Reklama
Partner portalu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Nie będzie szturmu na sklepy, Facebook wkracza do gry

Sprzedaż online lekko rośnie, choć jej udział w ogólnej sprzedaży w Polsce nieco spadła. Według najnowszych danych GUS, w październiku 2022 r., w porównaniu z wrześniem br., odnotowano wyższą wartość sprzedaży detalicznej przez internet w cenach bieżących (o 0,7%). Udział sprzedaży przez internet w sprzedaży ogółem zmniejszył się natomiast z 9,7% we wrześniu br. do 9,5% w październiku br.
Reklama
  • Październik zapoczątkował czwarty kwartał, czyli tradycyjnie okres największych żniw dla handlu, w szczególności dla sprzedaży online. 
  • Dane GUS na koniec października pokazują, że mimo trudnych warunków gospodarczych handel internetowy nie popada w kryzys.
  • Pojawiają się kolejne źródła, z których e-handel może czerpać w przyszłości swój wzrost.

Październik zapoczątkował czwarty kwartał, czyli tradycyjnie okres największych żniw dla handlu, w szczególności dla sprzedaży online. Wiele branż właśnie w tym czasie notuje największe zyski - niektóre firmy potrafią w ciągu tych dwóch miesięcy (od Black Week do wyprzedaży poświątecznych) wygenerować przychody równe, a czasem i większe w porównaniu z pozostałą częścią roku.

- Mimo wielu negatywnych czynników wpływających na decyzje zakupowe, wśród których należy wymienić choćby bardzo wysoką inflację i spadającą siłę nabywczą konsumentów, jak również wysokie raty kredytów, czy widmo kryzysu energetycznego, oceniam, że w tym roku sprzedaż wcale nie musi być znacząco gorsza niż przed rokiem. Skąd to przekonanie? Wszystkie wymienione zjawiska z pewnością mają przełożenie na uszczuplenie budżetów domowych i wpływają na skłonność do wydawania pieniędzy na towary niebędące dobrami pierwszej potrzeby. Jednak z drugiej strony inflacja jest z nami już od dłuższego czasu, co sprawia, że wydatki na okres świąteczny można było wcześniej zaplanować, nawet jeśli miałyby być mniejsze niż w latach ubiegłych – mówi Tomasz Gutkowski, szef rozwoju biznesu w obszarze Commerce Platforms w Unity Group. - Pozostaje też aspekt psychologiczny polegający na tym, że społeczeństwo, pomimo trudniejszej sytuacji finansowej, paradoksalnie może chcieć wydać w tym okresie część środków na atrakcyjne cenowo okazje, szukając w tym oszczędności, zabezpieczenia się na jeszcze gorsze czasy lub po prostu odnajdując w kupowaniu przyjemność, tak jak w latach poprzednich. Do tego, jako ludzie podlegający budżetowej presji, możemy chcieć poczuć się lepiej sprawiając sobie radość nowym zakupem czy prezentem, aby doświadczyć czegoś dobrego w tej niewygodnej finansowej sytuacji. Szczególnie, że kryzys gospodarczy jeszcze nie rozpętał się na dobre, a według ekspertów najgorsze dopiero przed nami – dodaje.

Jak zaznacza, w tak pesymistycznym scenariuszu dla 2023 r. możemy jednak być - mimo wielu ograniczeń - bardziej skłonni kupować w okresie wyprzedażowym. Ale trudno dziś przewidzieć, która tendencja może być przeważająca.

- Moim zdaniem przeważy raczej ta bardziej optymistyczna z zachowaniem jednak pewnego umiaru w wydatkowaniu. To sprawia, że w tym roku nie spodziewam się szturmu kupujących na sklepy, ale jednocześnie sądzę, że wyniki sprzedaży, szczególnie w e-commerce, będą porównywalne do analogicznego okresu 2021 r. Najwięcej zyskać mogą takie branże jak: elektronika i komputery, moda, drogeria. Z kolei na drugim biegunie mogą znaleźć się branże z bezpośrednią ekspozycją na kryzys, a wśród nich: materiały budowlane i wykończeniowe, DIY, meble. Wiąże się to z kryzysem na rynku nieruchomości, gdzie - według danych GUS - w sierpniu w 2022 r. wybudowano o 63% mniej mieszkań niż w analogicznym okresie 2021 r., a wynik 5,2 tys. mieszkań jest gorszy od rekordowo słabej wiosny 2020, gdy panował COVID-19. Do tego dokładają się niepokojące prognozy sprzedaży w branży meblarskiej związane z olbrzymim skokiem cen spowodowanym wzrostem cen surowców i energii (o ok. 40-60 proc.). Jakim wynikiem zamknie się ten okres, dowiemy się dopiero z podsumowań poświątecznego okresu sprzedaży – wyjaśnia Tomasz Gutkowski.

- Będziemy robić zakupy z zachowaniem pewnego umiaru w wydatkowaniu - mówi Tomasz Gutkowski (fot. mat. pras.)
- Będziemy robić zakupy z zachowaniem pewnego umiaru w wydatkowaniu - mówi Tomasz Gutkowski (fot. mat. pras.)

Dane GUS na koniec października pokazują, że mimo trudnych warunków gospodarczych handel internetowy nie popada w kryzys. Nie można jednak przejść obojętnie obok dochodzących z rynku głosów mówiących, że obecna sytuacja e-commerce jest w Polsce bezprecedensowa i dużo trudniejsza niż rok temu.

-  Z jednej strony coraz większa liczba  konsumentów odczuwa skutki rosnących, przez inflację i wyższe raty kredytów, kosztów życia, z drugiej walka e-przedsiębiorców o klientów jest coraz bardziej mozolna i coraz wyraźniej widzą oni, jak wśród kupujących rośnie znaczenie niskiej ceny. W efekcie e-sprzedawcy zaczęli się wręcz prześcigać w oferowaniu promocji i szukaniu sposobów na maksymalizację sprzedaży, wykorzystując rozmaite techniki oraz narzędzia nowoczesnego marketingu. Będzie to szczególnie widoczne w okresie przedświątecznym, zdominowanym przez różnego rodzaju promocje i specjalne oferty – ocenia Kacper Skoczylas, szef marketingu produktu Stores rozwijanego w ramach cyber_Folks, spółki z grupy R22. - Wciąż jednak wszystkie prognozy rynkowe są zgodne co do tego, że e-commerce będzie rósł, różnią się jedynie w zakresie wartości tego wzrostu w najbliższych latach. Można zatem z dużym prawdopodobieństwem twierdzić, że obecne wahnięcia i zawirowania w e-commerce są przejściowe. Pojawiają się także kolejne źródła, z których e-handel może czerpać w przyszłości swój wzrost. Porównując Polskę z innymi rynkami widzimy, że konsumpcyjnie jesteśmy bardzo rozwinięci po obu stronach: sprzedawcy coraz skuteczniej docierają do klientów wykorzystując nowoczesne rozwiązania omnichannelowe, natomiast konsumenci w coraz większym stopniu, coraz bardziej świadomie i coraz pewniej penetrują nowe kanały do konsumpcji treści i zakupów.

Zwraca uwagę, że ciekawym, choć jeszcze słabo dostrzeganym impulsem dla wzrostu e-commerce może być trend obserwowany na rynku pracy.

- Rosnące koszty życia popychają Polaków do poszukiwania dodatkowych źródeł dochodu. Jak podają różne źródła, w tempie dwucyfrowym rośnie liczba osób poszukujących pracy dodatkowej. Jednocześnie zauważalna jest też większa aktywność na grupach facebookowych, zrzeszających różnego rodzaju twórców czy rękodzielników, chcących sprzedawać swoje (ale nie tylko) produkty, widząc w tym sposób na podreperowanie domowego budżetu. E-handel jest coraz "łatwiejszy" i wiele osób zaczyna dostrzegać w nim sposób na wygenerowanie dodatkowych środków. Szczególnie, że obecnie rozpoczęcie sprzedaży w sieci nie wymaga dużych inwestycji np. w zaawansowane technologie. Ważniejsze są pomysł, produkt, elastyczność i zrozumienie potrzeb klienta – komentuje Kacper Skoczylas.

 

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum