Reklama
Partner serwisu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Grupa Chorten: Zakaz handlu w niedziele może być korzystny dla wielu małych sklepów  

Zakaz handlu w niedziele nie powinien mieć negatywnego wpływu na małe sklepy, choć będzie to zależało od lokalizacji, asortymentu i powierzchni placówki. Dla wielu z nich może okazać się korzystny – ocenia Sylwia Olechno, dyrektor generalna Grupy Chorten. – Jako Grupa Chorten działająca na rzecz ponad 1200 sklepów nie obawiamy się spadku obrotów. Nie sądzimy także, by handel w niedziele przeniósł się na stacje paliw – mówi.
Reklama

Sylwia Olechno, w rozmowie z serwisem dlahandlu.pl przypomina, że Grupa Chorten od początku była za wprowadzeniem  zakazu handlu w niedziele, głównie ze względu na aspekt społeczny.

- Uważamy, iż powinien to być jeden dzień w tygodniu, w którym odpocząć może także personel sklepów. Z perspektywy biznesowej zmiana ta jest ciosem przede wszystkim dla naszej zachodniej konkurencji, bo to w dyskontach i hipermarketach, a nie w polskich małych i średnich sklepach spożywczych, w niedziele można zobaczyć duże ilości klientów. W Grupie Chorten jest wielu właścicieli sklepów, którzy pozytywnie przyjęli nowe rozwiązania – mówi drektor generalna Grupy Chorten.

Zarząd firmy pozytywnie ocenia senackie poprawki, w których doprecyzowano kwestie sprzedaży w takich punktach jak piekarnie, zapisując, że przeważająca działalność w otwartych tego dnia miejscach ma polegać na handlu wyrobami piekarniczymi. W innym przypadku byłaby to luka prawna, z której niewątpliwie chciałyby skorzystać sieci handlowe z punktami piekarniczymi.

- Nie podoba nam się natomiast kwestia stopniowego wprowadzania zakazu handlu zaczynając od dwóch niedziel w miesiącu. Uważam, że to niepotrzebne, klienci nie będą mieli pewności, która niedziela jest pracująca, a która handlowa – ocenia Sylwia Olechno.

Z kolei przyjęte przez Senat poprawki, by spod zakazu nie zostały wyłączone placówki działające na zasadzie franczyzy, nie dotyczą sklepów partnerskich Grupy Chorten. Od marca właściciel będzie mógł otworzyć sklep w niedziele tylko wtedy, gdy sprzedaż będzie prowadził we własnym imieniu i na własny rachunek, a tak właśni działają sklepy Chorten, ponieważ firma nie jest siecią franczyzową, a partnerską grupą zakupową. Jeśli więc któryś z współpracujących z nami detalistów będzie chciał jako właściciel stanąć za ladą, nie będzie ku temu przeszkód.

Przeczytaj także:

Zakaz handlu w niedziele zredukuje zatrudnienie i płace? Eksperci biją na alarm, sieci uspokajają

Grupa Chorten nie obawia się spadku obrotów z powodu zmniejszenia liczby dni handlowych. Jednocześnie nie wyklucza, że dla niektórych sklepów zmiana może okazać się korzystna.

- W naszej grupie są zarówno sklepy małe, jak i o powierzchni kilkuset metrów kwadratowych, trudno więc nam kalkulować jakie konsekwencje zmiany przyniosą dla całej Grupy Chorten, to byłoby jak wróżenie z fusów. Wszystko zależy od lokalizacji, wielkości sklepu, asortymentu, jakim punkt handluje i grupy klientów, która korzysta z jego oferty. W przypadku wielu placówek przekalkulowanie kosztów zatrudnienia w niedzielę względem uzyskiwanych obrotów i tego, że konsumenci zrobią po prostu większe zakupy w sobotę, może okazać się korzystne. Jako Grupa Chorten działająca na rzecz ponad 1200 sklepów nie obawiamy się spadku obrotów – mówi dyrektor generalna Grupy Chorten.

Jak ocenia, na pewno zwłaszcza duże stacje paliw postarają się maksymalnie wykorzystać potencjał płynący z tego, że zamknięte będą inne punkty handlowe.

- Wiele słyszy się o przygotowaniach do tego kluczowego momentu znanych sieci. Sami jako Grupa Chorten mamy obecnie 26 sklepów zlokalizowanych na stacjach benzynowych w rękach niezależnych właścicieli i oni także mają nadzieję na zwiększenie obrotów, dlatego chcą wprowadzić do swoich punktów produkty pierwszej potrzeby. Jednak uważam, że stacje nigdy nie przejmą niedzielnego ruchu klientów, który generują obecnie większe sklepy, dyskonty, hipermarkety i galerie handlowe. Być może w pierwszych miesiącach, kiedy klienci nie będą jeszcze przyzwyczajeni, że ich najbliższy sklep w niedzielę jest zamknięty, będą awaryjnie udawać się na stację paliw po pieczywo, alkohol czy inne potrzebne produkty. Jednak nie wyobrażam sobie, byśmy na stacjach zaczęli robić większe zakupy, zwłaszcza, że w większości przypadków są one zlokalizowane, po trasie, a nie w centrach miast – tłumaczy Sylwia Olechno.

Przypomnijmy, że Sejm uchwalił ustawę o ograniczeniu handlu w niedziele w listopadzie ubiegłego roku. Zgodnie z jej zapisami od 1 marca 2018 r. w każdym miesiącu będą dwie niedziele handlowe - pierwsza i ostatnia. Od 1 stycznia 2019 roku będzie to tylko jedna niedziela w miesiącu - ostatnia, a od 1 stycznia 2020 roku będzie obowiązywał zakaz handlu we wszystkie niedziele z wyjątkiem siedmiu w roku. Od 2020 roku wolne od handlu będą tylko: dwie niedziele handlowe przed świętami Bożego Narodzenia, jedna przed Wielkanocą i cztery dodatkowo - ostatnie niedziele: stycznia, kwietnia, czerwca oraz sierpnia.

Ponadto - jak zapisano w ustawie - w Wigilię Bożego Narodzenia oraz w sobotę bezpośrednio poprzedzającą Wielkanoc handel będzie możliwy tylko do godz. 14. W uchwalonej przez Sejm ustawie przewidziano katalog włączeń obejmujący placówki, w których będzie można prowadzić handel w niedziele. W niedziele będzie dozwolony handel m.in. w: w piekarniach, cukierniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w sklepach z pamiątkami, w sklepach z prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi, placówkach pocztowych.

Przeczytaj także:

Prezes Inquiry: PKN Orlen może być faworyzowany w kwestii zakazu handlu w niedziele

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (4)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum