Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Ekspert: Jak koronawirus zmienia rynek pracy



dlahandlu.pl - 25 marca 2020 10:14


- W obecnych warunkach dobrym rozwiązaniem jest szukanie pracy tam, gdzie jest ona dostępna. Dużo wolnych stanowisk mają aktualnie branże powiązane z logistyką. Rosnące zapotrzebowanie widać również w fabrykach produkcyjnych w branży spożywczej - mówi w rozmowie z dlahandlu.pl Krzysztof Inglot, prezes zarządu Personnel Service S.A.

Jak koronawirus wpływa na branżę retail?

Krzysztof Inglot: Branża retail jako jedna z pierwszych odczuła skutki koronawirusa. Zamknięto wiele sklepów, w tym m.in. odzieżowych, więc siłą rzeczy część pracowników, zwłaszcza tych, którzy nie mieli umów o pracę, straciło zatrudnienie. Oczywiście nie dotyczy to całej branży retail, bo nadal funkcjonują sklepy spożywcze, które przeżywały oblężenie przez jakiś czas. Natomiast zakupy takich dóbr, jak np. ubrania są teraz mocno ograniczone, co dla wielu firm oznacza odczuwalne zmniejszenie przychodów. Na szczęście, skutki tych spadków będą w jakimś stopniu neutralizowane dzięki e-commerce. Obecnie klienci zamiast do sklepów stacjonarnych, wybierają się na zakupy online. To w momencie rekomendowanej kwarantanny domowej, najlepszy sposób na zaopatrzenie się w niezbędne produkty. Dzięki temu możemy się wręcz spodziewać rozwoju sektora e-commerce w Polsce w najbliższych miesiącach.

Wspomniał Pan o pracownikach, którzy mogą stracić pracę. To m.in. pracownicy restauracji, pracownicy sklepów czy hoteli. Co powinni zrobić? Przerzucić się do pracy w e-commerce?

W obecnych warunkach rzeczywiście dobrym rozwiązaniem jest szukanie pracy tam, gdzie jest ona dostępna. Dużo wolnych stanowisk mają aktualnie branże powiązane z logistyką. To są te specjalności, na które jest większe zapotrzebowanie w związku z gwałtownie rosnącą liczbą zamówień składanych w sieci, głównie na dostawy produktów żywnościowych oraz chemii gospodarczej. Stąd osoby, które dotknęły skutki koronawirusa powinny zastanowić się nad zmianą branży i przekwalifikowaniem.

Rosnące zapotrzebowanie widać również w fabrykach produkcyjnych w branży spożywczej. Nasza firma, która zajmuje się zatrudnianiem osób z zagranicy, właśnie do tego typu zakładów deleguje teraz pracowników z Ukrainy. W ostatnim czasie, nawet 70% pracującej u nas kadry ze Wschodu przerzuciliśmy do branży spożywczej.

A co z pracownikami z Ukrainy? Zostają w Polsce?

Część ukraińskich pracowników zdecydowała się na powrót do ojczyzny. To dotyczyło głównie osób, których wiza i prawo do pracy kończyły się niedługo. Obawiali się, że zostaną w Polsce bez możliwości zarabiania. W takiej sytuacji rzeczywiście lepiej było wrócić na Ukrainę, choć skutkuje to dwutygodniową kwarantanną w ich ojczyźnie. Na szczęście w pakiecie antykryzysowym uwzględniono nasze postulaty dotyczące automatycznego przedłużania pozwolenia na pracę dla Ukraińców na czas obowiązywania stanu epidemicznego w Polsce. To świetna informacja dla tych firm, które nadal prężnie działają. Nadal jednak nie wiadomo, kiedy to prawo zostanie wdrożone w życie. Na razie, kluczowe jest rozpoznanie warunków, umiejętne zarządzanie zasobami ludzkimi i delegowanie pracowników tam, gdzie są potrzebni. W obecnych warunkach nikt z nich nie powinien zostać bez pracy. Ważne, żeby zapewnić tym osobom możliwość znalezienia zatrudnienia w innych miejscach.

Kiedy, według Pana, sytuacja może się ustabilizować?

Nie zapowiada się, że w najbliższym czasie kelnerzy, kucharze, sprzedawcy wrócą na swoje miejsca pracy. Wiemy już, że co najmniej do Świąt Wielkanocnych nic się nie zmieni, placówki niespożywcze nie będą otwarte. Natomiast negatywne skutki epidemii mogą być odczuwalne na rynku zatrudnienia jeszcze przez dwa, trzy miesiące. Stąd osoby, które żyją z pracy dorywczej, właśnie w tych branżach, powinny szybko znaleźć jakąś ofertę i nie czekać.