Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Balticus w akcji crowfundingowej zbiera środki na podbój rynku alkoholi



EK - 4 maja 2021 10:05


Przez wiele lat pracował na rynku skandynawskim, zajmując się konserwami rybnymi. Po powrocie do kraju od zera zbudował brad zegarków premium - Balticus. Teraz Bartosz Knop planuje ekspansję zagraniczną i podbój rynku alkoholi z wyższej półki.

Balticus, polski producent zegarków, rusza z kolejną kampanią crowdfundingową. Chce zebrać 2,2 mln zł. W planach poszerzenie oferty i umacnianie marki, a także zagraniczna ekspansja i wejście w nową branżę. Producent zegarków mierzy w segment alkoholi premium. Zegarki będą bowiem sprzedawane wraz z whisky. Część środków zostanie przeznaczona na badania i innowacje oraz budowanie rozpoznawalności w sektorze marek premium.

- Pracujemy nad założeniem drugiej spółki, powiązanej biznesowo z Balticusem. Ona świetnie dopełni podstawową ofertę i będziemy mieć możliwość crossowania działalności - mówi Bartosz Knop.
Ogranicza nas wyłącznie kapitał i wyobraźnia - dodaje twórca marki Balticus.

Balticus przez platformę Crowdway od inwestorów społecznościowych chce pozyskać 2,2 mln zł.

- Środki od inwestorów w ramach emisji crowdfundingowej posłużą do stworzenia nowych linii czasomierzy. Zwiększenie produkcji i dywersyfikacja oferty pozwoli jeszcze lepiej odpowiedzieć na oczekiwania klientów – mówi Bartosz Knop, prezes Balticus SA.

Marka rozszerza też kanały dystrybucji poza granicami kraju. Dzięki współpracy z Chronofactum zegarki Balticus są dostępne w kanale e-commerce dla klientów z Niemiec. Podobne porozumienie zostało zawarte również z firmą Onyx z Czech, która będzie dystrybutorem w sprzedaży online i stacjonarnej polskich czasomierzy u południowych sąsiadów. Balticus i Hashtag.pl dalej pracują na rzecz poszerzenia dostępności zegarków Balticus na rynkach zagranicznych. Plan zakłada, by do końca 2022 roku rodzima marka była silnie obecna m.in. w Niemczech, Czechach, Słowacji i Wielkiej Brytanii.
- W swojej wcześniejszej karierze zajmowałem się produkcją i handlem żywnością. Przez kilka ostatnich lat mieszkałem na Islandii, gdzie byłem współudziałowcem polsko-islandzkiej spółki, która była prawdopodobnie drugim największym na świecie producentem wątróbki dorszowej. Latami poruszałem się na międzynarodowym rynku FMCG. Jednak po prawie 10 latach pracy za granicą, prowadzenia koczowniczego wręcz trybu życia, przyszedł czas na zapuszczenie korzeni. Gdy urodziła nam się druga córka, postanowiliśmy wrócić do kraju, gdzie musiałem biznesowo wymyślić się od nowa.

To nie było łatwe. Mając 35-36 lat człowiek zaczyna się zastanawiać, czy chce ryzykować z uruchamianiem własnego biznesu. Był to etap, w którym mogłem sobie pozwolić na bezpieczny etat i życie całkowicie bez kredytów, bez obciążeń finansowych, ponieważ posiadałem kapitał po sprzedaży udziałów w spółce. Jednak pomyślałem - jeśli nie teraz, to kiedy? I postanowiłem zaryzykować, stawiając na własną pasję. Zegarki - opowiada w rozmowie z wnp.pl Bartosz Knop.