Reklama
Partner serwisu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

PayU: Handel transgraniczny z sąsiadami szansą dla polskich sprzedawców e-commerce

Małe nasycenie sklepami online oraz stosunkowo niewielka aktywność międzynarodowych gigantów e-commerce na rynkach sąsiadujących z Polską sprawia, że mogą stać się one naturalnym kierunkiem ekspansji dla rodzimego e-commerce. Z danych PayU wynika, że obecnie jedynie około 7 proc. sprzedaży transgranicznej polskich sklepów internetowych jest kierowane do krajów ościennych z Europy Środkowej. Zdecydowana większość e-przedsiębiorców eksportuje przede wszystkim na Zachód – aż 35 proc. wysyłanych zagranicę towarów trafia do Wielkiej Brytanii i Niemiec.
Reklama

Europa Środkowa i Rumunia to rynek z 80 milionami mieszkańców i e-commerce wartym 12 miliardów euro w 2017 roku. W Polsce, Rumunii czy na Węgrzech nasycenie sklepami online jest wciąż bardzo niskie – cztery razy mniejsze niż np. w Niemczech. Równolegle wzmaga się rywalizacja o nowych, szybko przybywających klientów online, którzy nie posiadają jeszcze preferencji i przyzwyczajeń zakupowych.

W najbliższych latach będziemy świadkami rywalizacji o niemal 40 milionów niekupujących jeszcze przez internet, konsumentów z Polski, Czech, Rumunii, Słowacji i Węgier. Polski e-commerce ze świetnym zapleczem technologicznym oraz wieloma dojrzałymi sklepami online ma wszelkie zasoby, by zagospodarować tę grupę - mówi Joanna Pieńkowska-Olczak, Country Manager PayU w Polsce.
Polska, Czechy, Rumunia, Węgry i Słowacja tworzą też jeden z najszybciej rozwijających się rynków e-commerce w Europie. Według prognoz, do 2021 roku zwiększy się on o kilkadziesiąt procent w każdym z tych krajów (w stosunku do 2016 roku). W Rumunii jego wartość ma się praktycznie podwoić (96%), na Węgrzech wrosnąć o 70%, na Słowacji o 58%, a w Czechach o 42%. Polski e-commerce w 2017 roku wart był 5,92 miliarda euro (wzrost o 11% w stosunku do 2016 roku), a do 2021 roku ma się zwiększyć o 65% - do 8,73 miliardów euro.

Rywalizacja na rynkach Europy Środkowej będzie dużo łatwiejsza, niż na zachodnich, ze względu na mniejszą konkurencję. W Rumunii i na Węgrzech przypada czterokrotnie mniej sklepów internetowych na mieszkańca niż w Niemczach czy Wielkiej Brytanii. Wyjątkiem są Czechy, gdzie rynek jest bardziej nasycony, niż na Zachodzie. Ze względu na mniejszą liczbę sklepów internetowych konsumenci w CE i Rumunii mają dostęp do stosunkowo węższego asortymentu, co może stanowić szansę dla polskich przedsiębiorców na szybszy rozwój transgraniczny – zarówno tych oferujących produkty popularne (mainstreamowe), jak i wyspecjalizowane czy niszowe.

W krajach Europy Zachodniej liczba klientów kupujących online stopniowo osiąga naturalne limity. W zeszłym roku wzrosła jedynie o 1% w Wielkiej Brytanii, a w Niemczech nieznacznie spadła. W Europie Środkowej i krajach bałkańskich tendencja jest zupełnie odwrotna. Stosunkowo mała liczba kupujących online przekłada się na jej skokowe roczne wzrosty: w Rumunii o 1/3 (do 16%), a w Czechach o 1/5 (do 56%). Wchodzący na rynek e-klienci nie mają sprecyzowanych preferencji i przyzwyczajeń zakupowych, warto więc do nich skierować ofertę i zawalczyć o ich lojalność.

Jak wynika z danych PayU, konsumenci z krajów ościennych oraz Rumunii są również atrakcyjni pod względem wartości koszyków zakupowych. Węgrzy, Rumunii i Słowacy wydają na jednorazowe zakupy online średnio 54,13 euro – to o 40% więcej niż Polacy, których średnia wartość koszyka to około 32,37 euro.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum