeżeli przyjdzie im odprowadzić niemal połowę lub niemal cały zysk do fiskusa to albo zmienią się ceny w łańcuchu dostaw, albo na półkach sklepowych. Jak zwykle jednak, ta druga opcja wydaje się bardziej prawdopodobna – mówi Tomasz Wagner w rozmowie z dlahandlu.pl.

- Natomiast małe sklepy mogą nie odnotowywać w kalendarzach rozstrzygnięcia TSUE, gdyż podatek handlowy nie będzie stanowił dla nich obciążenia (z uwagi na jego progresywny charakter uzależniający pobór podatku od osiągniętych obrotów) – dodaje.

Wzrost cen? To się okaże...

Śledząc opinie na temat skutków wprowadzenia „podatku od handlu”, można spotkać się ze stwierdzeniem, że spowoduje od wzrost cen w sklepach. Takiego zdania jest m.in. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji. - Chcąc utrzymać ceny na możliwie najniższym poziomie, branża handlowa pracuje na najniższych marżach. Tak więc każda nowa danina to dodatkowe obciążenie finansowe, które może skutkować wzrostem cen produktów – mówi Renata Juszkiewicz, prezes POHiD.

O wzrostach cen mówi także Michał Sadecki, prezes Polskiej grupy Supermarketów, która liczy 600 sklepów, zarówno tych działających pod markami Grupy (Top Market, Minuta8, Delica), jak i blisko współpracujących z nią. - Ceny w sklepach od kilku lat rosną, między innymi z uwagi na koszty pracownicze, rosnące ceny energii, inflację itp. Podatek handlowy również może wpłynąć na wzrost cen, jednak nie tak znacząco jak wcześniej wymienione koszty, stąd łatwiej będzie go ukryć – przewiduje Michał Sadecki.

Jego zdaniem, wątpliwe, by sklepy obniżały swoje marże, raczej będą starać się przerzucić przynajmniej część kosztów na dostawców. - Płatnicy podatku mogą wywierać presję na dostawcach celem skompensowania obciążenia nową daniną, co może spowodować trudną sytuację dla niektórych partnerów handlowych. Po pewnym czasie rynek powinien skorygować sytuację, jednak branżę – w momencie wprowadzenia podatku – czeka pewna korekta – mówi prezes PGS.

Także Pekao Investment Banking zakłada wzrost cen w razie wprowadzenia podatku od sprzedaży detalicznej, jednak nie powinien on mocno zmienić układu sił na polskim rynku, na którym rządzą dyskonty. - W naszym scenariuszu bazowym zakładamy, że w obliczu tak znaczącego dodatkowego obciążenia dla dużych graczy, jakim wydaje się być podatek, będą oni skłonni przerzucać ten ciężar w dużym stopniu na konsumentów poprzez podwyżki cen, a w mniejszym stopniu i w zależności od możliwości również na dostawców (im większy podmiot tym jego pozycja negocjacyjna powinna być mocniejsza) – mówi Maria Mickiewicz z Pekao Investment Banking. - Ponieważ jednak na ten moment liderzy rynkowi i tak oferują znacząco niższe ceny w sklepach niż segment convenience, mniejsze sklepy franczyzowe, czy też sklepy niezależne, zakładamy, że wspomniane podwyżki cen celem zrekompensowania skutków podatku przez dużych graczy jakoś mocno obrazem rynku i tymi dysproporcjami cenowymi nie zachwieją – dodaje.

Czy jednak wzrost cen jest przesądzony? Niekoniecznie. Zdaniem niektórych ekspertów, nie pozwoli na to zbyt silna konkurencja na polskim rynku.

Menedżer EY uważa, że podatek nie będzie przerzucany na konsumenta. - Wzrost cen wydaje się zawsze rozwiązaniem najprostszym i ekonomicznie uzasadnionym. Co jednak ciekawe, pozwolę sobie przypomnieć treść uzasadnienia do ustawy, zgodnie z którym: Jest on [podatek od sprzedaży detalicznej] związany bezpośrednio z osiąganym przez podatnika przychodem z tytułu sprzedaży detalicznej na rzecz konsumentów. Podatek nie będzie przerzucany na konsumenta. Oznacza to, że ekonomiczny koszt podatku poniosą sprzedawcy detaliczni, a nie konsumenci – mówi Tomasz Wagner. - Wątpliwe jednak, abyśmy nie odczuli zmian cen na półkach, choćby były tak symboliczne jak wysokość opodatkowania. Pamiętajmy też o potyczkach cenowych między supermarketami i dyskontami, gdzie często kwestie groszowych różnic potrafią grać istotną rolę co do wyboru sklepu. To, jak sieć zareaguje na wprowadzenie podatku może poważnie rzutować na jej pozycję rynkową – dodaje.

Wszyscy liczą na cud

Co ciekawe, zarówno małe sklepy, które przynajmniej teoretycznie mogłyby pozytywnie odczuć wprowadzenie podatku, jak i duzi gracze, mają nadzieję na rozstrzygnięcie sprawy zgodne z ich oczekiwaniami.

- Liczymy na  pozytywną decyzję dla KE. Podtrzymujemy natomiast swoje dotychczasowe stanowisko, iż podatek spowoduje szereg negatywnych konsekwencji dla branży i polskich konsumentów. Mając na względzie ochronę nie tylko przedsiębiorców, ale i konsumentów, liczymy na konstruktywny dialog z rządem – mówi Renata Juszkiewicz, prezes POHiD.

- Ciężko jednoznacznie przewidzieć interpretację Trybunału Sprawiedliwości. Uważam, że to orzeczenie Sądu Unii Europejskiej – przychylne polskiej stronie – jest właściwą interpretacją przepisów, ponieważ podatek ten nie jest formą pomocy państwowej – mówi z kolei Michał Sadecki.

Na rozstrzygnięcie sprawy na pewno jeszcze poczekamy. I to być może dłużej niż tylko do czerwca tego roku. - Średni czas oczekiwania na wyrok TSUE to 13 miesięcy, w związku z czym okres zawieszenia poboru podatku do połowy 2020 roku może okazać się niewystarczający – mówi Tomasz Wagner.

Maria Mickiewicz powołuje się na wcześniejsze komentarze, zgodnie z którymi sprawa przed TSUE może zakończyć się dopiero w drugiej połowie 2020 roku. - Ten scenariusz, do którego na ten moment byłoby nam najbliżej, implikowałby, że z końcem czerwca nadal nie będzie rozstrzygnięcia TSUE, co może w naszej ocenie skutkować dalszym zawieszeniem podatku na drugą połowę roku. W naszych prognozach finansowych na ten rok dla spółek detalicznych na tym etapie nie zakładamy płatności z tytułu podatku handlowego – mówi ekspertka.