Reklama
Partner portalu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Wygodne płatności jako ważny czynnik w procesie zakupowym

Narodowy Bank Polski na swojej stronie internetowej podaje definicję “pieniądz to powszechny środek płatniczy przyjmowany w zamian za towary i usługi oraz służący do regulacji zobowiązań”. Tak jest dziś, ale nie zawsze tak to wyglądało. Pierwsze monety powstały w VII wieku p.n.e. na terenie dzisiejszej Turcji. Natomiast w basenie Morza Śródziemnego rozpowszechnili je Fenicjanie i to ich najbardziej kojarzymy z tą tematyką z lekcji historii.

Czy to oznacza, że wcześniej handel nie istniał? Wręcz przeciwnie, miał się całkiem dobrze. Przed powstaniem fizycznego pieniądza funkcję środka płatniczego pełniły różne dobra lub towary uznawane za szczególnie wartościowe. Takiej wymianie handlowej podlegały przede wszystkim kamienie szlachetne, muszle, nasiona, a także sól oraz usługi, znane dziś jako rozliczenia barterowe. Tyle o historii, wróćmy do naszych czasów.

Jak płacimy w Polsce?

Nie odkryję Ameryki, pisząc, że Polacy nie przyjęli entuzjastycznie czeków, za to pokochali transakcje kartami płatniczymi. Pojawienie się plastikowych pieniędzy wymusiło rozpowszechnienie urządzeń do ich akceptacji. Czy ktoś jeszcze pamięta pierwsze imprintery ręczne, tzw. żelazka, gdzie konieczne było “odbicie” wypukłej karty? W Polsce były one obecne przede wszystkim w hotelach, ekskluzywnych restauracjach oraz w Peweksie, a procesowanie płatności mogło trwać nawet miesiąc. Na szczęście technologia zrobiła milowy krok do przodu i aktualnie taka transakcja trwa zaledwie kilka sekund. Imprintery natomiast zasłużenie spoczywają w muzeach techniki. Rozwój ten spowodował, że trudno dziś wyobrazić sobie nasze portfele bez kart płatniczych. Co więcej, są kraje, do których ciężko podróżować, nie posiadając ich. Zakup biletów lotniczych, rezerwacja noclegu, czy wynajęcie samochodu są tam możliwe już tylko za pomocą karty.

Niesłabnące zamiłowanie do używania kart debetowych i kredytowych nie oznacza  jednak, że gotówka całkowicie odeszła u nas do lamusa. NBP podaje, że płatności gotówkowe w 2009 roku preferowało 64% Polaków, natomiast w 2021 roku ta liczba spadła już do 21% badanych. Wciąż jednak stanowi to sporą liczbę konsumentów, dlatego nie warto pochopnie rezygnować z możliwości dokonywania płatności gotówką. Zwłaszcza że nadal przy parkometrze lub biletomacie można spotkać osoby szukające otworu na monety.

Co jest wygodne dla klienta?

Myśląc o dostępnych opcjach płatności za zakupy stacjonarne, warto zastanowić się, z jakich metod nasi klienci będą chętnie korzystać. Gotówka? Tę kwestię wyjaśniłem już w poprzednim akapicie - w ciągu ostatnich lat stała się mniej popularna, ale wciąż jest obecna w obrocie. Warto odnotować, że pozycja gotówki została mocno nadszarpnięta w pandemii, kiedy ze względu na strach przed transmisją wirusa woleliśmy wybierać inne metody płacenia za zakupy. Były to przede wszystkim transakcje kartami bankowymi, także zbliżeniowe. Na spotęgowanie tego trendu miała również wpływ duża wygoda. Operatorzy kart płatniczych podnieśli bowiem limity na transakcje bez użycia kodu PIN z 50 do 100 zł. Według danych, które dziś posiadamy płatności zbliżeniowe to już ponad 90% wszystkich transakcji.

Nie sposób w tym miejscu przemilczeć temat płatności mobilnych dedykowanych systemom Android i iOS. Błyskawiczny rozwój technologii spowodował, że dziś  jesteśmy już uzależnieni od telefonów komórkowych i zdecydowanie częściej wychodząc z domu, możemy zapomnieć dokumentów lub portfela niż komórki. Dobrze więc, że mamy możliwość bezpiecznego dokonywania płatności bezgotówkowych za pomocą urządzenia, które zawsze mamy przy sobie. Usługi Apple Pay i Google Pay pozwalają na podpięcie karty bankowej i po potwierdzeniu odciskiem palca lub wizerunkiem własnej twarzy bezdotykowe płacenie za zakupy. Co ważne usługi te można sparować z zegarkiem, tabletem oraz komputerem i realizować transakcje w jeszcze wygodniejszy sposób.

To jeszcze nie koniec! Dzisiejsze terminale to nie tylko możliwość płacenia kartą, dokonywania płatności zbliżeniowych lub płacenia kodem BLIK, który z roku na rok zyskuje coraz większe grono fanów w naszym kraju. Chcąc zbudować relację z potencjalnym klientem i sprawić, że będzie miał potrzebę wracać do naszego punktu, musimy zaoferować mu coś więcej.

Mieszkając w dużym mieście, odnoszę wrażenie, że coraz więcej banków przenosi się ze swoimi usługami do Internetu, pozostawiając stacjonarne punkty jedynie w kluczowych lokalizacjach. Co za tym idzie nie zawsze mamy pod ręką bankomat lub wpłatomat. Na szczęście dla konsumentów sklepy wprowadzają u siebie możliwość dokonania wpłaty pieniędzy na konto bankowe lub wypłaty gotówki w sklepowej kasie przy okazji robienia codziennych zakupów. Czy może być lepiej? Zdecydowanie tak, wiele z tych punktów daje także możliwość opłacenia rachunków. Dobrze móc załatwić wszystko w jednym miejscu bez konieczności chodzenia osobno do bankomatu, wpłatomatu, gazowni, elektrowni i na pocztę, prawda?

W dobie Internetu

Zostawmy na chwilę stacjonarne rozwiązania i przenieśmy się do sieci. Jak tutaj ewoluują wygodne płatności? Wiele lat temu dokonując pierwszych zakupów przez Internet, mieliśmy trzy główne opcje: płatność za pobraniem, przekazem pocztowym lub tradycyjny przelew z naszego konta na konto usługodawcy. Zaznaczam, że dwa pierwsze przykłady to znowu gotówka. Minęło zaledwie kilkanaście lat i mamy nową epokę zakupów. Płatności za pobraniem zamieniły się bardziej we współczesną formę kupowania “na zeszyt”. Fachowo nazywa się to płatnością odroczoną. Konsument ma tutaj możliwość przesunięcia terminu zapłaty za zakupy, nawet do 60 dni od dokonania zamówienia, nie ponosząc dodatkowych kosztów. Przedsiębiorca natomiast od razu otrzymuje zapłatę za towar od firmy oferującej usługę odroczonej płatności. Widać, że branża e-commerce coraz bardziej przekonuje się do tego rozwiązania potocznie nazywanego BNPL (buy now, pay later). Dla sklepów taka opcja płatności może być generatorem dodatkowego zarobku.

Jedno jest pewne - klienci chcą załatwiać sprawy szybko i płacić bezpiecznie. Dlatego bramki płatności stały się już swego rodzaju standardem w zakupach internetowych i ze świecą szukać miejsca, które sprzedaje online, a nie korzysta z tej usługi. Każdy, kto robił zakupy w przeciągu ostatniego roku, zna ten schemat: wybierasz produkt, który Cię interesuje → dodajesz go do koszyka → idziesz do kasy → opłacasz w wygodny dla siebie sposób, nawet z możliwością rozłożenia płatności na raty. Tutaj znów pojawia się cały wachlarz możliwości do wyboru: kod BLIK, karta płatnicza, przeniesienie na stronę banku i automatyczne wypełnienie szczegółów przelewu. Nie ulega wątpliwości, że rozwój płatności online miał znaczny wpływ na rozwój rynku e-commerce. Dzięki temu zakupy przez Internet trwają zaledwie kilka chwil, a samo procesowanie transakcji jest znacznie szybsze niż jeszcze 10-15 lat temu.

Uważasz, że w Twoim biznesie online nie ma potrzeby implementowania takiej usługi? Zapewniam Cię, że jest inaczej. Jeśli masz wątpliwości, zachęcam do poczytania o zjawisku tzw. porzuconych koszyków. Ta lektura pokaże Ci, że nie warto lekceważyć swojego klienta.

Płatności regularne

Ostatnie kilka lat to nie tylko coraz powszechniejszy dostęp do Internetu, ale także większa świadomość i dbałość o ekologię. Zastanówcie się, czego otrzymujecie więcej - faktur papierowych, czy elektronicznych? U mnie zdecydowanie przeważa liczba tych drugich. Tym bardziej cieszę się, że designerzy zajmujący się projektowaniem doświadczeń użytkowników dotarli i na to pole. Dzięki nim już nie mamy konieczności żmudnego przepisywania numerów kont bankowych, żeby opłacić podstawowe rachunki, a wszystko możemy załatwić jednym kliknięciem, przechodząc do zintegrowanego z fakturą operatora płatności. To prosty zabieg, który sprawia, że zainteresowany opłaca należność w momencie otrzymania e-maila. Ograniczono więc do minimum ryzyko, że  zapomni o dokonaniu przelewu na czas.

Na deser zostawiłem jeszcze jedną kwestię - płatności rekurencyjne, czyli mechanizm płacenia zapamiętaną kartą. Mogą to być płatności w postaci subskrypcji serwisów strumieniowych oferujących dostęp do filmów lub muzyki, cykliczne wspieranie akcji charytatywnych, czy nawet opłacanie taksówki i jedzenia z dostawą. To szalenie wygodne móc jednorazowo wpisać swoje dane, a później aplikacja automatycznie wykonuje za nas całą pracę. Druga strona medalu jest jednak taka, że łatwo o tych subskrypcjach zapomnieć.

Ewolucja wygodnych płatności się nie kończy

Widać to jak na dłoni. W pogoni za klientem i zaspokojeniem jego potrzeb rynek płatności w ciągu ostatnich 50 lat zrobił gigantyczny krok naprzód i jestem przekonany, że to nie jest jeszcze ostatnie słowo w tej sprawie. Zakupy w sklepach stacjonarnych nie ustępują miejsca branży e-commerce. Klienci mają swobodny wybór, mogą zgodnie z własnymi preferencjami decydować, gdzie chcą robić zakupy i z jakich usług płatniczych korzystać. A w jakim kierunku rozwinie się to dalej? Czas pokaże.

Grzegorz Kucaba - dyrektor ds. e-commerce w PolCard from Fiserv, całe zawodowe życie związany z branżą finansów. Aktywnie wspiera rozwój nowoczesnych narzędzi płatniczych, występując na konferencjach w roli eksperta. Na swoim LinkedIn chętnie dzieli się doświadczeniami oraz opowiada o trendach i ciekawostkach w zakresie rozwiązań bezgotówkowych dla sektora e-commerce. Prywatnie miłośnik rowerowych wycieczek i rocka progresywnego.

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum