Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

PIE: Pierwszą fazę walki z kryzysem mamy za sobą



PAP - 1 lipca 2020 13:05


Wyzwaniem kolejnej fazy walki z koronakryzysem jest powrót gospodarki do normalnego poziomu aktywności - ocenili analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego. "Wiele wskazuje na to, że pierwszą fazę walki z kryzysem mamy za sobą" - napisali.

"W ostatnich trzech miesiącach najważniejszym celem polityki gospodarczej było niedopuszczenie do masowych bankructw firm i zwolnień pracowników. Dane wskazują, że to się udało" - ocenili w najnowszym "Miesięczniku Makroekonomicznym PIE". Według statystyk CEIDG liczba zakończonych działalności gospodarczych od 10 marca do 25 czerwca wyniosła 28 tys. (to mniej niż w tych samych dniach ubiegłego roku), a liczba nowo zarejestrowanych prawie 60 tys. Przedsiębiorcy masowo zawieszali działalność w ostatnich dniach marca (ponad 20 tys. przypadków zawieszenia w ciągu tygodnia), ale od połowy kwietnia więcej firm wznawia działalność niż ją zawiesza.

"Znaczące pogorszenie sytuacji nie wystąpiło także na rynku pracy. Owszem, bezrobocie wzrosło - przewidujemy, że na koniec czerwca wyniosło 6,3 proc. - ale to bardzo daleko od pierwszych marcowych prognoz, w których część analityków zakładała wzrost stopy bezrobocia do dwucyfrowych poziomów" - podkreślili. Dziś ten scenariusz jest - według nich - bardzo mało prawdopodobny.

Eksperci zwrócili uwagę, że po drastycznych spadkach wskaźników gospodarczych w kwietniu - przede wszystkim produkcji przemysłowej (o prawie 25 proc. rdr) i sprzedaży detalicznej (o 23 proc. rdr) - maj przyniósł odbicie. "W czerwcu powinniśmy kontynuować poprawę w tych obszarach - według naszych prognoz produkcja przemysłowa spadnie o około 10 proc. w ujęciu rok do roku, a zmiana sprzedaży detalicznej będzie bliska zera" - napisali.

W ocenie PIE wyzwaniem kolejnej fazy jest powrót gospodarki do normalnego poziomu aktywności. "Fundament jest dobry, ale poszczególne składowe PKB napotkają w najbliższym czasie na różne istotne bariery" - wskazali.

Zwrócili uwagę, że dane dot. konsumpcji wskazują, iż sprzedaż detaliczna wraca do ubiegłorocznych poziomów dużo szybciej niż produkcja. "Konsumenci przez jakiś czas mogą jednak odczuwać awersję do niektórych aktywności, np. do korzystania z rozrywki i kultury oraz wyjazdów wakacyjnych, szczególnie za granicę" - wskazali. Ich zdaniem powrót do kilkuprocentowych wzrostów konsumpcji w ujęciu rok do roku może trwać tak długo, jak ta awersja będzie się utrzymywała.

W ocenie PIE niepewność związana z rozwojem pandemii i kryzysem gospodarczym będzie hamowała decyzje inwestycyjne. "Chodzi zwłaszcza o niepewność dotyczącą ewentualnej kolejnej fali pandemii w drugiej połowie roku" - wyjaśnili. Dane o produkcji przemysłowej wskazują na wyraźny spadek w produkcji dóbr inwestycyjnych - zmniejszenie produkcji maszyn i urządzeń było dużo głębsze niż spadek produkcji ogółem (26 proc. wobec 17 proc.). "Wyraźnego odbicia w tej części można spodziewać się dopiero w 2021 r." - prognozują

Największym poszkodowanym pandemii może być, jak ocenili, handel międzynarodowy - na co wskzuje zmniejszenie polskiego eksportu i importu o prawie 30 proc. w kwietniu. "Wpływ zmniejszenia obrotów handlowych na krajową produkcję widać zwłaszcza w przemyśle motoryzacyjnym - ponad 1/3 spadku produkcji przemysłowej w maju wynika ze spadku w tej branży" - zaznaczyli.

Wielką niewiadomą najbliższych miesięcy jest, jak zaznaczyli, kierunek inflacji. "Co do zasady w kryzysie ceny rosną wolniej niż w okresie dobrej koniunktury, tym razem mamy jednak do czynienia z kryzysem wyjątkowym - odłożony popyt konsumentów i chęć +odkucia+ się po okresie lockdownu przez przedsiębiorców mogą pchać ceny w górę" - ocenili.