Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Handel pod presją COVID-19. Czy premie zatrzymają pracowników w sklepach?



dlahandlu.pl, MW - 25 marca 2020 13:56


Jeszcze miesiąc temu zapewne niewielu z nas pomyślałoby o tym, że codzienne zakupy będą namiastką normalności w sytuacji, z którą przyszło nam się zmierzyć. Sieci spożywcze pracują na pełnych obrotach, a ich pracownicy znajdują się na jednej z pierwszych linii frontu w starciu z koronawirusem. Choć pierwsze emocje już opadły, pytanie: ,,co dalej?” nadal głośno wybrzmiewa. Jak sieci radzą sobie w tych bezprecedensowych okolicznościach? Czy w handlu nie zabraknie rąk do pracy?

Tydzień temu analizowaliśmy możliwy wpływ koronawirusa na handel detaliczny. Oceniliśmy, że branża zdaje egzamin w tym wyjątkowym dla wszystkich położeniu. Po zakupowym szale, który towarzyszył pierwszym doniesieniom o pojawieniu się wirusa nad Wisłą, emocje już opadły. Sklepy działają, są na bieżąco zatowarowywane, a przedstawiciele sektora i rządu zapewniają, że nie ma powodów do paniki.

Eksperci wypowiadający się na naszych łamach sygnalizowali, że wąskim gardłem dla handlu może okazać się niedobór pracowników. Wiele osób skorzystało bowiem z możliwości otrzymania zasiłku na opiekę nad dziećmi – z powodu zamknięcia placówek oświatowych rząd zaproponował takie wsparcie dla rodziców dzieci do lat 8. Dziś wiemy, że szkoły pozostaną zamknięte przynajmniej do 10 kwietnia.

- Istnieje realne ryzyko braku personelu w sklepach. Przy bardzo dużej liczbie osób zarażonych może dojść do sytuacji, że szczególnie mniejsze punkty będą się zamykać, a większe – wprowadzać daleko idące restrykcje i ograniczenia w liczbie osób obsługiwanych. Wielu pracowników handlu obawia się o własne zdrowie, bo to oni są, tak jak i lekarze, pielęgniarki, kurierzy czy listonosze na pierwszej linii frontu – uważa Jolanta Tkaczyk, ekspertka ds. analiz rynkowych z Akademii Leona Koźmińskiego.

Ukraińcy na posterunku

Na problem braku pracowników zwróciła uwagę także Polska Izba Handlu. – Głównym problemem, z jakim spotyka się teraz sektor, jest brak ludzi do pracy – mówi Maciej Ptaszyński, wiceprezes PIH. Organizacja widzi następujące powody niedoborów kadrowych: opieka nad dziećmi, obawa przed zarażeniem się koronawirusem, brak możliwości zatrudniania pracowników tymczasowych (głównie z Ukrainy), którzy stanowią obecnie ok. 30 proc. załogi centrów dystrybucyjnych.

Eksperci wskazywali, że wielu pracownikom z Ukrainy wygaśnie w niedługim czasie prawo do wykonywania pracy. Obowiązkowa kwarantanna wprowadzona na mocy Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 13 marca 2020 roku w sprawie czasowego zawieszenia lub ograniczenia ruchu granicznego na określonych przejściach granicznych, miała im utrudnić powrót do ojczyzny i możliwości wykonywania legalnej pracy w naszym kraju. Co wiemy dzisiaj?

- Część ukraińskich pracowników zdecydowała się na powrót do swojego kraju. To dotyczyło głównie osób, których wiza i prawo do pracy kończyły się niedługo. Obawiali się, że zostaną w Polsce bez możliwości zarabiania. W takiej sytuacji rzeczywiście lepiej było wrócić na Ukrainę, choć skutkuje to dwutygodniową kwarantanną w ich ojczyźnie. Na szczęście w pakiecie antykryzysowym uwzględniono nasze postulaty dotyczące automatycznego przedłużania pozwolenia na pracę dla Ukraińców na czas obowiązywania stanu epidemicznego w Polsce. To świetna informacja dla tych firm, które nadal prężnie działają. Nadal jednak nie wiadomo, kiedy to prawo zostanie wdrożone w życie. Na razie, kluczowe jest rozpoznanie warunków, umiejętne zarządzanie zasobami ludzkimi i delegowanie pracowników tam, gdzie są potrzebni. W obecnych warunkach nikt z nich nie powinien zostać bez pracy. Ważne, żeby zapewnić tym osobom możliwość znalezienia zatrudnienia w innych miejscach - przekonuje Krzysztof Inglot, prezes zarządu Personnel Service S.A.

Co jeszcze można zrobić zrobić, by utrzymać ciągłość pracy? Zdaniem Polskiej Izby Handlu, środkiem zaradczym byłoby np. dodatkowe wsparcie finansowe dla rodziców, którzy mimo uprawnienia do opieki nad dzieckiem decydują się na kontynuowanie pracy, a także wdrożenie procedur i zapewnienie środków zwiększających bezpieczeństwo osób pracujących w handlu żywnością - szczególnie pracowników sklepów i hurtowni.

Bonusem w koronawirusa

Sieci na własną rękę wdrażają takie rozwiązania. Przegrody z pleksi, limity klientów w sklepach, zwiększone odległości między osobami stojącymi w kolejkach, dostęp do rękawiczek i żeli dezynfekujących, zachęcanie do płatności bezgotówkowych, skrócone godziny otwarcia placówek, rotacyjny system pracy oraz przerwy techniczne - to przykłady ich działań w ostatnich dwóch tygodniach. Oprócz rozwiązań podnoszących bezpieczeństwo pracy, detaliści przewidzieli dla pracowników handlu premie i nagrody finansowe.

Netto jako pierwsza sieć handlowa, poinformowała o zmianie zasad przyznawania premii frekwencyjnych. Pracownicy sklepów, którzy z powodu choroby swojej lub swojego dziecka w marcu zmuszeni byli do skorzystania z prawa do usprawiedliwionej nieobecności, dostaną premie w pełnej wysokości. Zarząd podjął także decyzję o wypłacie pracownikom sklepów oraz magazynów ekstra dodatku w wysokości 500 zł dla każdego, kto w najtrudniejszym okresie był w pełni dyspozycyjny.

Lidl Polska przekaże pracownikom sklepów oraz centrów dystrybucji dodatkowe premie w zamian za pracę w trudnym dla wszystkich okresie. Natomiast wszyscy pracownicy otrzymają jeszcze premie wielkanocne w wysokości 450 i 300 zł.

Biedronka wprowadziła pracę rotacyjną w sklepach oraz możliwość zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy tych zatrudnionych, którzy ukończyli 60 lat. Pracownikom tym pensje będą wypłacane w normalnym wymiarze. Sieć zdecydowała również, że pracownicy sieci zatrudnieni w placówkach i centrach dystrybucyjnych otrzymają dodatkową premię w wysokości 300 zł za tydzień pracy od 9-14 marca. Dodatkowo, w związku z zamknięciem żłobków, przedszkoli i szkół w trakcie tygodnia, osobom posiadającym dzieci w wieku do lat 14, premia zostanie przyznana, o ile przepracowali minimum jeden dzień w tym okresie czasu.

Pracownicy sieci Aldi otrzymają nagrody finansowe w wysokości nawet do 1000 zł brutto. Najwyższe przypadną w udziale pracownikom sklepów oraz magazynu, którzy w największym stopniu przyczyniają się do utrzymania łańcucha dostaw. Sieć również przeszła na rotacyjny system pracy i wprowadziła przerwę techniczną, by zminimalizować ryzyko zakażania wirusem wśród klientów i pracowników.

Sieć Makro będzie dopłacać 500 zł brutto pracownikom, którzy mimo kwarantanny zdecydują się stawiać w pracy od 14 do 31 marca. Auchan przewidział dla swoich pracowników premię w wysokości 500 zł, o nagrodach dla personelu poinformowała także sieć Tesco - pracodawca zdecydował o wypłacie w wysokości 500 zł brutto, dla wszystkich tych, którzy w marcu przepracowali przynajmniej 165 godzin (również pracujących na umowę zlecenie). Pracownicy, którzy przepracowali mniej godzin, otrzymają nagrodę obliczoną proporcjonalnie. Na podobnych zasadach detalista będzie wynagradzać także w kwietniu.

Premie w wysokości 750 zł brutto dla pracowników sklepów za pracę w szczególnych warunkach w dniach od 16 marca do 15 kwietnia wprowadziła drogeryjna sieć Rossmann.

Wszystkie ręce na pokład

Największe sieci oficjalnie nie zgłaszają braków kadrowych, spowodowanych rozprzestrzenianiem się koronawirusa czy masowymi absencjami. Ale sytuacja jest dynamiczna.

Polski oddział brytyjskiej sieci w ubiegłym tygodniu ruszył z rekrutacją pracowników do sklepów i działów obsługujących zamówienia internetowe. Ten ruch nie dziwi jednak wobec wzmożonego zainteresowania Polaków zakupami żywności online.

Przegotowywana przez rząd tarcza antykryzysowa ma być, choć w części, odpowiedzią na możliwe problemy kadrowe branży. Wojciech Kruszewski, prezes Lewiatan Holding, w wystosowanym 17 marca br. apelu do premiera Morawieckiego położył nacisk na kwestię warunków, w jakich funkcjonują sklepy. - (..) Obawa personelu przed zarażeniem (skutkująca często zwolnieniami lekarskimi lub nawet przypadkami porzucania pracy), problemy ze skompletowaniem zatrudnienia, olbrzymi wzrost kosztów działalności związany z zabezpieczeniem antybakteryjnym sklepów i działaniami profilaktycznymi, galopujące ceny zakupu wybranych kategorii produktów, co skutkuje obniżeniem marży sklepów, a tym samym poziomu ich rentowności. W tak trudnej sytuacji niezbędne są natychmiastowe działania pomocowe dedykowane małym i średnim przedsiębiorstwom, które pozwolą im przetrwać tę nadzwyczajną sytuację, utrzymać zatrudnienie i zachować perspektywę działania w przyszłości - pisał w liście Wojciech Kruszewski.

Prezes Lewiatan Holding podał, że wśród postulatów najczęściej zgłaszanych przez ponad 2100 franczyzobiorców sieci, są m.in.: przejęcie przez ZUS na okres 6 miesięcy wypłaty zasiłku chorobowego od początku okresu zwolnienia; przesunięcie płatności składek ZUS; odroczenie płatności CIT i PIT; umożliwienie uzyskiwania nieoprocentowanych kredytów, gwarancje kredytowe i odroczenie spłaty dotychczasowych zobowiązań kredytowych oraz rat leasingowych; stworzenie specjalnego systemu pomocy przedsiębiorcom i pracownikom na wypadek konieczności unieruchomienia sklepu ze względów epidemicznych.

Co przyniesie najbliższa przyszłość? Rząd i eksperci podkreślają, że najgorsze dopiero przed nami - w najbliższych tygodniach spodziewany jest znaczący wzrost zachorowań.

Pod presją

Przygotowując się na kolejne uderzenie koronawirusa, od 25 marca rząd zaostrzył społeczną kwarantannę. Ograniczenia dotyczą m.in. przemieszczania się i zgromadzeń. Sklepy spożywcze mają funkcjonować jak dotychczas. Dwa dni wcześniej związkowcy z ,,Solidarności” zaapelowali do zarządów sieci handlowych o wdrożenie jednolitych procedur bezpieczeństwa w związku z epidemią.

- Sytuacja pracowników handlu osiągnęła punkt krytyczny. Jeśli w ciągu najbliższych dni nic się nie zmieni, branży grozi paraliż. W niektórych sklepach absencja pracowników spowodowana koniecznością opieki nad dziećmi przekracza 30 proc. Jeśli do nich dołączą kolejni, którzy po prostu nie wytrzymają już dłużej tej ogromnej presji, handel przestanie funkcjonować – przewiduje Alfred Bujara, szef handlowej Solidarności.

,,Solidarność” postuluje m.in. wprowadzenie dla klientów obowiązku dezynfekcji rąk płynem dezynfekcyjnym przed wejściem do sklepu; wyposażenie pracowników w środki ochrony osobistej; ograniczenie liczby klientów mogących jednocześnie przebywać w sklepie do 20 osób w przypadku dyskontów i 50 osób w przypadku większych placówek i skrócenie godzin pracy sklepów do godziny 20.00. Detaliści na bieżąco wprowadzają zmiany.

Dziękujemy!

Pytania o plany i inwestycje zastąpiły dziś pytania o rzeczy podstawowe: czy sklepy będą działać i czy będzie w nich towar. W gąszczu komunikatów prasowych odpowiadających na aktualną sytuację, przewija się jeszcze jeden wątek. Oddajmy głos przedstawicielom detalistów.

- Nasza firma w tym najtrudniejszym okresie skoncentrowała się przede wszystkim na pracownikach – mówi Janusz Stroka, prezes Netto Polska. – Jako pracodawca jesteśmy zobowiązani do zapewnienia im maksymalnego bezpieczeństwa. Dbamy jednocześnie, aby nasi pracownicy byli jak najlepiej poinformowani o zagrożeniach i dobrych praktykach, podejmowanych przez nas, aby ich chronić. Zależy nam na tym, aby wiedzieli, że nie zostali pozostawieni sami sobie - dodaje.

- Chciałbym gorąco i szczerze podziękować wszystkim pracownikom naszych sklepów, którzy doskonale wypełniają swoją misję. Przeżywamy bezprecedensowy kryzys, a zaangażowanie naszych pracowników jest wyjątkowe - oświadczył Gérard Gallet dyrektor generalny Auchan Retail Polska.

- Każdego dnia tysiące naszych kolegów i koleżanek pracuje, by zapewnić Polakom dostęp do żywności i innych niezbędnych produktów. Wszyscy zasługują na uznanie, a szczególnie chciałbym podziękować osobom pracującym w sklepach i centrach dystrybucji – podkreśla Martin Behan, dyrektor zarządzający Tesco Polska.

– Kierujemy wielkie podziękowania do pracowników naszych sklepów oraz centrów dystrybucji, którzy są naszymi bohaterami. Ich ciężka praca oraz odpowiedzialność ma wielkie znaczenie dla milionów klientów. To dzięki ich zaangażowaniu oraz odpowiedzialnej postawie nasze sklepy są nieprzerwanie otwarte dla odwiedzających – mówi Aleksandra Robaszkiewicz, Head of Corporate Communications, Lidl Polska.

Dołączamy się do tych podziękowań!