Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Handel w czasach COVID: Zwrot ku lokalności, bezpieczeństwo głównym kryterium wyboru



dlahandlu.pl, PB - 29 kwietnia 2020 18:22


Jak poradzi sobie handel w czasach koronawirusa? Które formaty zyskają, a które mogą stracić? Jak zmienią się zachowania konsumentów? Na te pytania wciąż szukamy odpowiedzi. Choć trudno snuć prognozy rynkowe, bo obecna sytuacja jest bezprecedensowa, można jednak pokusić się o pierwsze wnioski. Eksperci, z którymi rozmawialiśmy wskazują na kilka najbardziej prawdopodobnych scenariuszy na przyszłość.

Handel odporny na COVID-19?

GUS w ubiegłym tygodniu opublikował dane o sprzedaży detalicznej za marzec. Okazuje się, że takie kategorie jak odzież, obuwie, samochody spadły o kilkadziesiąt procent, a elektronika o kilkanaście. Natomiast sprzedaż żywności i napojów wzrosła o 2,5 proc. Czy można zatem powiedzieć, że ten sektor jest „odporny na koronawirusa”?

- Niekoniecznie. Moim zdaniem, sektor FMCG także będzie dotknięty obecną sytuacją, oczywiście w dużo mniejszym stopniu niż ci, co sprzedają dobra trwałe – mówi Grzegorz Łaptaś, partner PwC.

- Sytuacja w polskim handlu nie jest dobra – wtóruje Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. - Ograniczenia w handlu w związku z epidemią koronawirusa spowodowały zmniejszenie przepustowości handlu oraz spadek liczby klientów, co odbija się negatywnie na wynikach sprzedaży. Firmy handlowe generują straty finansowe, które trudno będzie odrobić. Spadki sprzedaży wynoszą w sektorze spożywczym około 30 proc., a niespożywczym – ponad 50 proc. – dodaje. Jej zdaniem niepokojem napawa fakt, iż konsumenci wyrażają obawy co do bieżącej, jak i przyszłej sytuacji finansowej swoich gospodarstw domowych oraz ich siły nabywczej.

- Handel, podobnie jak wiele innych sektorów gospodarki, nie jest odporny na skutki ekonomiczne epidemii koronawirusa. Firmy handlowe robią wszystko, co w ich mocy, aby utrzymać miejsca pracy, zapewnić bezpieczeństwo pracownikom i konsumentom oraz realizować swoją misję, jaką jest zaopatrzenie Polaków w towary. Jednakże wiele z tych firm w wyniku spadków sprzedaży ponosi realne straty – mówi Renata Juszkiewicz.

Opinie te znajdują odzwierciedlenie z danych firmy Nielsen. Według Nielsena, w 16 tygodniu (13-19.04.2020, tydzień po Wielkanocy) wartość sprzedaży koszyka rok do roku spadła aż o 39 proc. i była to najniższa wartość od początku 2020 r. Porównując 16 tydzień roku do 15 spadek wyniósł 32 proc. Wartość sprzedaży online w 16 tygodniu spadła o 12 proc.

Szczegóły na temat danych dotyczących polskiej gospodarki można znaleźć tutajtutaj i tutaj.

Maciej Bartmiński, CEO i Partner MarketSide zwraca uwagę na szereg negatywnych danych płynących z polskiej gospodarki. - Według danych za marzec, już w tym początkowym okresie epidemii obroty w handlu detalicznym spadły o 7,1 proc. A produkcja sprzedana trwałych dóbr  konsumpcyjnych aż o 15,5 proc. Te wskaźniki są dramatyczne, ale za chwilę będą jeszcze gorsze. Możemy bowiem spodziewać się wzrostu bezrobocia i znacznego spadku siły nabywczej Polaków. Nakłada się na to najwyższa od 2011 roku inflacja, wynosząca według GUS w marcu 4,6 proc., a dla produktów spożywczych aż 8 proc. Według danych Eurostatu inflację mamy najwyższą w Europie, poza Węgrami. W tej sytuacji załamanie wskaźników ufności konsumenckiej Polaków świadczy po prostu o adekwatnej, mądrej ocenie rzeczywistości – mówi Maciej Bartmiński.

- Należy pamiętać, że stan zagrożenia epidemiologicznego w Polsce ogłoszono 13 marca, a ograniczenia zaczęły obowiązywać od 15 marca, czyli od połowy miesiąca. Stąd dane za kwiecień, gdy ograniczenia obowiązywały już przez cały miesiąc, będą znacznie gorsze – dodaje.

Jedynie pewną rzeczą są zmiany

Jak oceniają przedstawiciele firmy Nielsen, pandemia COVID-19 wpłynie na zmianę strategii zakupowych i zachowań konsumenckich. Wiele będzie zależało od tego, jak długo potrwają restrykcje związane z zakazem przemieszczania się i ograniczeniami zakupów, ale z dużym prawdopodobieństwem można przewidywać, że na znaczeniu zyska trend lokalności oraz kanał e-commerce.

Zmiany przewiduje także Grzegorz Łaptaś. - Już obserwujemy, że w ramach kategorii FMCG są kupowane inne produkty. Zmienia się zatem sposób kupowania i zaczyna się podejście oszczędnościowe do zakupów. Poza tym, zakupy stają się rzadsze ale większe. Kupujemy wielopaki, produkty w większych opakowaniach oraz z dłuższą trwałością. Zmienia się także wymiar ekonomiczny - sprzedaż w każdej z kategorii będzie się przesuwała do najtańszych produktów. Segment ekonomiczny zyska, a wyższa i średnia półka będą traciły – mówi Partner PwC.

Mimo to, cena nie będzie najważniejszym kryterium wyboru. - W większości przypadków ceny będą mniej ważne niż do tej pory, bo inne kryteria zyskują na znaczeniu. Bezpieczne zakupy stają się ważniejsze niż tanie zakupy. To oczywiste, że niektóre sieci i podmioty będą chciały eskalować wojnę cenową czy promocyjną. Na pewno będzie także grupa typowych łowców okazji, którzy będą jechali do tego sklepu, który proponuje najlepsze promocje. Moim zdaniem jednak, przeważająca grupa konsumentów patrzy nie tylko na cenę ale i na inne kryteria: na to, jaki jest asortyment w sklepie, na swoje przywiązanie do sklepu, na wygodę. Teraz ta grupa doda do swoich kryteriów decyzyjnych komfort robienia zakupów i bezpieczeństwo. To kryterium może stawać się coraz ważniejsze – tłumaczy Grzegorz Łaptaś.

Które zatem sklepy mogą zyskać na koronawirusie? Zdaniem Partnera PwC, duże znaczenie dla konsumentów będą miały: rozmiar sklepu i zagęszczenie osób. - Markety, w których spodziewamy się spotkać dużo ludzi, które mają dużą powierzchnię, zwłaszcza te zlokalizowane w galeriach, mogą być z trudnością akceptowane przez konsumentów. Natomiast sklepy, w których będzie przebywać mniejsza liczba klientów będą postrzegane jako bezpieczniejsze. Dlatego możemy zobaczyć powrót do sklepów osiedlowych, a także małych lokalnych sklepików, które mogą skorzystać na obecnej sytuacji. Także małe supermarkety, sklepy convenience, powinny być lepiej postrzegane z punktu widzenia komfortu zakupowego i właśnie bezpieczeństwa – ocenia ekspert.

Podobnie uważają przedstawiciele firmy Nielsen. Zdaniem Ewy Rybołowicz, Retailer Services Director, Nielsen, z powodu pandemii konsumenci staną się bardzo ostrożni. - Będziemy unikać kolejek i niektórych miejsc jak np. kina teatry czy siłownie. Będziemy cenić proximity, chętniej będziemy korzystać ze sklepów najbliżej nas, gdzie znamy obsługę i osoby, które w nich kupują. Będziemy wspierać lokalnych producentów i sieci – wymieniała ekspertka Nielsena.

Jednak w tej kwestii nie zgadza się z nimi Maciej Bartmiński. - Nie sądzę, aby epidemia mogła poprawić pozycję mniejszych, niezależnych sklepów. Blisko klienta są również sklepy convenience czy dyskonty. W ciągu ostatnich kilku lat Biedronka weszła w rolę sklepu z sąsiedztwa. Był to istotny element jej pozycjonowania. Przy mniejszej zasobności portfela jeszcze większą rolę będzie odgrywać cena i promocje, i tak zawsze dla nas ważne. Na tym polu sklepy niezależne nie wygrają z sieciami – ocenia Partner MarketSide.

E-commerce na fali

Jak wynika z badania Nielsena “Wpływ Covid-19 na zachowania konsumentów” 31 proc. Polaków przyznaje, że zwiększyło swoją aktywność w zakresie zakupów online dla produktów spożywczych i kosmetyczno-chemicznych. Nielsen szacuje, że obecnie udział e-commerce w sprzedaży FMCG wynosi 1 proc., a uwzględniając aktualną dynamikę do 2022 roku może wzrosnąć nawet 5 proc. Tym samym może zbliżyć się do poziomu rynku brytyjskiego, gdzie udział tego kanału jest najwyższy w Europie i wynosi 6 proc.

Jednak z pewnością sprzedaż przez Internet nie zastąpi sprzedaży stacjonarnej. - Obserwowaliśmy pewien wzrost zainteresowania kanałem e-grocery. Wynika to  z obostrzeń wprowadzonych przez rząd i limitu klientów w sklepie, co spowodowało  długie kolejki przed sklepami. Poluzowanie restrykcji zwiększa przepustowość tradycyjnych sklepów, zaś wdrożone w sklepach rozwiązania i reżimy sanitarne eliminują obawy konsumentów co do bezpieczeństwa zakupów. Zakupy żywności w internecie pozostają ciekawą, ale nadal jeszcze stosunkowo mało popularną i dużo droższą alternatywą – ocenia Renata Juszkiewicz.

- Internet jest obecnie dla wielu podmiotów raczej ratunkiem niż szansą. Wszyscy przerzucają się na internet i ten kanał sprzedaży staje się dużo bardziej atrakcyjny niż był jeszcze rok temu. Widać dużo większe zainteresowanie konsumentów, terminy oczekiwania na dostawę w sklepach internetowych wydłużyły się. Jest to oczywiście duża szansa dla czysto onlinowych sklepów typu Frisco.pl, który wcześniej spokojnie się rozwijał, a teraz ma bardzo duże przyrosty. Dla takich firm to okazja, by skokowo zwiększyć przychody, ale dla wszystkich pozostałych, którzy handlowali w sklepach tradycyjnych, to raczej ratunek. Szczególnie dla tych, którzy sobie gorzej radzą – wtóruje Grzegorz Łaptaś.

Przyszłość jest w ruchu

Czego zatem możemy spodziewać się w najbliższej przyszłości? Wiele będzie zależało od tempa luzowania restrykcji. Wydaje się, że obostrzenia dotyczące zamknięcia sklepów czy innych aspektów życia będą zmniejszane szybciej niż się spodziewaliśmy. Już po długim weekendzie majowym zostaną otwarte galerie i centra handlowe. Nie koniecznie musi to pomóc sklepom spożywczym zlokalizowanym w galeriach.

- Sytuacja, z którą mamy obecnie do czynienia przyspieszy trochę trend polegający na odejściu od dużych formatów. Moim zdaniem, formaty największe będą miały teraz najtrudniej, bo klienci niechętnie będą tam chodzić – mówi Grzegorz Łaptaś. - Najlepiej z tego kryzysu wyjdą te sieci, które mają atrakcyjną lokalizację i duże marże. Większa marża oznacza elastyczność w radzeniu sobie ze spadkami sprzedaży czy wzrostami kosztów. Są to najbardziej rentowne sieci takie jak Biedronka, Żabka, Lidl  - one są najlepiej wyposażone by przejść przez obecny kryzys. Jednak wiele innych podmiotów, które działają na niskich marżach, może mieć kłopoty. Dlatego, konsolidacja może jeszcze przyspieszyć – dodaje.

Podobnego zdania jest Maciej Bartmiński. - Sytuacja będzie sprzyjać firmom, które zachowają większą płynność finansową i zdolność inwestowania. Może się to odbywać na wiele sposobów. Wydłużenie terminów płatności, redukcja kosztów, dostęp do kredytu. Upadłości zapewne będą, co otworzy pole do przejęć i konsolidacji.  Trudno jednak przewidywać jak będzie skala. W tej chwili jest jeszcze zbyt wiele niewiadomych – mówi Partner MarketSide.