Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Analitycy: Apogeum spadku sprzedaży detalicznej mamy już za sobą



PAP Biznes - 22 maja 2020 11:50


Kwiecień stanowił apogeum spadków sprzedaży detalicznej, kolejne miesiące powinny być lepsze, ponieważ aktywność zakupowa konsumentów ruszyła wraz z odmrażaniem gospodarki - uważają ekonomiści. Ich zdaniem, teraz kluczowe jest jak odważnie konsumenci podejdą do wydatków oraz jak rozległe będą nawroty epidemii.

Przypomnijmy, ak wynika z danych GUS, sprzedaż detaliczna w cenach stałych w kwietniu 2020 r. spadła o 22,9 proc. w ujęciu rocznym, a w ujęciu miesięcznym spadła o 12,3 proc. Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących spadła w ubiegłym miesiącu o 22,6 proc. rdr. Konsensus przygotowany przez PAP Biznes wskazywał na spadek sprzedaży detalicznej w cenach stałych w kwietniu rdr o 19,7 proc. i spadek mdm o 9,4 proc. W cenach bieżących, ekonomiści ankietowani przez PAP Biznes spodziewali się spadku o 18,1 proc. rdr.

Szczegóły dotyczące sprzedaży detalicznej za kwiecień

Poniżej komentarze analityków dla PAP Biznes:

PIOTR PIĘKOŚ, BANK PEKAO:
 
"Według wszelkiego prawdopodobieństwa kwiecień stanowił apogeum spadków sprzedaży, jako, że przez cały miesiąc obowiązywały restrykcje związane z blokadą antyepidemiczną, które mocno ograniczały działalność handlową (m.in. zamknięte centra handlowe, ograniczenia liczby klientów w sklepach) i wymuszały daleko idącą samoizolację ludności. Kolejne miesiące powinny przynieść już wyraźnie mniejsze spadki w miarę luzowania kolejnych ograniczeń. Warto też zaznaczyć, że indeksy ufności konsumenckiej wskazują na poprawę nastrojów konsumentów w maju.
 
Co do struktury sprzedaży detalicznej, spadki zdominowały w kwietniu już nie tylko dobra trwałe czy odzież (jak to było w marcu), ale również dobra pierwszej potrzeby (żywność, farmaceutyki, kosmetyki). Spadek sprzedaży żywności (-14,9 proc. rdr) związany jest z jednej strony z zamknięciem restauracji (sprzedaż żywności w restauracjach zaliczana jest do statystyk sprzedaży detalicznej), zaś z drugiej strony z najpewniej znacznie niższymi wielkanocnymi wydatkami na żywność niż przed rokiem ze względu na skromniejszy charakter tegorocznych świąt w warunkach epidemii.
 
Marcowa dodatnia dynamika sprzedaży żywności okazała się więc, zgodnie z naszymi oczekiwaniami, jedynie efektem krótkotrwałego gromadzenia zapasów w obliczu zagrożenia epidemicznego. Z kolei otwarcie restauracji w połowie maja powinno istotnie wesprzeć sprzedaż żywności w tym miesiącu.
 
Głębokie spadki odnotowały w kwietniu takie kategorie jak odzież (-63,4 proc. rdr) czy „meble, RTV, AGD” (-16,9 proc. rdr), natomiast już w danych za maj można oczekiwać mocnego odbicia sprzedaży w tych kategoriach w efekcie otwarcia galerii handlowych z początkiem tego miesiąca. Majowe ożywienie sprzedaży odzieży oraz „mebli, RTV, AGD” potwierdzają również śledzone przez nas na bieżąco dane nt. płatności kartami bankowymi".
 
RAFAŁ BENECKI, ING BANK ŚLĄSKI:
 
"Kwietniowe dane to zapewne najgłębszy spadek w tym roku, w maju napiło odbicie aktywności zakupowej. Zakładamy, że nadrabia sprzedaż on-line stąd dane z kart i innych form płatności pokazują istotny wzrost wydatków. Jednak, naszym zdaniem, w maju łączna sprzedaż detaliczna wciąż może spadać w ujęciu rdr. W danych o mobilności klientów widać powolny powrót do punktów handlowych, które są odwiedzanie około 30 proc. mniej niż normalnie. Klienci wstrzymają się także z dużymi wydatkami.
 
Doświadczenia innych krajów pokazują, że po ustąpieniu epidemii około 50-60 proc. spadku dynamiki gospodarka szybko odrabia. To naturalne zjawisko po epidemii. Kluczowe jest to co nastąpi potem, a więc jak odważnie do wydatków podejdą konsumenci oraz jak rozległe będą nawroty epidemii".
 
MONIKA KURTEK, BANK POCZTOWY:
 
"Kwietniowe dane jednoznacznie wskazują, że gospodarstwa domowe w dobie pandemii diametralnie zmieniły swoje podejście do dokonywanych zakupów. Część z tych zakupów „przeniesiona” została do Internetu (w szczególności dotyczy to odzieży i obuwia , prasy i książek oraz mebli, RTV i AGD), ale wyraźnie widać, że absolutnie nie są one w stanie zrównoważyć zakupów stacjonarnych. Niestety po otwarciu sklepów z początkiem maja sytuacja raczej nadal pozostaje słaba.
 
Poza restrykcjami sanitarnymi obowiązującymi w sklepach stacjonarnych, które przekładają się na mniejszą liczbę klientów, gospodarstwa domowe mocno zrewidowały swoje dotychczasowe zachowania konsumpcyjne – to po pierwsze, a po drugie większość „weszła” w tryb oszczędzania w związku z obawami o utratę dochodów bądź utratę pracy. Odbudowa konsumpcji do poziomów sprzed pandemii potrwa na pewno bardzo długo. W drugim kwartale br., po raz pierwszy po 1990 r., zobaczymy ujemną dynamikę konsumpcji gospodarstw domowych".

MICHAŁ DYBUŁA, BNP PARIBAS:
 
"To są paradoksalnie dobre dane. Wiemy, że kwiecień był najprawdopodobniej najgorszym miesiącem, jeśli chodzi o efekty koronawirusa. Spadek dynamiki sprzedaży około dwukrotnie więcej niż w marcu nie wydaje się zatem jakimś bardzo dużym spadkiem.
 
Jeżeli weźmiemy pod uwagę wczorajsze dane o produkcji i zestaw dzisiejszych, to z szybkiej prognozy wynika, że na początku II kw., w kwietniu, PKB skurczył się o ok. 3 proc. Pewnie ten spadek będzie większy, bo dane nie uwzględniają sektora usług, który najmocniej ucierpiał, ale wciąż - ten spadek nie wydaje się aż tak dużym spadkiem.
 
Ważne w tym kontekście są dane o koniunkturze w maju, która się poprawiła względem kwietnia. Kolejne etapy odmrażania gospodarki będą wspierały mniejsze tempo recesji. To daje pewną nadzieję, że ten wpływ wirusa nie będzie aż tak bardzo głęboki jak moglibyśmy się jeszcze kilka tygodnia temu obawiać.
 
Myślę, że majowe twarde dane, zarówno jeśli chodzi o przemysł, jak i sprzedaż detaliczną, powinny być lepsze - gdzieś pomiędzy danymi za kwiecień i marzec. Dane za czerwiec powinny być jeszcze lepsze.
 
Jeżeli nie pojawi się kolejna fala wirusa na jesień, co chyba można powiedzieć, że najgorsze mamy już za sobą".
 
GRZEGORZ MALISZEWSKI, BANK MILLENNIUM:
 
"Kwietniowe dane o sprzedaży detalicznej robią wrażenie, ponieważ w zasadzie we wszystkich kategoriach mieliśmy rekordowe spadki. Odczyty wynikają z bardzo restrykcyjnego lockdownu w kwietniu, wobec tego aktywność ekonomiczna była na wyjątkowo niskim poziomie.
 
Do odczytów z kwietnia nie należy jednak się przywiązywać - choć są one bardzo ciekawe, to mimo wszystko jednorazowe, ponieważ aktywność zakupowa konsumentów ruszyła wraz z odmrażaniem gospodarki, więc przyszłość rysuje się nieco bardziej pozytywnie. Dane o transakcjach kartami płatniczymi klientów Banku Millennium wskazują na wyraźny wzrost konsumpcji w I połowie maja. Oczywiście wzrost nie jest tak mocny, by skompensować spadki z kwietnia, ale sytuacja fundamentalna nie jest aż tak zła jak mogłyby wskazywać dane kwietniowe.
 
W danych kwietniowych zwraca też uwagę na zmiana zachowań konsumpcyjnych. Widać, że konsumpcja przeniosła się do internetu.
 
Kluczowe z punktu widzenia gospodarki w średnim okresie jest tempo wychodzenia z zapaści po lockdownie. Po jego zniesieniu widać gwałtowny ruch i odbudowę konsumpcji. Oczywiście ściekę wychodzenia z recesji determinowała będzie sytuacja na rynku pracy w II poł. roku".