Reklama
Partner serwisu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

Klienci najczęściej żądają zwrotu pieniędzy za wadliwy produkt spożywczy

W ostatnich tygodniach czytelnicy "Głosu Wielkopolskiego" znaleźli ptasie pióro w pasztecie kupionym w Tesco, karteczkę z napisem: pojemnik na mocz w paczce chipsów z Biedronki, czy długi, kręcony włos w sałatce z uczelnianego bufetu.
Reklama
Większość konsumentów po dokonaniu nieprzyjemnego odkrycia udaje się do sprzedawcy i zadowala się odzyskaniem pieniędzy. Wielu jednak na tym nie poprzestaje.

Jak mówi Głosowi Wielkopolskiemu Cyryla Staszewska z powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej w Poznaniu najczęściej konsumenci dzwonią, ale wtedy trudno zweryfikować prawdziwość takiej informacji.

Zdarza się, że klienci, którzy kupili trefny towar przynoszą go do sanepidu. Ostatnio mężczyzna twierdził, że w jogurcie znalazł białego robaka. Cyryla Staszewska tłumaczy, że w takich sytuacjach przeprowadzane są badania laboratoryjne - czytamy w Głosie Wielkopolskim.

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum